22 lutego 2013

"O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" - Haruki Murakami

 "Ból jest nieunikniony. Cierpienie jest wyborem"  



   

tytuł: "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" 
autor: Haruki Murakami

wydawnictwo: MUZA
data wydania: 14 kwietnia 2010
tytuł oryginału: Hashiru koto-ni tsuite kataru toki-ni boku-no kataru koto
liczba stron: 192

moja ocena 5/6





   Bieganie jest wyborem, bieganie jest częścią nas. Co sprawia, że człowiek budzi się o świcie, zakłada buty, wychodzi z domu, biega, męczy się, wraca do domu, bierze prysznic i idzie do pracy? Większość z nas, gdy zadzwoni budzik, przestawia go na 10 minut drzemki, po czym leniwie człapie do łazienki. Ja niestety przez ostatnie kilka miesięcy należę do tej drugiej grupy, choć kiedyś biegałam nawet 10 km dziennie. Świetnie potrafię się usprawiedliwiać: druga praca, powrót do domu ok. 19.00, zmęczenie, jedzenie w biegu, spotkania ze znajomymi połączone z pysznymi deserami, zima, śnieg, brak czasu. I tak, nawet nie wiem kiedy i jak, przestałam nagle biegać... pływać, chodzić na siłownie.  Obudził się we mnie mały leniuszek: wieczory z książką i kawcią, muzyka, a rano odkładanie momentu wypełźnięcia z łóżka, aż będę na granicy spóźnienia do pracy. 
    Przeglądając blogi, natrafiłam na "Szelest stron" i recenzję książki: "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" -   Haruki Murakami. Przeczytałam ją i zatęskniłam za bieganiem. To swoistego rodzaju pamiętnik, rozliczenie się z czasem, który mija.  
    Haruki przygotowuje się do kolejnego maratonu, opisuje trening, zmaganie się ze sobą, z swoimi ograniczeniami i wiekiem. Wspomina początki swojej pasji biegania oraz moment, w którym zajął się pisaniem. Opowiada o triatlonie, niepowodzeniach i godzeniu się z coraz gorszymi wynikami. Czas mija... ale biegaczem jest się do końca - ono nadaje rytm i sens życiu. Dyscyplina pozawala na zachowanie fizycznej sprawności i chęci do życia. 



"Moja potrzeba samotności pozostała niezmienna. Z tego powodu ta godzina czy więcej, którą poświęcam na bieganie, pielęgnowanie pozbawionego słów czasu dla siebie, jest ważna dla utrzymania przeze mnie dobrego mentalnego samopoczucia. Kiedy biegnę, nie muszę z nikim rozmawiać ani nikogo słuchać. Jedyne, co muszę, to przyglądać się mijanej okolicy. Nie byłbym w stanie obejść się beż tej części dnia. (...) O czym dokładnie myślę, kiedy biegnę? Nie mam zielonego pojęcia. (...) Biegnąć, nic nie robię, tylko biegnę. Zasadniczo biegnę w pustce. Innymi słowy, biegnę po to, by osiągnąć pustkę".

    Dlaczego ja biegałam? Kochałam wstawać o świcie i biec wzdłuż rzeki lub w lesie. Zawsze wybierałam samotne miejsca. Obserwowałam budzące się słońce, walczyłam ze zmęczeniem, słuchałam swojego oddechu i powoli uwalniałam się od myśli, emocji i tego wszystkiego, co nazywam  codziennością. To był czas tylko dla mnie i tylko ze sobą się zmagałam. Zawsze więcej, zawsze dłużej i intensywniej. Cudowny czas i zmęczenie, które sprawiają, że żyjesz. Radość istnienia.


"Bieganie, na równie z trzema posiłkami dziennie, snem, sprzątaniem i pracą, weszło na stałe do mojego rozkładu dnia. Gdy stało się czymś naturalnym, przestałem się wstydzić, że biegam".

     Nie liczą się wyniki, statystyki czy dystans. Liczy się sama przyjemność z biegania. Jestem tylko ja i to, co mogę zrobić, to, na co mnie stać, to, kim jestem i kim chcę być. Na wszystko inne przyjdzie czas.  Życie staje się prostsze, spokojniejsze.  Każdy dzień staje się przygodą i wyzwaniem, aby bardziej poznać siebie i świat wokół nas. Tak, tęsknie za bieganiem! Koniec wspominania, koniec lenistwa. Wczoraj wyjęłam z szafy moje buty, idzie wiosna, będzie cieplej i .... wczesnym rankiem, nad Wartą,  znów będzie można samotnie pobiec ...  Kocham to!!!!




 "Ból jest nieunikniony. Cierpienie jest wyborem"


Anna M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recent Posts