28 stycznia 2013

Umysł ścisły czyta...


Lubię czytać książki... Banalne, prawda? Lubię kupować książki... To znów kosztowne. Kocham zanurzać się w nowe światy bohaterów powieści, wertować dzienniki i biografie, marzyć o nowych przygodach. Nie wiem, co w tym dziwnego? Często jednak spotykam się z brakiem zrozumienia części znajomych. Ja wiem, że można kupić sobie nowy ciuch zamiast książki, bo są drogie. Wiem tez, że można by było pójść do kina lub na imprezę, ale ja wole usiąść w wygodnym fotelu z kubkiem kawy, książką, włączyć dobrą muzykę i przenieść się do krainy wyobraźni. 

Sama nie wiem, kiedy zaczęłam czytać książki. W dzieciństwie czytałam dużo, w szkole średniej mało (hmm wina lektur szkolnych?), na studiach pochłaniałam wszystko, co wpadło mi w ręce. Dziwne, bo jestem 100% umysłem ścisłym, a humanistyka nie jest moją mocną stroną. Świadczą o tym chociażby moje oceny z języka polskiego w liceum i siódme poty wylewane na maturze. Miłość do książek mam w genach. Moja mama uwielbia czytać, zawsze powtarza, że wyczytuje najpierw druk a potem białe miejsca pomiędzy.  Książki zawsze były obecne w moim życiu. Stały na półce i czekały, aż po nie sięgnę. Każda moja przeprowadzka oznaczała dużą ilość ciężkich kartonów z książkami, a jednym z marzeń jest mały domek na wsi z ogromną biblioteką, starym biurkiem i wielkim oknem.

Nie mogę nigdy zrozumieć, dlaczego są ludzie, którzy nie czytają. Ja nie mowie o miłości do książek, ale w ogóle o czytaniu. Nie czytają i nawet nie wstydzą się do tego przyznać. Nie rozumiem. Ale widać można żyć, nie przeczytawszy ani jednej książki. Trudno... 

Ale nie jest tak źle. Podczas mojej ostatniej podróży do domu rodzinnego, w pociągu prawie wszystkie osoby siedzące w przedziale coś czytały. Aż serce rośnie, kiedy widzisz ludzi zajętych czytaniem. Wiesz wtedy, że jest coś bardziej rozwijającego niż film - książka. To ona angażuje całego ciebie, twoje zmysły, wyobraźnię, uczucia, emocje. Zaczynasz patrzeć na świat innymi oczyma. Widzisz to, co inni pośpiesznie mijają, słyszysz w duszy echo dawnych historii, które kolejny raz ożyły przywołane przez pisarza. 

Dziś tyle, rozmarzyłam się trochę. Wracam do czytania. Za oknem pada śnieg, w domu cieplutko, ja jak zwykle przeziębiona, zawinięta w koc, siedzę i czytam :)

Anna M.

2 komentarze:

  1. Mógłbym napisać taki sam post na swoim blogu, tylko ja niestety brak zrozumienia u części znajomych musiałbym zastąpić brakiem zrozumienia u większości znajomych (znam osobiście jedną osobę, która pochłania książki w takiej ilości jak ja). Wynika to z tego, że również jestem ścisłowcem, tylko ja w korporacji programuję lepszą przyszłość, jak to u nas mówią. Mnie też cieszy widok ludzi czytających w tramwajach, daje nadzieje. Podoba mi się Twój blog, mamy dużo wspólnych zainteresowań (książki, kawa, umysł ścisły, kabarety). Trafiłem tutaj poprzez Twoją 'reklamę' na książkowo, więc teraz ja polecę mój blog, jeszcze w beciku:
    http://stronszelest.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi miło :) i dziękuję za sympatyczny wpis :)

    Książki potrafią wyczarować lepszą przyszłość, a przynajmniej trochę ubarwić rzeczywistość. Osobiście wolę dobrą książkę niż filmy w telewizji, jakie serwują nam codziennie. Co innego oczywiście kabarety ;) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam częściej na mój blog :)

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts