20 lutego 2013

"Piotruś Pan i Wendy" James Matthew Barrie

Wendy i ja, czyli o sztuce latania raz jeszcze...



tytuł: Piotruś Pan i Wendy
autor: J.M. Barrie 
wydawnictwo: Znak

tytuł oryginału: Peter and Wendy
liczba stron: 227
moja ocena 6/6




    Na chwilę znów jestem dzieckiem i marzę, i śnię, i tęsknię za Piotrusiem... za Nibylandią, za zabawami w Indian i piratów... 

  Przeczytałam książkę "Piotruś Pan i Wendy" (James Matthew Barrie) ze względu na moje dzieci w szkole. Jestem odpowiedzialna za Koło Teatralne dla maluszków i chcę w tym roku wystawić z nimi Piotrusia Pana. Dzieci przyjęły pomysł bardzo entuzjastycznie, same zdecydowały, jaką rolę chcę zagrać i ku mojemu całkowitemu zaskoczeniu, nie było kłótni... Co za ulga... Czytanie książki było świetną zabawą, zwłaszcza, że starałam się natychmiast wyobrażać sobie moje aniołki grające na scenie. Czeka nas mnóstwo pracy, muszę jeszcze stworzyć scenariusz :) a potem rozdać role. Wspólnie zrobimy scenografie i kostiumy :) Mocno wierzę, że się uda.W końcu z każdego uśmiechu dziecka rodzi się wróżka, wiem, że one mi pomogą! Rozsypią magiczny pył i pofruniemy :) Nie potrafię już latać, ale moje dzieci mają jeszcze mnóstwo wyobraźni i w zupełności wystarczy, aby stworzyć Nibylandię. 

"Jestem stara, Piotrusiu.  Mam o wiele więcej niż dwadzieścia lat. - Już dawno dorosłam. - Obiecałaś, że nie dorośniesz!  -Nie mogłam temu zapobiec".
    
   Podobnie jak Wendy, ja również dorosłam, choć bardzo starałam się pozostać dzieckiem. Dorosłam świadomie, pozostawiając dziecięce zabawki w kartonie na strychu.  Na chwilę znów jestem dzieckiem i marzę, i śnię, i tęsknię... za beztroskim czasem dzieciństwa. Nie wierzysz, że Nibylandia istnieje nie na niby? Nie wierzysz? Właśnie umiera kolejna wróżka! Bo dorośli przestali wierzyć, zapomnieli, jak być dziećmi. Klaśnij w dłonie, a Dzwoneczek ożyje i znów będzie rozsypywał srebrny pył. Dzieci będą mogły wyobrażać sobie wszystkie cudowne rzeczy i bawić się i śmiać.  To dla nich, my dorośli, musimy wciąż wierzyć w piękniejszy świat i sprawić, by świat dziecka zawsze był kolorowy i pełen magii i słońca. Wtedy będą miały odwagę i siłę, aby dorosnąć toczyć walki ze swoim własnym Kapitanem Hakiem. Pozwólmy im być dziećmi, najdłużej jak to możliwe, a potem pomóżmy dorosnąć :) Bądźmy przy nich i zawsze zostawiajmy otwarte okno, aby zagubione dzieci znalazły w naszym sercu dom... 

Anna M. 
dorosła... :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recent Posts