5 marca 2013

"Rubinowe czółenka" Joanne Harris

Wiatr i rany dawnych dni... Vianne Rocher powraca...




Tytuł: Rubinowe czółenka
Autor: Joanne Harris
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2007

Tytuł oryginału: The Lollipop Shoes
Ilość stron: 504

moja ocena: 6/6







Kim jesteśmy? Czy nasze prawdziwe ja zawsze jest prawdziwe? Co ukrywamy przed światem, przed bliskimi i przed sobą? Vianne Rocher nadal ucieka, już nie tylko przed ludźmi, ale przed swoim wnętrzem. Na zawsze chce wymazać to, kim jest. Anouk musi zapomnieć o przeszłości, która teraz stała się tematem zakazanym. Szarość stała się wyborem - zwyczajność, niepozorność, za cenę uśmiechu i szczęścia. Ale czy można uciec przed sobą?


Wiatr znów zmienił kierunek, zjawiła się kobieta w rubinowych szpilkach. Tajemnicza Zozie de l'Alba nie zamierza zadowolić się zwykłymi kłamstwami. Sama jest przecież mistrzynią kamuflażu. Czarownica zawsze pozostanie czarownicą. Nie można tego ukryć pod przybranym imieniem. Przeszłość przypomina o sobie, wiatr się wzmaga, a mała Anouk odkrywa swoje "zdolności". Cena jest ogromna. Zawsze inne, zawsze w drodze, zawsze samotne... Czekolada, wiatr i rany dawnych dni...



Przeczytałam książkę "Rubinowe czółenka" z prawdziwą przyjemnością, ciekawa każdej strony, każdego nowego smaku czekolady i, gdyby to było możliwe, zapachu kakao. Niestety tego ostatniego nie potrafię sobie nawet wyobrazić... Mimo to, choć nie wiem jak, ale pachnie i kusi mnie... Tajemnica skrywana w pudełku czekoladek! Kim jest prawdziwa Vianne, Anouk i Zozie? Kim ja jestem, co chcę ukryć przed ludźmi? Myślę, że na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Jak czekoladki, odwijamy z kolorowych papierków od dawna skrywane wspomnienia, stare tajemnice i dziecięce sny. Przeglądamy się w lustrze własnych oczekiwań, ambicji i pragnień. Czasem chowamy nasze niepowodzenia niczym opakowania po ukradkiem zjedzonych słodyczach. Tęsknimy za spokojem i zwyczajnością, za które jesteśmy gotowi oddać nasz indywidualizm. Bycie szarą myszką jest prostsze od stawania codziennie do walki o siebie i swoje przekonania. Ale czy warto się poddać? Czy po latach nie będziemy żałowali, że oddaliśmy swój autentyzm za odrobinę akceptacji i ulotne pochlebstwa pseudo-przyjaciół?

 Vianne, Anouk i Zozie...

Odnajduję je w sobie (nie mam tu na uwadze czarów, rzecz jasna :) Vianne ze swoim uporem bycia  kimś, kto jest społecznie akceptowany, jest mi bardzo bliska. Gdy czytałam o problemach szkolnych Anouk, widziałam siebie sprzed lat. Gdyby rady Zozie dotyczące poczucia własnej wartości były takie proste w zastosowaniu, to pewnie byłabym dziś kobietą pewną siebie i świadomą swoich talentów.  No trudno... Jak mawiał Forest Gump "Life was like a box of chocolates. You never know what you're gonna get."

Chociaż może kiedyś odważę się i włożę rubinowe pantofle na wysokim obcasie...
Czemu nie?

Anna M.



4 komentarze:

  1. A nową już kupiłaś??? Bo ja tak, odbieram po weekendzie "Brzoskwinie dla księdza proboszcza" to III cz. po Czekoladzie i czółenkach... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam :) Książka zamówiona, ale premiera chyba dopiero 23 marca, więc nie mogę się już doczekać :) Pewnie znów zjem sporo słodyczy...

    Pozdrawiam
    P.S. A co najbardziej podoba Ci się w książce? A lubisz też film "Czekolada"? Ja kiedyś mieszkałam w takim maleńkim miasteczku na południu Francji - cudne. Zawsze, kiedy oglądam film, powracają wspomnienia ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej, chyba 19 premiera, ja już kupiłam na aukcji w piątek w dobrej cenie hi, hi, hi, a masz w necie już wszędzie dostępne i 24h wysyłka!!!
    Ha ja byłam nawet w Polsce na spotkaniu z J.H. z 8 lat temu, a czółenka czytałam też jak tylko wyszły, czyli ponad 7 lat wstecz i nie wiele pamiętam, ale ta sprawa z "rywalką" Vianne i walka o jej córkę... była ciekawa. J.H nie bardzo wyszły te Runy, 2 cz. już nie kupiłam. Ale "Dżentelmeni i gracze" (niby młodzieżowa ale rewelacyjna), wampirowe klimaty też mogą być ;-) No lubię ją i tyle... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. O.... coś mi się pomieszało? ups...

    Byłam dziś w kilku księgarniach, ale faktycznie już jutro premiera, ale jeszcze nie ma w sprzedaży. W necie jest, ale zanim przyjdzie przesyłka, to kupię w realu...

    Wracając do J.H. - właśnie przyszła książka "Dżentelmeni i gracze", więc napiszę więcej, gdy przeczytam. A w "Czółenkach" chyba najbardziej zaciekawiła mnie walka dobra ze złem... Zozie świetnie udawała dobrą i słodką istotkę, przyjaciółkę wszystkich, a jednocześnie odbierała swoim "ofiarom" wszystko ... nabrała nawet mnie! Zło najczęściej przedstawia się jako dobro - to stara prawda, ale czytając o Vianne, Anouk i Zozie nie zauważyłam jego podstępu....

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts