7 marca 2013

"W dżungli podświadomości" B. Pawlikowska...

....czyli o mnie samej - Mieszczuch w dżungli...


Czekałam, kupiłam, przeczytałam....


Nie jest to książka, którą można przeczytać w jeden wieczór i odłożyć na półkę. To byłoby zbyt proste. Jak wszystkie książki Beaty wymaga czasu, pracy nad sobą i odwagi, by coś zmienić. Decyzja podjęta. Długo się zastanawiałam, czy zacząć ją czytać. Z doświadczenia wiem, że będzie to związane z podjęciem wyzwania. Kupiłam, odłożyłam na półkę, ale książka mnie wołała, nie dawała mi spokoju, kusiła swym wnętrzem. Moje myśli, od czasu do czasu, wracały na druga półkę od góry. Niewinnie zatem otworzyłam książkę z myślą, że tylko zajrzę, przeczytam kilka zdań, żeby się przekonać, o czym Beata tym razem pisze. No i połknęłam przynętę, a raczej to książka mnie zaczarowała. Po kilku "czekoladowych tygodniach", zmęczona odrobinę słabością do słodyczy i kłopotami z zapięciem spodni, otworzyłam "W dżungli podświadomości" i dałam przemówić Beacie:
"Wszystko, co jest źle w twoim życiu, wynika z twojego sposobu myślenia. Twój sposób myślenia został uporządkowany przez twoją podświadomość. Twoja podświadomość rządzi tym, co myślisz, jak się czujesz i co robisz. Ty możesz przejąć odpowiedzialność za swoje życie. Możesz nauczyć swoją podświadomość nowych sposobów myślenia".

No dobrze, czas na zmiany... Powoli, konsekwentnie, stanowczo! Mieszczuch, który zapomniał już nawet zapachów wsi, wybiera się właśnie do dżungli!  Na początku nieśmiało, trochę z lękiem, ale idę...
:)
A zatem: strona po stronie, rozdział po rozdziale, książka po książce i krok za krokiem - dżungla! Moja własna, z moją przewodniczką - Szamanką!



  Beata pisze, że 98% tego, co myślimy o sobie nie jest prawdą! Zaskoczenie? Wstrząs? Przerażenie? Przecież zawsze myślałam, że znam siebie najlepiej ze wszystkich ludzi na tej planecie. Może to i racja, ale czytając książkę p. Beaty zrozumiałam, że oczywiście znam siebie, ale znam moje zachowania wynikające z fałszywych przesłanek podświadomości. Mówiąc krótko - znam na wylot swój fałszywy obraz. Tu się zgadza, zawsze wiem, jak zareaguję, nawet, gdy ta reakcja nie do końca mi się podoba, ale wiem doskonałe, że następnym razem będzie podobnie. Przez 30 lat wypracowałam skróty myślowe, aby ominąć niepotrzebne momenty cierpienia czy niepewności. Ale, jak pisze p.Beata, to błędna droga.  To gdzie jest ta właściwa? Jak ją odnaleźć? Jak poznać siebie - prawdziwą siebie? Autorka uprzedza, że obraz siebie może być zdecydowanie różny od prawdy. Ale trzeba go odkryć, odważyć się żyć prawdą. Rumak może okazać się pasikonikiem... bolesne... ale nie popadajmy w rozpacz i zniechęcenie. Pasikonik zwyczajnie nie wie, że może być pegazem! 


Pora poważnie potraktować życie, rzeczywistość, świat... Nie chować głowy w piasek, co ja struś jestem jakiś? NIE!!!  NIE!!!   NIE!!!! Wygodne życie nie znaczy szczęśliwe :) A każdy z nas chce być szczęśliwy. Nie kiedyś, w przyszłości, ale tu i teraz!  Bóg dał nam jedno życie, cały świat i miłość. Gdzieś po drodze zagubiliśmy siebie. świat gna zbyt szybko, żeby poznać siebie samą. Ale jak mawiał mój matematyk: "Czy ty zawsze musisz mieć własne zdanie na temat rozwiązywania zadań?" No cóż, własne! Teraz również. Czas zacząć przygodę zwaną życiem... 




Na początek trzeba poznać siebie... Hmmm... No to zaczynamy







Anna M.




9 komentarzy:

  1. Beata Pawlikowska pisze: "Europa to wielki targ niewolników. Ludzie dobrowolnie zakładają na siebie łańcuchy kredytów, kajdany pożyczek, umów, zobowiązań i korporacji. Ścigają się na modele komórek i samochodów, prężą mięśnie, codziennie wystawiają się na targ niewolników w garniturach, kostiumach, pod makijażem i w wysokich obcasach. Ostatkiem sił wracają do domów. Zdejmują wyjściowe ubrania i szpilki. Jedzą byle co i byle jak, a kiedy po całym dniu biegania, załatwiania, udowadniania i walki w końcu w końcu wieczorem opadają w czeluść fotela, w głowie mają tylko ciemność". Przyznaję, że niestety dużo w tym racji. ale nie pora na załamywanie rąk, trzeba tylko i aż zmienić patrzenie na świat... Koniec z oszukiwaniem siebie, że jestem wolna, pora zadbać o moją własną wolność i moje własne życie. Nie chcę do końca moich dni gonić za czymś, bo wszyscy biegną. ja się zatrzymuję i idę tam, gdzie chcę, a nie tam, gdzie wiedzie mnie tłum...

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam :)

    Dziękuję bardzo za pozytywne komentarze na moim blogu (czytelnik-ksiazki.blogspot.com) :) Niestety jeszcze nie czytałem "W dżungli podświadomości". Czekam z wielką niecierpliwością na listonosza. Miałem już nawet sen, w którym oglądałem tę książkę w Empiku :)

    Życzę miłej lektury :)

    Pozdrawiam,
    Bartek

    OdpowiedzUsuń
  3. Bartku :) Dziękuję, ja tez śniłam o książce. Jest dobra, wymagająca i z pewnością może pomóc w pracy nad sobą. Ja właśnie wprowadzam w życie radę Beaty, aby codziennie rano chodzić na spacery... Kiedyś biegałam rankiem, ale w ciągu kilku ostatnich lat zmieniłam się w kanapowego leniwca... No cóż, pora to naprawić

    Pozdrawiam
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Codzienny spacer rano dla mnie jest chyba niewykonalny (zwłaszcza w dni, w które muszę być na przystanku o 6.30). Ze swojej strony polecam jazdę na rowerze :) Też poprawia kondycję, można się przyjemnie zmęczyć i zobaczyć nowe miejsca :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dżungla Podświadomości jeszcze przede mną, ale podświadomie czuję, ze będzie ona dla mnie najważniejszą z książek Beaty Pawlikowskiej:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. "W dżungli podświadomości" zaczyna cały cykl. Przez rok będą się ukazywać kolejne tomy. Ja planuję pracować przez ten rok z Beata Pawlikowską nad sobą i moim życiem... Polecam z całego serca i pozdrawiam cieplutko, bo zima trzyma... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na stronie Beaty został ten komentarz wklejony razem z błędem (literówka): "dłudo"

    Nie jest to książka, którą można przeczytać w jeden wieczór i odłożyć na półkę. To byłoby zbyt proste. Jak wszystkie książki Beaty wymaga czasu, pracy nad sobą i odwagi, by coś zmienić. Decyzja podjęta. Dłudo się zastanawiałam, czy zacząć ją czytać. Z doświadczenia wiem, że będzie to związane z podjęciem wyzwania. Kupiłam, odłożyłam na półkę, ale książka mnie wołała, nie dawała mi spokoju, kusiła swym wnętrzem. Moje myśli, od czasu do czasu, wracały na druga półkę od góry. Niewinnie zatem otworzyłam książkę z myślą, że tylko zajrzę, przeczytam kilka zdań, żeby się przekonać, o czym Beata tym razem pisze. No i połknęłam przynętę, a raczej to książka mnie zaczarowała. Po kilku "czekoladowych tygodniach", zmęczona odrobinę słabością do słodyczy i kłopotami z zapięciem spodni, otworzyłam "W dżungli podświadomości" i dałam przemówić Beacie:

    Jedynie Beata zamieniła się w autorkę :))
    Zupełnie jak uczennica :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Serdecznie dziękuję za uwagę, literówka na moim blogu została już poprawione, niestety na stronie p. Beaty nie mogę już tego zrobić :) Jeszcze raz dziękuję :)

    Co do moich uczniowskich inklinacji :) no cóż - zabawne to jest, ale jakoś po kilku latach uczenia w szkole, często pojawiają się u mnie, nie wiedzieć doprawdy :) skąd, określenia typu właśnie "autorka" :) Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wnikliwe czytanie mojego bloga :) To bardzo miłe :):) :) :)

    pozdrawiam
    uczennica, która stała się belfrem ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jako próżniak dyplomowany często korzystam z funkcji kopiuj-wklej, ale z tym jest tak jak z autorytetami. Istnieje niebezpieczeństwo powielania ich błędów. :)

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts