17 kwietnia 2013

"Chłopiec, którego nikt nie kochał" Casey Watson








Autor: Watson Casey 
Wydawnictwo: Amber 
Rok wydania: 2012

Tytuł oryginału: The Boy No One Loved.
Ilość stron: 302

moja ocena: 6/6




Samotność boli, skazuje bowiem człowieka na życie "za szybą". Wszyscy inni są szczęśliwi, a ty jesteś sam. Dorosły zbyt często wie, jak smakuje gorycz samotności. Ale co zrobić, gdy przekonuje się o tym dziecko, najbardziej bezbronne stworzenie na ziemi?


Wiem, że dzieci są skarbem tego świata. Dostajemy je w darze i w zaufaniu. Opiekujemy się nimi - jako rodzice, nauczyciele, wychowawcy, ciocie, wujkowie, babcie... - jako dorośli. Nie mamy często zbyt wiele do zaoferowania, a dzisiejszy świat próbuje dodatkowo nas przekonać, że posiadanie choćby dziecka jest zbyt drogie. Stop. Błąd. Nie można posiadać dziecka, posiada się meble, lodówkę, buty, psa. Dziecko się gości pod swoim dachem. Ale ten mały człowiek potrzebuje przede wszystkim miłości. Znam wiele rodzin, biednych rodzin, gdzie nie brakuje już chyba tylko miłości. I tam jest dom :) Znam wiele dzieci niekochanych z tzw. bogatych i dobrych domów (choć nie lubię tego określenia), które nigdy nie były szczęśliwe. Nigdy nie dzielę dzieci na dobry dom i zły, na bogaty i biedny, nigdy nie dzielę, staram się łączyć, tak zostałam wychowana...


Dziecko jest niepowtarzalne. My dorośli (tak tak dawno już dorosłam, i chyba też zdecydowanie za wcześnie) często nie dostrzegamy dzieci. Janusz Korczak mawiał, że dziecko to mały dorosły i musi być traktowane poważnie. Moja uczennica powiedziała mi, że dorośli jej nie słuchają, bo jest mała. A ona nie jest głupsza, tylko młodsza. Dla świata to dziecko jest ważniejsze ode mnie i od nas wszystkich - dumnych i egoistycznych dorosłych.


 Dwa lata pracowałam w domu dziecka, część z tego czasu w rodzinie zastępczej. Mam rożne doświadczenia z tego okresu, pozytywne (m.in. miłość i zainteresowanie dziećmi ze strony zastępczej matki), ale i negatywne (biurokracja, urzędnicy, za mało rodzin, za dużo dzieci). Często słyszę, jak dorośli już "zaszufladkowali" dziecko i nie starają się nawet dostrzec w nim odrobiny dobra. A przecież dziecko rodzi się DOBRE. A to, kim jest dziś, to wyłącznie zasługa dorosłych, czyli nas ...


Dlaczego to wszystko piszę? Przeczytałam wczoraj w nocy książkę Casey Watson: "Chłopiec, którego nikt nie kochał". Wstrząsająca historia małego Justina, który w wieku 5 lat spalił dom. Ale to wcale nie początek jego tragedii, to sam środek, bo chłopiec nie zaznał nigdy wcześniej miłości, a rany wyniesione z domu rodzinnego były zbyt głębokie, aby mógł zaznać jej kiedykolwiek później. Cały świat widział w nim już tylko chuligana, zdemoralizowanego gimnazjalistę, jakich wielu nawet na naszych polskich osiedlach.  Justin z małym pudełkiem, jedyną pamiątką jego życia i dwudziestu dotychczasowych rodzin zastępczych trafia do kolejnego domu, z tą jednak różnicą, że w tym domu jest miłość. Nikt już go nie określa mianem "nagłówka w gazecie, który tylko czeka na swój czas", ale jest pełnoprawnym członkiem jakiejś RODZINY, pierwszy raz w jego smutnym i samotnym życiu jest jakaś rodzina. Justin ma 12 lat, ale to, co przeżył, to co widział, czego nie przeżył i co zagłuszył, nie mieści się w głowie zwykłego dorosłego. Czytając jego zwierzenia o biciu, narkotykach, alkoholu, wykorzystywaniu, głodowaniu, opieką nad młodszymi braćmi, można zadać sobie pytanie: jak on to wszystko zdołał przetrzymać?A jednak... Są takie dzieci... I nikt ich nie widzi...


Dlaczego przeczytałam tą książkę? Bo znam takie dzieci...
Czekają tylko na jeden gest miłości... Tylko jeden, tylko tyle...


Ale nie czarujmy się, to nie jest takie proste. Nie ma gotowych odpowiedzi, słowo kocham nie rozwiąże wszystkich problemów. Ale otworzy drzwi do serca niejednego malucha... Życie jest drogą, każdy z nas potrzebuje bratniej duszy, przewodnika, przyjaciela i miłości... 

ZWŁASZCZA   DZIECI




Anna M.

Polecam oficjalną stronę Casey Watson, która stworzyła specjalistyczną rodzinę zastępczą dla dzieci z trudnymi doświadczeniami życiowymi.







5 komentarzy:

  1. Niestety dzieci najwięcej krzywd doznają od tych od których oczekują miłości lub choćby szacunku.
    Darzą nas zaufaniem bezgranicznym i dlatego rany im zadawane bywają bardzo głębokie i często się nie goja.
    Pozostają w dziecku coś na kształt stygmatów.
    O ile dobrze pamiętam, to jogin Mahariszi powiedział coś takiego: Wszyscy ludzie rodzą się dobrymi i tacy pozostają, złe bywają tylko ich uczynki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety łatwo szufladkujemy ludzi i niestety jesteśmy ślepi na cierpienie dzieci. Nie wszyscy oczywiście, ale i tak zbyt często i zbyt wielu z nas...

      Jeżeli można uratować choćby jedno dziecko, to warto podjąć walkę. Moi znajomi często mówią, że całego świata nie można zbawić. Jasne, ale wystarczy, że ocalimy jedno istnienie. Talmud mówi: "Kto ocalił jedno życie, ratuje cały świat". I choć dziś odnosimy to do Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata, myślę, że jest aktualne zawsze i w każdej sytuacji...

      A i już jako dorośli sami nosimy niejedne stygmaty...

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się Twoja recenzja jest taka inna niż te, które czytam. Pisana emocjami z głębi serca. Studiuję pedagogikę co prawda nieco inna specjalność, ale od zawsze lubiłam takie historie. Za ich autentyczność , i za to , że potrafią otworzyć oczy na wiele spraw. Zapraszam Cię serdecznie na mojego bloga znajdziesz tam kilka recenzji książek napisanych przez inną opiekunkę zastępczą Cathy Glsss. Może któraś Cię zainteresuje. Tę powieść mam na liście od dawna. Blog dodany do obserwowanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie w moich progach...
      Cześć :) Dzięki za miłe słowa. Cathy Glass jest na mojej liście autorek książek do przeczytania, ale idą wakacje, więc zapewne się za nie zabiorę.

      Uważam, że recenzje mają sens tylko wtedy, gdy są pisane z własnego wnętrza. Każda książka pozostawia we mnie trwały ślad, dlatego je czytam. Każda jakoś mnie zmienia, zmusza do myślenia, do podjęcia konkretnych decyzji. To mój drugi świat. Wybieram tylko takie książki. STOP. Poprawka - to takie książki wybierają mnie :)

      A na blog zaraz zajrzę :)
      Pozdrawiam i życzę miłej "majówki"
      Anna M.

      Usuń
  3. Czytałam kilka książek z serii 'Skrzywdzone' i zastanawia mnie jedno - mimo poruszanej tematyki chce się je czytać i to czytanie jest hm... szybkie. Wydawałoby się, że opowieści o dziecięcej krzywdzie powinno się męczyć, a tu nie. Przynajmniej mnie czytanie tego idzie sprawnie... Polecam Ci "Mama kazała mi chorować" - człowiek czyta i własnym oczom nie wierzy, jak podli mogą być dorośli.
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts