20 maja 2013

"Kasia Bosacka cudnie chudnie. Żegnaj pulpecie" Katarzyna Bosacka

autor:
wydawnictwo: Publicat
data wydania: 6 luty 2013
liczba stron: 128
moja ocena:  6 / 6




No cóż....  Panią Kasię Bosacką znam z programu "Wiem, co jem". Wiedziałam chyba wszystkie odcinki po kilka razy i przyznaję - już wiem, co jem, ale nadal ...za dużo. Przyszedł zatem czas na "ostatnią deskę ratunku" - książkę, która zaintrygowała mnie tytułem - ZEGNAJ PULPECIE. Wypisz, wymaluj - dla mnie :) Siedząc w domu nad kolejnym kawałkiem ciastka czekoladowego, zaczęłam się zastanawiać, gdzie się podziała moja energia do życia? Chyba zwyczajnie ze "szparaga" stałam się "pulpetem" :( Tylko kiedy i dlaczego?

 
W dużym skrócie: dzieciństwo - pulpet, liceum- wielki pulpet, ale potem ZMIANA, determinacja i "męska" decyzja! W ciągu 4 lat schudłam 48 kg :) Skończyłam studia... i skończyłam z nadwagą! Zostałam dumnym "szparagiem"! :) :) :)  Biegałam nawet po 10 km dziennie (prawie codziennie): wstawałam o świcie, zakładałam dres, buty i biegłam po lesie. Chodziłam na basen 2 razy w tygodniu, jadłam sałatki, sama gotowałam pyszne, zdrowe posiłki. Było bosko!

A teraz... To długa historia... ale cytując klasyka "po okresie błędów i wypaczeń" 15 kg do zgubienia... Innymi słowy po 30-stce dopadł mnie koszmar wszystkich pulpetów - efekt jo-jo! Czas się przyznać, że starość - nie radość ;) I tak sobie dziś, wchodząc z zadyszką na 6 piętro, pomyślałam: "Matysiak - dosyć! Może i nie masz tyle czasu, co kiedyś, może i praca wypełnia prawie cały dzień, może i nie chce się gotować, może i dzieci w szkole mają za często urodziny i przynoszą za dużo cukierków. Ale to tylko wytłumaczenie dla LENISTWA" No i Opatrzność sprawiła, że dziś przyszła pocztą książka Kasi Bosackiej :)

Oczywiście przeczytałam jednym tchem :) To jak powrót do czasów, kiedy miałam 25 lat i dieta stanowiła dla mnie oczywistość, zabawę, bieganie sprawiało mi radość i uśmiech sąsiadów ze wsi (i zadyszkę mojego psa). Kasia Bosacka pisze o sprawach podstawowych:
  • 5 zdrowych, racjonalnych posiłków
  • dużo wody
  • zero cukru
  • sport


Nie jest to książka dla tych, którzy chcą zgubić kilogramy bez wysiłku, szybko i dużo. Nie, nie! Nic w przyrodzie nie ginie. Nie chodzi o to, żeby się odchudzać, trzeba trwale zmienić nawyki żywieniowe :) I nie powtarzać starych błędów, czyli nie robić tego, co ja przez ostatni rok :) Dodatkową zaletą książki jest lekki i przystępny język - pani Kasia pisze z dużą dozą humoru i autoironii, dlatego wywołuje również uśmiech u czytelnika. I największa zaleta - książka nie jest teoretycznym dumaniem silikonowej, sztucznie wyprodukowanej gwiazdki. To prawdziwa kobieta z krwi i kości... Jest zatem jedną z nas! Kasia Bosacka jest żoną, matką, pracuje, ma mało czasu i dużo pokus jedzeniowych. Autorka na własnych kilogramach wypróbowała skuteczność swoich porad, schudła i odzyskała dobrą kondycje. Książka jest zatem godna polecenia, a autorce można zaufać, z całą pewnością wie, co mówi!

Moja recenzja jest tylko połowiczna. Przeczytałam książkę! Jest świetna. Ale drugą część recenzji napiszę za kilka miesięcy, gdy.... schudnę również i ja. A zatem kochane pulpety i wy ... szparagi:

Rozpoczynam misję! I to wcale nie będzie Mission: Impossible! Z doświadczenie wiem, że całkowicie possible!

CEL                                             - wrócić do wagi 65 kg
DATA rozpoczęcia projektu       - JUŻ!  (czyli moje 32 urodziny - dobry moment, prawda?)
DADA zakończenia                    - 1.10.2013
SPOSÓB                                     - zdrowe odżywianie, sport, unikanie śmieciowego jedzenia

Do wiadomości wszystkich zainteresowanych - uduszę, jak ktoś mnie będzie wyciągał na pizze! :) :) :) Może być... sałatka :)


Anna M.


Polecam
-  fragment programu "Kasia Bosacka cudnie chudnie"
-  fragment książki Kasi Bosackiej / artykuł w Wysokich Obcasach - "Bosacka chudnie w oczach"




8 komentarzy:

  1. W zasadzie to0 nie istnieją diety, a tym bardziej cud lub zdrowe.
    Jest tylko zdrowe lub nie odżywianie się.
    W dzisiejszych czasach całkiem zdrowe odżywianie nie jest już możliwe, ale możemy minimalizować skutki tego co stworzyliśmy, czyli wybieramy pokarmy mniej trujące :)
    Kolejny raz oilecam książkę "The China Study". Może być w naszym języku "Nowoczesne zasady odżywiania".
    Zyczę determinsacji w drodze do celu.
    Będąc witarianinem w zasadzie bez ograniczania ilości pokarmu można utrzymywać optymalne zdrowie i wagę.

    OdpowiedzUsuń
  2. A, zapomniałem. Każda forma aktywności jest dobra. Ja złapałem mam nadzieję na długo bakcyla rowerowego. od pół roku buduję formę.
    W niedzielę pierwszy raz przejechałem z 10 minutowym odpoczynkiem na trasie ponad 60km i po powrocie do domu w pół godzinnym odpoczynku mógłbym jechać dalej, ale nie przesadzam, nie spieszy mi się mam dopiero 60+.
    Na ten miesiąc mam taki nieśmiały cel, aby jednego dnia przejechać ponad 100km.
    Niestety nie mam dobrego roweru, ale może dam radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję wytrwałości w pokonywaniu km na rowerze. Ja zamierzam kupić sobie rower i w wakacje pozwiedzać trochę okolicę :) Może zrobię sobie prezent urodzinowy? Kto wie....

      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. To może teraz czas na taką książkę:"Zieloni śpią nago" Vanessa Farquharson

    Nie czytałem, ale jak się natknę to chętnie przeczytam.
    To o ekosingielce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog ekolożki, która opisuje swoje roczne zmagania i EKOupadki nie jest ambitną pozycją. Nie szukajmy tu ekologicznych uniesień i rzetelnej wiedzy. Lektura jest lekka, komiczna, pisana pół żartem, pół serio- a przynajmniej ja tak ją odbieram. Mocno się zastanawiam, czy nie napisać, że jest również niepoważna. Książka ma prawo nie spodobać się tym, dla których bycie EKO lub wege to nie chwilowa moda, ale świadomy styl bycia. Zwłaszcza, że nasza młoda dama nie ma litości i często krytykuje wegan, wegetarian i różne ekologiczne rozwiązania. Muszę jednak ją obronić - momentami ma słuszność.Jest pamiętnik, są zmiany i miłość na horyzoncie. Hmm..czyżby ktoś wziął na tapetę perypetie pewnej Brytyjki z małą nadwagą? Jakbym jednak nie krytykowała tej książki, muszę oddać sprawiedliwość Vanessie, która poszerzyła moją wiedzę ekologiczną o toalety kompostujące (o moja ignorancjo!), kuchenne kompostowniki i kilka innych mniej oszałamiających gadżetów.

      Usuń
  4. W sprawie zakupu roweru to jak radzą na forach rowerowych pierwszego nie warto kupować wypasionego.
    Sporo wiedzy można nabyć na forum na którym jestem też, czyli: http://www.podrozerowerowe.info/
    Ropwery też kupujemy na miarę!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko jestem w stanie wytrzymać, ale ...ZERO CUKRU ??? Nieeeeeee.... Na zawsze pozostanę pulpetem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie idzie, obiecywałam, zaklinałam, ślubowałam i co...? Dwa dni bez batonika i rzucam się na wszystko, co ma cukier... :)

      Usuń

Recent Posts