23 czerwca 2013

"Księga Kodów Podświadomości" Beata Pawlikowska





autor: Beata Pawlikowska




wydawnictwo: G+J Książki
data:19 czerwca 2013
liczba stron: 431

moja ocena:  / 6




Beata Pawlikowska należy do moich ulubionych autorów, często słucham również jej audycji w radiu, czytam blog i publikacje, oglądam programy w tv. Dlaczego? Pisałam o tym już przy okazji recenzji innych jej książek - jest ona dla mnie przykładem i dowodem na to, że można być szczęśliwym i spełnionym w życiu, świat może wyglądać pozytywnie, a człowiek nie jest marionetką w rękach ślepego losu. Wbrew pozorom jej publikacje dla mnie osobiście są paralelne z Biblią i moją wiarą... Lubię wyzwania i kocham eksperymentować, dlatego często stosuję się do jej rad (poza jedną jedyną - nigdy nie przejdę na wegetarianizm, tego nawet nie zrobię dla Szymona Hołowni, sorry, ale jestem stworzona jako w 100% mięsożerna istota). 


Dziś o najnowszej książce Beaty, czyli o "Księdze kodów podświadomości". Jest to już drugi tom z cyklu "W dżungli podświadomości". Jak zwykle pierwsze czytanie książki zajęło mi jedną noc, ale na tym nie koniec! Czytam drugi raz, potem pewnie jeszcze kolejny... Książka jest fascynująca nie tylko ze względu na swoją treść, ale przede wszystkim na osobiste doświadczenie autorki. Lubię czytać o ludziach i teksty ludzi, którzy bazują na swoim prywatnym doświadczeniu, a nie mądrzą się i błyskają wiedzą wyczytaną w podręcznikach, albo jeszcze gorzej, swoje kompetencje opierają wyłącznie na zdobytym tytule! Wielokrotnie miałam kontakt z takimi ekspertami i nic nie wyniosłam z tych spotkań, a w tym przypadku, czerpię z mądrości Beaty całymi garściami. Oczywiście z pewnym krytycyzmem oraz w zachowaniu i poszanowaniu mojej religii...


"Księga kodów podświadomości" zawiera m.in. listę kodów, jakie nasza podświadomość nosi w sobie i których używa do pojmowania, postrzegania świata wokół nas. Kody zostały zapisane w dzieciństwie i miały służyć do naszej obrony, dziś jednak są często powodem kłopotów i fałszywego obrazu nas samych i negatywnych relacji ze światem i ludźmi. Działamy często nie wiedząc o motywach naszych decyzji... Jesteśmy nieszczęśliwi, manipulujemy innymi, bierzemy udział w wyścigu szczurów, a nasze życie przecieka nam przez palce... Cenię Beatę Pawlikowską za serię tych książek, ponieważ w prosty sposób opowiada o trudnych i zawiłych kwestiach psychologii. Kto kiedyś miał zajęcia z psychologii lub interesuje się rozwojem psychiki ludzkiej potwierdzi moje słowa. Oczywiście w mądrych podręcznikach i w slangu branżowym te mechanizmy noszą inną nazwę, ale ich działanie i wpływ na nasze zachowanie pozostaje ciągle ten sam. 

Jedyne wyjście z błędnego koła nieszczęścia to poznać siebie samego, spojrzeć w swoje oblicze, ale uwaga, prawdziwe oblicze i pokochać siebie. Tylko wtedy można zacząć troszczyć się o siebie i zacząć zmieniać to, co nie jest mną, czyli to, co mnie krzywdzi. Autorka podaje różne kody i sposoby ich rozkodowania. Droga nie jest prosta i krótka, ale warto w nią wyruszyć, bo przecież każdy z nas chce być szczęśliwy, chce być sobą i żyć prawdziwie, a nie w jakimś psychologicznym Matrix-ie. Gdy zaczynasz poznawać te mechanizmy, wiesz, że życie może być inne. Wystarczy odkryć siebie i nie dać sobą manipulować, być szczerym i otwartym na to, co w sobie nosimy. Nie bać się zadawać samemu sobie bolesne i trudne pytania. Szukać odpowiedzi i zajmować się tylko tym, co najważniejsze, co rozwija i jest dobre...


Dla mnie to, co pisze Beata Pawlikowska jest spójne z moją wiarą i religią. Często się śmieję, że ona pisze dokładnie to samo, co Szymon Hołownia, tylko z innej perspektywy. Szymon odnosi się do relacji z Bogiem i poznania  prawdziwego siebie w byciu chrześcijaninem, a Beata mówi o poznaniu siebie jako człowieka. Jedno i drugie dotyczy prawdy. A tylko prawda się liczy i może wyzwolić nas od smutku, nieszczęścia, fikcji i lęku. 


Do naszego wnętrza prowadzą duże, stare drzwi... Może nigdy nie były otwierane, ale warto je uchylić, wejść do środka i poznać siebie, a potem wyjść na zewnątrz, do świata i być szczęsliwym człowiekiem.






Ja zaryzykowałam, a Ty?


Polecam :)
Anna M
eioba

16 komentarzy:

  1. Łaszę się na tę cześć. Pierwszą mam, a chciałabym mieć wszystkie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam jej książki. Bardzo podnoszą mnie na duchu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam :) Przez długi czas Beata Pawlikowska była moja ulubioną autorką. Kilka miesięcy temu coś się zaczęło zmieniać. Zacząłem krytycznie patrzeć na jej książki. Czarę goryczy przelała "Blondynka na Jawie", a dokładniej ten fragment: "W Polsce religia jest bardzo mocno związana z polityką i dlatego nie daje ludziom radości. Wiem, pewnie oburzycie się na to, co piszę, ale takie jest moje wrażenie. Religia w Polsce jest smutna, sztywna i ubrana w ortodoksyjne hasła. Nie daje pocieszenia, miłości ani lepszego życia. Mówi tylko, że jesteś paskudnym grzesznikiem, więc padaj na kolana i błagaj na wybaczenie". Osobiście dotknęły mnie słowa i są dla mnie obraźliwe. Ceniłem pierwsze książki Beaty Pawlikowskiej za to, że były neutralne. W ostatnich ciągle jest zaś o tym jaki to katolicyzm jest zły,a buddyzm i taoizm są super. Początkowo autorka (takie jest moje odczucie) broniła inne systemy religijne, inne kultury i inne zwyczaje przed patrzeniem na nich z góry z poziomu wszechwiedzącego Europejczyka. Ostatnio zaczęła jednak przesadzać w drugą stronę. Coraz bardziej z jej poglądów wychodzi stwierdzenie, że inne znaczy lepsze.

    Wcześniej nie potrafiłem spojrzeć krytycznie na wszystkie jej pomysły. Teraz widzę jednak trzeźwo, że część jej produktów to zwykła komercja i pogoń za pieniędzmi. Jak inaczej nazwać wydawanie płyty ze swoimi ulubionymi piosenkami czy fiszek do nauki? Co będzie dalej? Książka z ulubionymi bajkami Beaty Pawlikowskiej z dzieciństwa? ... Rozumiem, że komercja jest obecnie czymś powszechnym. Zawsze wydawało mi się jednak, że Beata Pawlikowska nie poddaje się jej. Niestety okazuje się, że jest inaczej.

    Kolejna sprawa to liczba wydawanych książek. Szczerze mówiąc wolę jedną porządną książkę na rok (vide Cejrowski, który wydał przez całe swoje życia ok. 8 książek) niż 5 czy 6 niedopracowanych. Irytują mnie strony z przepisanymi zdaniami z tekstu. Odwołam się do najnowszej książki (jeszcze jej nie czytałem, przeglądałem ją tylko w sklepie) - "Blondynka w Londynie". Książka kosztuje ok. 30zł. Z daleka wydaje się, że rzeczywiście jest tyle warta. Po krótkim przejrzeniu jej zmieniłem zdanie. Gdyby "wycisnąć" tekst autorki zostałoby zaledwie kilkanaście (może kilkadziesiąt) stron.

    Od dawna nie słucham już Świata według Blondynki. Wolę krótszą audycję (np. pół godziny), ale z pełnym udziałem autorki. Tymczasem BP opowiada coś przez 2 minuty, po czym przez 8 są puszczana jakieś popularne piosenki. Uznałem, że szkoda mi czasu na coś takiego. Tym bardziej, że BP często powtarza te same anegdotki.

    W wielu sprawach zauważam niekonsekwencję autorki. Pierwszy przykład, który mi przychodzi do głowy to jej ostatnie opowieści o szkole. BP żaliła się, że w Polsce dzieci mają edukację za darmo, więc jej nie szanują. A w Afryce dzieci marzą o pójściu do szkoły i jeśli im się to uda to sumiennie spełniają swoje obowiązki. Krótko mówiąc z opowiastki wynikało, że dzieci w Polsce nie mają szacunku do szkoły i są niewdzięczne. BP nie wspomniała jednak jak sama zachowywała się będąc w szkole...

    Napisałaś, że "Dla mnie to, co pisze Beata Pawlikowska jest spójne z moją wiarą i religią". Też tak kiedyś uważałem. Teraz widzę to jednak z innej strony. BP często obraża katolików. Często promuje także rzeczy sprzeczne z nauczaniem Kościoła jak np. szamanizm. Niedawno o. Aleksander Posacki (znany demonolog) przywołał w swojej książce przykład Beaty Pawlikowskiej jako propagatorki korzystania z usług szamanów.

    OdpowiedzUsuń
  4. Reszta się nie zmieściła, więc publikuję ją w drugim komentarzu.

    Wybacz mi ten przydługi komentarz. Musiałem to z siebie wyrzucić :) A poza tym zachęcam się do obiektywnego spojrzenia na autorkę. Wiem, że nie zawsze jest to łatwe. Sam przez długi czas nie potrafiłem tego zrobić. "Oświecenie" przyszło nagle ;)

    Nie twierdzę, że nie wyniosłem żadnych korzyści z jej książek. Część jej książek sprzedałem, część zaś zachowam na długi, długi czas. Uwielbiam "Planetę dobrych myśli". Na pewno dzięki jej książkom moje życie się zmieniło. Na wiele spraw patrzę inaczej. Potrafię bardziej cieszyć się chwilą i odważniej podążać za marzeniami. Zamierzam dalej śledzić jej publikacje. Krótko mówiąc patrzę na jej książki przez palce. To, co mi się podoba uznaję i stosuję. To, co mnie irytuje pomijam.

    Życzę wielu owoców wyniesionych z lektury książek Beaty Pawlikowskiej. Absolutnie nie chciałem Cię do niej zniechęcić. Zachęcam tylko do bardziej krytycznego spojrzenia na jej twórczość. I polecam oczywiście Wojciecha Cejrowskiego, który dla mnie jest niedoścignionym wzorem pisarza :)

    Pozdrawiam :)
    Bartek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szczery komentarz i trafne refleksje...

      Ja również wybieram z jej książek to, co istotne, resztę odrzucam... np. nie wierzę w szamanów i inne takie tam, nie jestem wegetarianką i mam zupełnie inny pogląd na pomoc humanitarną i szkolnictwo w Afryce... Ale uważam też, że każdy ma prawo pisać i mówić o czym chce i w sposób, jaki chce, jeśli szanuje innych i nie szerzy agresji i dyskryminacji. Każdy czytelnik może wybrać, czy ta forma i cena mu odpowiada. Komercja wkrada się wszędzie, osobiście nie kupuję ani fiszek, ani książek z cyklu: "Blondynka na..." - zwyczajnie mnie nie interesują.

      Otwarcie na inne kultury i zaproszenie do dialogu nie jest według mnie niczym złym, bardziej boję się zamknięcia i braku komunikacji u Cejrowskiego. Ale to moja prywatna opinia. Jeden lubi jednego autora, inny drugiego i to jest fascynujące, bo możemy porozmawiać na ten temat i czegoś się od siebie nauczyć - szacunku i dialogu... Ja czerpię z każdej książki to, co pomaga mi poznać świat i siebie, niezależnie od tego, jakiego wyznania, poglądów, czy kultury jest autor... Uważam, że należny zaufać czytelnikowi... Nikt nie jest nieomylny, każdy ma swoje niekonsekwencje, podobnie Cejrowski, Hołownia, czy inni autorzy. Żaden z nich nie powinien być dla nas Alfą i Omegą, bo od tego mam Biblię. Ale warto poszukać też u innych ziarenek prawdy...

      Serdecznie dziękuję i pozdrawiam. Mam nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję podyskutować, ponieważ to właśnie nas rozwija, a książkę czyni pasjonującą - to dyskusja, jaką wywołuję we mnie i w Tobie.

      Anna M.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o "Blondynkę na..." to nie oceniałbym tej serii zbyt surowo :) Oczywiście są przeciwnicy tej serii i jej zwolennicy. Kiedyś uczyłem się hiszpańskiego z "Blondynki na językach" i nie wspominam tego źle. Są oczywiście lepsze metody (choćby Super Memo czy fiszkoteka), ale "Blondynka na językach" ma jedną poważną zaletę - zachęca do mówienia w obcym języku. Jeśli ktoś nie ma z kim pogadać w obcym języku to chętnie "porozmawia" z płytą Pawlikowskiej ;)

      "Żaden z nich nie powinien być dla nas Alfą i Omegą, bo od tego mam Biblię"

      Nic dodać, nic ująć. Podpisuję się pod tym obiema rękami :)

      "Księgę kodów podświadomości" już zamówiłem. Powinienem ją otrzymać na początku tego tygodnia. Po skończonej lekturze na pewno umieszczę recenzję na swoim blogu, więc z góry zapraszam do dyskusji :)

      Jeszcze raz pozdrawiam :)
      Bartek

      Usuń
    3. Zapraszam zatem do dyskusji... :) i pozdrawiam serdecznie.
      Anna M.

      Usuń
    4. Na moim blogu pojawiła się dzisiaj opinia na temat "Księgi kodów podświadomości :) Zapraszam do lektury :)

      Usuń
    5. witam, czy moglbys podac link do swojego bloga? chetnie przeczytam recenzje zwlaszcza ze zgadzam sie z Toba z wieloma kwestiami jesli chodzi o Beate;)

      Usuń
    6. witam czy moglbys podac link do swojego bloga? z checia przeczytam recenzje zwlaszcza ze zgadzam sie z Toba w wielu kwestiach odnosnie Beaty;)

      Usuń
  5. Ciekawa recenzja. Na moim blogu jest recenzja do ,,Księgi kodów podświadomośc''. Zapraszam!

    http://recenzje-ksiazek-patricia.bloog.pl/id,337834576,title,Ksiega-kodow-podswiadomosci-recenzja,index.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Do czytelnik "Religia w Polsce jest smutna, sztywna i ubrana w ortodoksyjne hasła. Nie daje pocieszenia, miłości ani lepszego życia. Mówi tylko, że jesteś paskudnym grzesznikiem, więc padaj na kolana i błagaj na wybaczenie"

    Nic dodać, nic ująć. Tak postrzegałem od zawsze katolicyzm w Polsce. Narobiłem sobie przez to wielu "obrażalskich" znajomych, rodzina także jest "zszokowana". Nie dziwię się - czy członek sekty przyzna się, że jest zmanipulowany?

    OdpowiedzUsuń
  7. Sorry, ale człowiek nie jest mięsożercą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem 100% mięsożercą, czyli to oznacza, że nie jestem człowiekiem??? Jestem gorszym człowiekiem???

      Usuń
    2. masz rację; na początku swojej drogi ewolucyjnej byliśmy padlinożercami :)

      Usuń
  8. "A tylko prawda się liczy i może wyzwolić nas od smutku, nieszczęścia, fikcji i lęku."
    A gdzie jest prawda? Ktoś ma na nią monopol?
    Bo niezależnie od tych wszystkich czarów-marów z podświadomością i religijnych formułek, na świecie istnieją tysiące chorób, kataklizmów, wypadków i niewyobrażalnych cierpień. Wiesz, że w Afryce jest rodzaj pasożyta, który rozwija się wyłącznie w oku małych dzieci? Tych biednych, głodnych, najbardziej chyba niewinnych istot /bo nie zepsutych maniami Zachodu/; otóż ten pasożyt zabija je w ciągu kilkunastu tygodni, a bywa, że i wcześniej. Jeden z cudownych "dowodów" na miłosierdzie boskie.
    Daj spokój. Życie to biochemia, powolny ewolucyjny proces doboru naturalnego; istnienie to nagromadzenie biologicznych zdarzeń. Jak powiedział Demokryt: "Nie istnieje nic oprócz atomu i pustki". Wszechświat nie wie, że w nim jesteśmy....
    A to czy ktoś odnosi sukces w życiu czy nie, jest tylko sprawą szczęśliwych zbiegów okoliczności, odpowiednich uzdolnień i ciężkiej wytrwałej pracy. No i trafu urodzenia się np. w Niemczech a nie w Bangladeszu./swoją drogą ciekawe czy to Bóg ustala miejsce urodzenia, rasę i jeszcze poziom kalectwa /bo przecież ono też się zdarza/
    Amen w pacierzu.
    P.S. ?mam nadzieję, że dopuścisz mój komentarz; że ta strona nie jest tylko bałwochwalstwem jednokierunkowej opcji?
    Pozdrawiam. Nieprzejednany ateista.

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts