13 lipca 2013

Belfer nigdy się nie nudzi...

      


   


         Wakacje mijają jak szalone, a ja jeszcze nie opuściłam szkolnych murów... Cóż to znaczy? Ano tyle, że porządkuję rzeczy, opróżniłam stare szafy w klasie, wyrzuciłam to, co powinno trafić na śmietnik dobrych kilka lat temu, no i robię dekorację z wykorzystaniem mojego statku z przedstawienia... A i jeszcze przesadziłam kwiatki do kolorowych doniczek, żeby we wrześniu było przytulnie... UWAGA - dzieciaki nie poznają starej klasy 205 !!!!   


      Niemniej jednak, jakby nie patrzeć - mam teraz wakacje... A co za tym idzie dużo czasu na przemyślenia. Zresztą to moje pierwsze wakacje od 3 lat, więc trochę się nazbierało kurzu w głowie... Zawsze byłam dobra w postanowieniach, jestem przecież w 85 % umysłem ścisłym, więc potrzebuję tabelek, wykresów, statystyk i planowania. W jednej z mądrych książek (oczywiście nie pytajcie mnie o tytuł, bo nie mam zielonego pojęcia) przeczytałam, że plany i postanowienia trzeba ogłosić publicznie, żeby potem się trzymać ich realizacji. Te sekretne szybko ponoć giną w codziennym natłoku rzeczy do zrobienia i są odkładane na "później".


         Chyba blog jest dosyć publicznym miejscem, zatem ogłaszam plany na najbliższy rok (sorry, ale jako belfer działam w systemie rachowania lat od sierpnia do sierpnia):



W najbliższym roku szkolnym 2013/14


1. Przestać jeść czekoladki i pić litrami kawę - a pośredni plan (efekt uboczny) to schudnąć "troszkę"...

2. Nazbierać do "skarbonki" na wyjazd do Izraela (planowana data - "niedaleka przyszłość")

3. Dokopać się do podręczników z liceum i zrobić wielką powtórkę z "matematyki". Mam zamiar zdać na studia (ale to za rok) i zrobić drugą magisterkę - z mojej ukochanej "rachunkowości". Dlatego daję sobie ten rok na przygotowania... Z księgowaniem nie mam problemów... ale przeglądałam dziś stare zeszyty z matmy i zadania, które ponoć sama wyliczyłam i "O MÓJ BOŻE!" - to jakiś kosmos! Matura z matmy zdana na 6, ale po 13 latach od tego wydarzenia luki w pamięci mam ogromne... Czeka mnie więc rok ciężkiej pracy... Zacznę może od ... tabliczki mnożenia :) hi hi hi

4. Nauczyć się angielskiego od podstaw do poziomu "nie jestem matołem" - tak, tak - nie znam angielskiego - i w dzisiejszych czasach takie dziwolągi chodzą po świecie i żyją. Ale znam za to francuski - ha! No ale ba... ponieważ do czasów kolonialnych nie wracamy raczej, czas więc na angielski...

5. Ćwiczyć asertywność!!!!



No dobrze... OD JUTRA RUSZAM DO BOJU !!!!

 



To może ... idę sobie zrobić ostatnią kawę i może jakieś ciastko na pożegnanie kupię (do tej kawci oczywiście)?




Anna M.


eioba











8 komentarzy:

  1. Życzę Ci wytrwałości w spełnianiu wszelkich postanowień :) I nie jesteś dziwolągiem - też niestety nie znam angielskiego, choć bardzo chciałabym to zmienić.
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i życzę miłych wakacji :)

      Usuń
  2. Miło czytać, że są nauczyciele, którzy wkładają w swoją pracę tyle zaangażowania i poświęcają na nią swój wolny czas :) Niestety nie jest ich zbyt wielu.

    Jeśli chodzi o upublicznianie swoich planów to czytałem wielokrotnie podobne rady. Wydaje mi się jednak, że to zależy od osoby. Mam wiele planów, o których nikomu nie mówię, co nie znaczy, że nie udaje mi się ich zrealizować. Ale rozumiem, że są osoby, który to motywuje.

    Trzymam kciuki za Twoje plany :) Są naprawdę ciekawe. Większość z nich mógłbym przepisać do kalendarza jako swoje ;) Też planuję ograniczyć słodycze i też marzy mi się wyjazd od Izraela. Jeśli chodzi o angielski to co, prawda "znam" go na średnim poziomie, ale przydałaby mi się solidna powtórka. Punkt 5 mógłbym zaś "przejąć" w identycznej formie :)

    Nie wiem, czy czytałaś "Blondynkę w Londynie". Niedawno pojawiła się na moim blogu jej recenzja (http://librimagistri.blogspot.com/2013/07/blondynka-w-londynie-beata-pawlikowska.html). Szczerze polecam. Jest świetna!

    Pozdrawiam :)
    Bartek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam serdecznie, "Blondynki w Londynie" jeszcze nie czytałam, ale z pewnością sięgnę po nią skoro polecasz :) A i blog odwiedzę z miłą chęcią :) pozdrawiam.
      Anna M.

      Usuń
  3. Radosnej reszty wakacji Aniu!

    Pozdrawiam serdecznie -
    Pesionierte belferka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie i również życzę miłego wypoczynku i cieplejszego lata :)

      Pozdrawiam
      Anna M.

      Usuń
  4. Bardzo mi Pani z tym zaangażowaniem w pracę i upiększanie swojej klasy przypomina moją mamę, nauczycielkę polskiego, no i mnie z przyszłości:) O ile znajdę pracę, jako nauczyciel...;]
    Z tymi listami to jest tak, że ja też chętnie je robię, ale potem unikam je wzrokiem.... Wydaje mi się, że dopiero jakieś ekstremalne sytuacje życiowe zmuszają nas do poczynienia zmian i dają wystarczająco motywacji, aby w nich wytrwać. Mało kto zmienia pracę, dopóki go nie wyrzucą, albo uczy się języka, dopóki nie będzie musiał się nim posługiwać np. w pracy, albo po wyprowadzce.
    Niemniej jednak bardzo trzymam kciuki, bo są wyjątki od każdej reguły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę zatem powodzenia w szukaniu pracy w zawodzie nauczyciela. To najlepsza praca pod słońcem :)

      A ekstremalne wydarzenia zdarzają się codziennie, tak sobie myślę, że każdy z nas może wymienić ich dziesiątki. Dla mnie np. ekstremalnym przeżyciem było zorganizowanie 2 przedstawień jednego dnia. Czego się nauczyłam (tak na przyszłość)? ASERTYWNOŚĆ jest bardzo ważna, nie mam jej prawie wcale. Ale powoli to się zmienia ;) I każdym następnym razem będzie lepiej :) Chyba na tym polega rozwój, a człowiek uczy się do końca życia ...

      pozdrawiam
      Anna M.

      Usuń

Recent Posts