2 lipca 2013

"Dzika droga. Jak odnalazłam siebie" Cheryl Strayed




autor:

tytuł oryginału: Wild: From Lost to Found on the Pacific Crest Trail
 
wydawnictwo: Znak
data wydania polskiego: 17 czerwca 2013
liczba stron: 512
moja ocena:  / 6






 
Mogłabym godzinami streszczać książkę, ale postanowiłam w tej kwestii oddać głos autorce... a napisać o emocjach i uczuciach, które we mnie wywołała, o marzeniach i lekach, moim małym świecie, którym wstrząsnęła...






Przeglądając stronę internetową Znaku natrafiłam na książkę Cheryl zupełnie przypadkowo. Zanim kliknęłam "czytaj więcej", zaintrygował mnie sam tytuł, no bo przecież ja od 32 lat nie robię niczego poza szukaniem siebie (zawsze z marnym skutkiem - chwilowo osiągam sukcesy)... Moją uwagę zwróciła tez notka:

"Gdy grzeczne dziewczynki zaczytywały się
w Jedz, módl się, kochaj
Cheryl naprawdę postanowiła coś zmienić".

Przyznaję - czytałam opowieść o drodze przez PCT z zapartym tchem. Jest to szczera i prosta opowieść o kobiecie, która postawiła wszystko na jedną kartę i samotnie ruszyła w drogę liczącą kilka tysięcy kilometrów. Trzy miesiące wśród dzikiej przyrody, w górach, na stepie, z plecakiem, spotykając przypadkowych wędrowców - to zdecydowanie dobry czas na zgubienie problemów cywilizacji, a odnalezienie prawdziwego ja. Przypomina mi to serię książek Beaty Pawlikowskiej... i budzi tą samą zazdrość, ale i nadzieję, że skoro tylu osobom udało się znaleźć odpowiedzi na kluczowe pytania, to być może te odpowiedzi rzeczywiście istnieją...  Potrzeba tylko trochę odwagi!


"Był to układ, który zawarłam sama ze sobą wiele miesięcy wcześniej, i jedyna rzecz, która pozwalała mi samotnie podróżować. Wiedziałam, ze jeśli pozwolę, by opanował mnie strach, moja podróż będzie skazana na porażkę. Strach w znacznym stopniu rodzi się z tego, co sami sobie wmówimy. Postanowiłam zatem wmówić sobie coś innego, niż zwykle opowiada się kobietom. Zdecydowałam, że jestem bezpieczna. Jestem silna. Jestem dzielna. Nic mnie nie pokona".


Ten cytat przyczepiłam sobie nad biurkiem. Ma siłę - przypomina mi, że tak na prawdę nikt nas nie zna i nie ma prawa oceniać. Sami kreujemy naszą przyszłość, to my decydujemy, czy paraliżuje nas wyimaginowany strach, bo tak nam wmawiano, czy też wstajemy i idziemy dalej, w nasze życie,  wierząc w wewnętrzną siłę. Trzeba uwolnić się od stereotypowego myślenia, wyłączyć na chwilę telewizor, zostawić w domu telefon, odwołać spotkania ze znajomymi, potem zwyczajnie "wyjść", "odejść na bok" i posłuchać siebie. Nie musi to być wielka wyprawa, czasem wystarczy krótki spacer, chwila w wannie, kawa, czy spokojne spędzenie czasu na z pozoru błahych sprawach. Ale potrzebna jest odrobina samotności, tej zewnętrznej i tej wewnętrznej. Bo jaki mamy wybór stojąc na rozdrożu?

"Były tylko dwa wyjścia, właściwie takie same. Mogłam wrócić tam skąd przyszłam, lub iść, dokąd zamierzałam dojść"

"Musiałam zaryzykować i pójść tam, gdzie jeszcze nie byłam"

Jak już pisałam, żeby znaleźć i usłyszeć siebie potrzebna jest samotność. Dziś trudno o nią, bo prawie nigdy nie jesteśmy zupełnie sami, a już na pewno nie na długo. Cywilizacja, tempo życia, wyścig szczurów, pogoń za pieniędzmi - to dzisiejsze realia życia.Szybko można wpaść w pułapkę...

"Samotność zawsze wydawał mi się realnym miejscem, jakby nie był to stan ducha, tylko pomieszczenie, w którym mogłam się skryć i być tam sobą. Radykalna samotność PCT zmieniła to odczucie. Samotność nie była już pomieszczeniem, lecz całym światem. Teraz byłam samotna w tym świecie (...)"

 "To w pustce rodzą się różne rzeczy, tam się zaczynają. Pomyśl tylko o tym, jak czarne dziury chłoną energię, a potem dają jej upust w nowej, ożywionej formie"

Czytając książkę Cheryl Strayed jeszcze raz upewniłam się, że warto wybrać się w drogę, by poszukać prawdziwej siebie. Odejść na chwilę od tego wszystkiego, czym żyją inni, aby usłyszeć własne wnętrze, zmierzyć się ze sobą, z przeszłością i przyszłością, oswoić lęki i znaleźć odwagę. Ta droga wiedzie nas przez pustynie i góry, często brak nam sił, umieramy z pragnienia, powoli rozstajemy się z dotąd niezbędnymi rzeczami - pogonią za newsami, TV, internetem, telefonem, a potem ... nareszcie dostrzegamy ludzi, którzy bezinteresownie nam pomagają, sami pomagamy, i... idziemy dalej - krok za krokiem, każdego dnia na nowo, przed siebie. Droga w głąb siebie uczy pokory i szacunku, można zdystansować się od tego, co na co dzień zaprząta nam głowę i sprawia, że nie widzimy rzeczy istotnych.  Ja pisałam we wstępie - książka wstrząsnęła moim małym światem. W wirze codziennych wydarzeń zapomniałam, że najważniejsza jest wewnętrzna równowaga, spokój i chwile dla siebie. Nie warto brać udział w wyścigu po pieniądze, sławę czy uznanie, warto robić to, co daje nam radość i spełnienie. Czasem trzeba odejść na pustynię, zrobić coś szalonego, nawet, gdy znajomi przekonują nas, ze popełniamy błąd, bo nie żyjemy jak "wszyscy inni".


Warto być sobą i iść własną drogą!!!



Cheryl Strayed podczas wyprawy (www.cherylstrayed.com)


"Choć niepewnie podążałam naprzód, czułam, ze robię słusznie, jakby sam wysiłek coś oznaczał. że być może przebywanie pośród nienaruszonego piękna dzikiej krainy oznaczało, że ja też mogę powrócić do stanu czystości, bez względu na to, co straciłam i co mi odebrano. Bez względu na to, co zrobiłam innym czy sobie, a także na to, co niestety mnie wyrządzono".




LINKI


Anna M.
eioba

13 komentarzy:

  1. Genialne! Od jakiegoś czasu chodzi za mną piosenka Anny Marii Jopek "Ja wysiadam". Stanowiłaby idealny podkład w trakcie lektury:) Książka, której szukałem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że książka się spodobała :)

      Usuń
  2. Żeby jeszcze mieć odwagę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sobie myślę, że odwagi wymaga tez życie we współczesnym świecie, każdy ma swoja drogę i dla każdego może być dzika... Ale dla Cheryl, jak mawiają moje dzieciaki "PEŁEN SZACUN" !

      Usuń
  3. "Każdy ma swój własny Mount Everest, dla którego zdobycia pojawił się na ziemi." Hugh Macleod

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam... i stwierdzam że czasami poprzebywanie z samym sobą na prawdę daje dużo do myślenia :)

      Usuń
    2. Tylko niedouczeni i niedoświadczeni ludzie myślą, że samotność to przekleństwo i nieszczęście. Czasem trzeba odejść na bok, aby z perspektywy zobaczyć swoje życie...

      POLECAM pobyć chwile w ciszy, dzień, dwa, wyłączyć telewizor, telefon, nie odbierać maili i nie wchodzić na Facebooka. Naprawdę OCZYSZCZA :)

      Usuń
    3. Dobrze prawisz,
      Ja spędziłam ostatnie 2,5 tyg. u rodziców na wsi, z dala od zgiełku wielkiego miasta, na krańcu świata- dosłownie, bez internetu, bez telefonu- prawie ;)
      I myślę że dobrze to na mnie wpłynęło, oderwałam się od tego wszystkiego.
      Ale powrót do rzeczywistości ciężki... kilka dni i wszytko wróci do normy :)

      Usuń
    4. A ja jadę na znów wieś już wkrótce... :) zostały mi 3 tyg. wakacji :( więc na chwilę chyba zniknę :) DOSŁOWNIE... Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Książkę zaczęłam czytać wczoraj i czytałam do 3 w nocy (dobra to jeszcze jeden rozdział, już ostatni i idę spać!) i tak w kółko :) Jutro do kin wchodzi film, widziałam go przedpremierowo kilka dni temu, jak jesteś ciekawa zapraszam do mnie, krótko go oceniłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że myślimy podobnie ;) http://www.22mag.pl/?p=115

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj myślimy podobnie. Dzięki za odwiedziny na moim blogu :) pozdrawiam :)

      Usuń

Recent Posts