19 września 2013

"Jedz i biegaj" Scott Jurek




autor: Scott Jurek

tytuł: "Jedz i biegaj. Niezwykła podróż do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania"

tytuł oryginału: Eat and Run

wydawnictwo: Galaktyka
data wydania:   19 września 2012
liczba stron: 288

moja ocena: 6+ / 6






Muszę się do czegoś przyznać, chociaż widać to jak na dłoni... Czytam ostatnio sporo o bieganiu i coraz bardziej tęsknie za bieganiem. Zaczęłam nawet chodzić do szkoły w moich ukochanych butach do biegania... Muszę jednak schudnąć jakieś 10 kg, żeby wiosną wyjść do lasu i w miarę bezpiecznie pobiec. Nie poddaję się... 


Kolejną książką motywującą mnie do zmiany i powrotu do dawnego stylu życia jest "Jedz i biegaj" Scotta Jurka. I tu znów nie chodzi o samą książkę, ale o jej autora. 



 



Ta książka, wbrew pozorom, wcale nie jest o bieganiu. Oczywiście Scott opisuje kolejne występy, biegi, mordercze dystanse, ale linią przewodnią jest poszukiwanie równowagi w życiu, znalezienie szczęścia i spokoju. Scott osiągnął chyba wszystko, o czym ultramaratończy marzy. 100 mil? Żaden problem. Bieg 24-godzinny? Nie ma sprawy. Dotarł tam, gdzie ból i wyczerpanie graniczą ze śmiercią. Ale po przekroczeniu tego, co pozornie nieprzekraczalne, odnalazł siebie. Dopiero po 100, 150, czy 200 km, po wymiotowaniu ze męczenia podczas biegu, po halucynacjach w Dolinie Śmierci przy temp sięgającej 47 stopni, można usłyszeć siebie, przekroczyć siebie i ... pobiec dalej. 


"Próbując znaleźć motywacje, skupiamy się na czymś istniejącym poza nami, a tymczasem powinniśmy pamiętać, że radość i spokój może nam przynieść nie sama nagroda, lecz walka o nią. Życie (...) to podróż, a nie cel."


Zadziwiające, że każdy "wielki" autorytet (w jakiejś dziedzinie) podkreśla, że mamy się całkowicie zanurzyć w teraźniejszości, smakować ją i żyć codziennością. Nie szukać wielkich rzeczy, ale iść, biec, walczyć, starać się tu i teraz odnaleźć sens tego, co robimy. 


"Poruszamy się do przodu, ale zostajemy w teraźniejszości"


Wyniki, nagrody i rekordy nie są najważniejsze. Scott zrozumiał to po latach... Swoją droga ciekawe, że poznanie zagadki życia zajmuje tyle czasu. Z drugiej strony chyba właśnie na tym polega życie - na .. życiu... Scott zrozumiał to biegając ultramaratony, inni odnajdują siebie podróżując, jeszcze inni, jak ja - nadal szukają. Ostatnio jednak wydaje mi się, że już prawie widzę swoje prawdziwe oblicze... i nie chodzi tu o lusterko ;)  Scott wierzy w to, że zmianie musi ulec każdy element naszego życia - umysł, ciało, dieta, sposób spędzania czasu, marzenia, cele. Trzeba się zastanowić, co nas blokuje i odrzucić to. Ale uwaga! To nie meta jest najważniejsza, ale radość biegu do niej.



"Ale można się zmienić. Nie z dnia na dzień. Z czasem. Życie to nie wyścig. Ultramaraton to też nie wyścig, choć na taki wygląda. Nie ma mety. Dążymy do celu i to, czy go osiągniemy czy nie, jest wprawdzie ważne, ale nie najważniejsze. Ważne JAK będziemy do niego dążyli. Istotny jest krok, który stawiamy w tej chwili; liczy się ten krok, który TY w tej chwili stawiasz. Każdy z nas podąża inną drogą. Zdrowe jedzenie i swobodne bieganie pomogło mi odnaleźć mój sposób na życie. Może tez pomóc tobie. Nigdy nie wiadomo, dokąd zaprowadzi cię droga"





Praca w szkole to ja ultramaraton, czasem dosłownie. Nie widać końca lekcji i pomimo zmęczenia na ósmej lekcji, dla dzieciaków zawsze trzeba być całym sobą. Nie da się udawać i zbyć ich marnym sloganem. Nie zawsze liczy się wynik, bo często najważniejsza jest atmosfera podczas lekcji, wspólna praca i poznawanie świata. Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie koła czytelniczego w naszej szkole. Przyszły trzy dziewczynki. Ktoś powie "tylko trzy"? A ja mówię: "świetnie, że przyszły wspaniale dziewczyny, które uwielbiają czytać! Mają po naście lat, a czytają więcej niż niejeden dorosły". Rozmawiałyśmy o naszych ulubionych książkach, autorach. Wymieniałyśmy się pomysłami, jak sprawić, żeby więcej osób przyszło na spotkania. Przyznaję, że muszę się jeszcze wiele nauczyć od moich szóstoklasistek. Zapisałam wszystkie tytuły książek, które je inspirują, odwiedziłam Empik i ... wieczorem otworzyłam jedną z poleconych książek, żeby poznać świat moich uczennic. Zatem kolejne recenzje będą zapewne w dużej mierze podyktowane chęcią "nadrobienia zaległości" z lat młodzieńczych... Miło będzie zanurzyć się w literaturę powiedzmy "młodzieżową"...


Zaczęłam czytać "Baśniobór" Brandona Mulla.  Nagle zapomniałam o wszystkim, co mnie tego dnia spotkało, o troskach i zmartwieniach, o których jeszcze godzinę wcześniej żaliłam się dzwoniąc do K.S. Jak ultramaratończyk, wyłączyłam umysł i zanurzyłam się w teraźniejszości. Wyłączyłam telefon, zrobiłam sobie kawę, przebrałam się w dres, otworzyłam okno, a gdy ostatnie smutki odpędził mroźny wieczór, wyjęłam tajną broń - kocyk od mamy... Włączyłam IL DIVO i zapomniałam o przeszłości i przyszłości. Fascynujące! A potem, nawet nie wiem, o której...spokojnie zasnęłam...




Anna M.



A...... Scott Jurek pisze też sporo o diecie opartej na warzywach. Zainspirowana jego pomysłami zrobiłam sobie na kolację gotowane na parze warzywa z łososiem i sosem jogurtowym. A na obiad zabrałam ze sobą do szkoły pyszną zupę z dyni :) I co najważniejsze - od tygodnia zero czekolady :) Ależ jestem z siebie dumna!





















oficjalna strona Scotta Jurka

eioba





6 komentarzy:

  1. Próbowałam kiedyś biegać, ale jakoś nie ciągnęło mnie do tego :) może siegnę po tą książkę i mnie zachęci? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie odwrotnie, zawsze chciałam biegać i biegałam, oczywiście nie za długie dystanse - max 10 km. Dziś tęsknie za tym... Postanowiłam wrócić na trasę, zobaczymy, co z tego wyjdzie...

      Pozdrawiam
      Anna M.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka Scotta czeka w kolejce (będzie następna). Teraz kończę czytać książkę Richa Rolla "Ukryta siła". Rich zaczął zmieniać swoje życie, gdy skończył 40 lat - zaczął biegać, wrócił do pływania, rower, no i został weganinem. Scott jest wegetarianinem, no i muszę przyznać, że zdziwiłem się, iż można być takim wyczynowcem "na warzywkach". O Scotcie czytałem już w "Urodzonych biegaczach" - też polecam. Słowem, zainspirowali mnie oni do tego, żeby spróbować diety wegetariańskiej. Biegam od roku i to coraz dłuższe dystanse (ale daleko mi do nich), a jestem w wieku Richa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka Scotta zainspirowała mnie do zmian w moim życiu. Chcę m.in. drugi raz schudnąć (10 lat temu zrzuciłam 40 kg, biegałam i czułam się świetnie. Niestety z przyczyn osobistych - zbyt bolesnych, by tutaj pisać- przytyłam w ostatnim roku 25 kg). Szukałam książki, a raczej osoby, która wskaże mi kierunek i natchnie optymizmem. W TV jest mnóstwo programów o "profesjonalnym" gubieniu wagi, gdzie bardzo znany i bogaty pan wraz ze sztabem dietetyków i trenerów odchudza ludzi. Jasne, że działa, tylko kto może sobie na to pozwolić. Ja zmieniłam te 10 lat temu podejście do wszystkiego. Teraz zamierzam do tej zmiany filozofii życia wrócić...

      Usuń

Recent Posts