21 listopada 2013

"Blogostan" Joanna Opiat-Bojarska





Wpadłam bez reszty... Jestem książkoholiczką i nie zamierzam się leczyć... Powód? Kocham czytać... Od zawsze i na zawsze...  Początkowo czytałam dużo literatury fachowej, teologii, historii, trochę z psychologii i pedagogiki... Potem sięgnęłam po literaturę faktu i pamiętniki. Przez moje życie przewinęło się też sporo książek dotyczących holokaustu i II Wojny Światowej. Przyszedł również czas na powieści i na szczęście tylko krótki romans z science fiction, o czym chciałabym zapomnieć... Od kilku miesięcy mój stan się pogarsza, czytam o świcie, przed pracą, w pracy, czytam podczas "okienek" w planie, zamiast w ty czasie nadrobić zaległości w papierologii szkolnej. Czytam w autobusie, w domu i kawiarni, czytam nawet podczas reklam czekając na ulubiony film. To już trzeba leczyć..., ale ja nie zamierzam nic z tym robić...




Otwierając książkę zaczynam nowy etap życia, zatracam się w innej rzeczywistości, tracę kontakt ze światem.. Mogę kilka godzin siedzieć w fotelu, wypić kilka kubków kawy (ostatnio rozważam nawet zakup ekspresu), leżeć na dywanie i śledzić losy bohaterów, a potem myśleć o nich, jak o dobrych znajomych... Mój świat się rozszerza, nic mnie już nie ogranicza... Po zamknięciu książki często szukam materiałów na dany temat. Gdy ostatnio czytałam "Wściekłego psa" Roberta Ziółkowskiego przez kilka dni oglądałam seriale policyjne, specjalnie znalazłam w necie stare odcinki "Dempsey i Makepeace na tropie", stałam się ekspertem od odcisków palców, bo akurat odbierałam paszport i tym sposobem wkroczyłam z impetem do bazy danych (na szczęście nie wykryto mnie wśród przestępców). Czytanie pochłania mój czas, pieniądze, myśli. Nie mogę i nie chcę się już zatrzymać...  Każda nowa książka kusi mnie, zaprasza do swojego świata, a bohaterowie nagle stają się mi bliscy i nie potrafię tak zwyczajnie przerwać czytania, nie chce im tłumaczyć, że już nie chcę ich słuchać, że pora na szare, zwyczajne życie... 



Dlaczego to wszystko piszę? Właśnie skończyłam czytać "Blogostan" Joanny Opiat-Bojarskiej. To opowieść o młodej dziewczynie, która zaczyna pisać bloga, zupełnie niewinnie, przynajmniej początkowo. Sylwia może w ten sposób opowiedzieć o tym, co przeżywa, a nie ukrywajmy - jej życie jest pełne przygód, radości, problemów, sukcesów i porażek... Niepostrzeżenie coraz bardziej wnika w wirtualny świat i zapomina o zwyczajnym życiu. Jej blog staje się z dnia na dzień bardzo popularny,  a sama autorka, choć anonimowo, to jednak zaczyna mieć wiernych czytelników, odpowiada na kilkadziesiąt maili i komentarzy dziennie... Świat bez laptopa czy dostępu do Internetu przestaje być interesujący i Sylwia zatraca się w wykreowanym przez siebie świecie... Nasza blogerka sprawdza skrzynkę mailowa kilka razy dziennie, a jedynymi przyjaciółmi stają się "enter" i "odśwież"...  Wpada powoli w błogostan...


Książka mną wstrząsnęła... To nie tylko zabawna, lekka i przyjemna opowieść o powszechnym dziś zjawisku, czyli o blogowaniu. To przede wszystkim opowieść o samotności, o poszukiwaniu w sieci bliskości, o pragnieniu bycia wysłuchanym... Dzięki komentarzom i mailom mamy złudne poczucie, że istniejemy, że komuś jesteśmy potrzebni. Nie wystarcza nam swoje towarzystwo i odbicie w lustrze. Niestety coraz częściej przeglądamy się w pustych oczach internautów. Łudzimy się, że oni nas znają i rozumieją, żyjemy dla nich... a nasze poczucie wartości jest uzależnione od ilości lajków na Facebooku... Takie jest dzisiejsze pokolenie dzieci Internetu... Autorka świetnie ten świat uchwyciła i opisała z każdej możliwej perspektywy. Mamy zatem punkt widzenia głównej bohaterki, jej marzenia, sukcesy i porażki, mamy również sugestie i spostrzeżenia jej bliskich, a także świat wykreowany z komentarzy internautów... Tylko, czy Sylwia i każdy z nas, kochani czytelnicy, odnajdzie się w realu? Czy potrafimy odłączyć dostęp do Internetu? Choć na chwilę być poza zasięgiem? Co o tym sądzicie? 



Kończę już pisać... Godzina  23.05..... pora wylogować się z bloga.... no i pójść spać, bo jutro ciężki dzień... Dobranoc... kochani.... jeśli tam oczywiście jesteście ;)


Jeszcze tylko poczytam trochę, tylko kilka stron nowej książki.... Chwila zapomnienia, szybciej bijące serce, dreszcz niepewności, czy książka mi się spodoba, nieśmiałość przy poznaniu bohaterów...

Naprawdę tylko  kilka stron....


Anna M.



NOTKA O KSIĄŻCE

tytuł: "Blogostan"
autor:

wydawnictwo: Replika
data wydania:  29 maja 2012
liczba stron: 308

 moja ocena: 5 / 6

5 komentarzy:

  1. Ciekawa recenzja, Twoje odczucia są skrajnie odmienne od moich ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli, znając życie - książka została przeczytana do końca... Przynajmniej ja tak mam - jeszcze tylko kilka stron, a jak się nie powstrzymam, to noc bywa krótka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do końca, czego skutkiem było zaspanie do pracy... Na ostatnią chwilę wbiegłam do szkoły, porwałam dziennik i klucze i popędziłam do klasy... Na szczęście mój zegarek zawsze jest nastawiony o 5 min wcześniej niż dzwonek (żeby maluszki zdążyły się spakować), więc dałam radę... A teraz słodki weekend i już mam książkę, na którą długo polowałam i przeliczałam kasę (koniec miesiąca niestety...), czyli "Dziecko śniegu"....

      Usuń
  3. Ja również nie mam zamiaru leczyć się z uzależnienia od czytania, bo... to przyjemne uzależnienie. "Blogostan" mam w planach, tak jak tysiące innych powieści... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjemne, przyjemne, a jak jeszcze jest do tego kawa i ciacho w pakiecie - to mega odprężające... Niestety ja mam uzależnienie od czytania w formie rozszerzonej, czyli lubię tez kupować książki.... a to już jest kosztowna przypadłość... ale biorąc pod uwagę, że ostatni ciuch kupiłam miesiąc temu, to mogę w to miejsce poszaleć w księgarni....

      Usuń

Recent Posts