12 listopada 2013

"Kto wyłączy mój mózg?" Joanna Opiat-Bojarska





 Wczoraj miałam dzień kryzysowy... Ostatnio mam za dużo na głowie (i niestety nie chodzi o piękne loki).  Ale udało mi się załatwić pilną sprawę w... Izraelu (dzięki Ci Boże, że istnieje Internet!) i jestem z siebie dumna! Na przyjaciół można liczyć zawsze i wszędzie... Ale i tak dzień mijał bez większego "wow". Chyba za dużo pracuję i myślę o dzieciakach ze szkoły, ale udało mi się skończyć teks Jasełek, bo jak tak dalej pójdzie, to Jezus się urodzi, zanim zdążę rozdać teksty... ;) Gdy stres z niewiadomego mi powodu sięgnął zenitu, postanowiłam zmienić metodę walki. Zamiast po kolejnego Rogala Marcińskiego, sięgnęłam po ... książkę. I jak zwykle długo nie wiedziałam, na którą się zdecydować -jak zwykle, to książka znalazła mnie. Krótka inspekcja półek (przynajmniej kurze pościerałam) i znalazłam tytuł pasujący do mojego samopoczucia.



Po kilku godzinach zamknęłam książkę i już wiedziałam, że sięgnę po kolejne pozycje tej Autorki. Dla mnie była to podróż do istoty bycia człowiekiem. Już kiedyś pisałam, że nie czytam książek, które nic nie wnoszą do mojego życia, nie mam czasu na bujanie w obłokach. "Kto wyłączy mój mózg?" Joanny Opiat-Bojarskiej wstrząsnęła moim człowieczeństwem. Dla mnie jest to opowieść przede wszystkim o byciu człowiekiem we wszystkich tego aspektach, to opowieść o relacjach. Choroba jest bolesnym doświadczeniem, ale drugi człowiek może pomoc nam przez nie przejść. Nawet gdy czujemy się samotni w naszym cierpieniu, jest ktoś obok, ktoś, kto tylko (lub aż) zwyczajnie jest. Własne niemoc pokazuje nam, jak jesteśmy zależni od innych. 


Główna bohaterka i zarazem autorka książki z szczęśliwego i pełnego dynamiki życia przenosi się nagle na szpitalne łóżko, z dnia na dzień nie może się poruszyć, a proste czynności muszą za nią wykonywać obcy ludzie. Nie można zrozumieć tego, co czuje osoba sparaliżowana, więc nie silę się tu na górnolotne słowa. Wiem jednak, co czuje osoba, której nagle odebrano możliwość samostanowienia o sobie, podejmowania najprostszych decyzji. Nie jest łatwo pogodzić się z własną niemocą. Największa wartośc tej książki? Autorka nauczyła mnie patrzeć na życie przez pryzmat drobnych, codziennych zdarzeń, cieszyć się każdym krokiem (nawet gdy wciąż biegam na II piętro i po całym dniu pracy mam już dosyć!). Jeden krok, jeden gest, całe życie - wolność. Często nie widzimy, ile mamy codziennie powodów do dziękowania...


Ale gdybym napisała, że jest to książka wyłącznie o chorobie, byłoby to tylko w połowie prawdą. To też historia o relacjach, o dorastaniu i, chyba co dla mnie najboleśniejsze, o przyjaźni. Joanna Opiat-Bojarska wspomina dzieciństwo, pierwsze szkolne kolonie, pierwsze spotkanie z najlepszą przyjaciółką, wspólne wypady, dyskoteki, szalone pomysły nastolatek, czy wreszcie miłość, męża i pojawienie się ukochanej córeczki. Relacje, choć brzmi to absurdalnie, są w życiu najważniejsze. Nie jesteśmy stworzeni do samotności, stajemy się ludźmi w relacjach, jakie każdego dnia nawiązujemy z innymi. Te dobre nas rozwijają i dają siłę do podejmowania kolejnych wyzwań, te toksyczne zabijają w nas radość życia... Ale przed drugim człowiekiem nie uciekniemy, tylko on może nam pomóc stać się sobą. O tym też jest ta opowieść, o przyjaźniach, czasem wzniosłych rozmowach, czasem zwyczajnych plotkach, o uśmiechu i obecności innych osób.


Często mówię: zrobię to sama, wiem najlepiej, nie potrzebuję zespołu, inni mi tylko przeszkadzają. Jestem w 200% osobą niezależną! Od kiedy zaczęłam chodzić, wszystko chciałam robić sama, nawet mamie nie pozwalam sobie pomoc. W pracy robię kilka rzeczy jednocześnie, wszędzie mnie pełno, czasem się wściekam na siebie, że doba ma tylko 24h. Gnam na złamanie karku... Pora się zatrzymać. Zacytuję tu wyjątkowo nie autorkę książki, ale Philippa Pozzo di Borgo:

"Kalectwo i choroba to ciąg załamań i poniżeń. W chwilach, gdy dostrzegamy kres, nadzieja jest tchnieniem życia: żeby je dobrze wykorzystać, trzeba wziąć DRUGI ODDECH. Maratończycy wiedzą czym on jest. To coś w rodzaju stanu łaski. Oddech uspokaja się, pogłębia, ból znika. Dusiłem się przez czterdzieści dwa lata. Dusimy się chcąc żyć zbyt szybko, okazać się najlepszym, wygrać wyścig. Ci, którzy po kilkudziesięciu kilometrach oddychają lepiej, potrafią wyobrazić sobie metę. Celem jest boska uczta, odnaleziona miłość. Wizja mety jest tu zasadnicza. MARATONU NIGDY NIE BIEGNIE SIĘ SAMOTNIE."
                                                                                  ("Drugi oddech" Philippe Pozzo di Borgo)


Sądzę, że tylko on jest w stanie zrozumieć Autorkę i wie doskonale, z czym musiała się zmagać podczas choroby.  Tę myśl Jej dedykuję na wszystkich drogach, które codziennie pokonuje.


Anna M.

P.S. Polecam blog Autorki



Notka o książce

tytuł: Kto wyłączy mój mózg?
autorka:

wydawnictwo: Wydawnictwo Zysk i S-ka
data wydania: 11 października 2011
liczba stron: 380

 moja ocena: 6 / 6

1 komentarz:

  1. Z chęcią przeczytam :) Lubię takie książki....
    Świetny blog i powodzenia...
    Emma

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts