10 listopada 2013

"Zabawka Boga" Tadeusz Biedzki



tytuł: Zabawka Boga
autorka: Tadeusz Biedzki


wydawnictwo: Bernardinum
data wydania: 10 października 2013
liczba stron: 328

 moja ocena: 6 / 6








Byłam wczoraj na spotkaniu autorskim, ale o tym wkrótce w osobnym wpisie. A później byłam jeszcze m.in na imieninach...u K.S.  Spóźniłam się, bo zgubiłam się w City Center - wiem, wiem, śmieszne, ale gdy wyszłam z Centrum na przystanek autobusowy, zupełnie nie wiedziałam, gdzie jestem i w którą stronę mam teraz iść... Długa historia... K.S. dostał w prezencie kryminał z autografem cenionego przez nas Autora i jakoś się udobruchał..., a potem spostrzegł, że mam jeszcze jeden skarb - pachnącą jeszcze Matrasem książkę "Zabawka Boga"... Od razu rozpoczęła się regularna wojna... K.S. chciał ją koniecznie pożyczyć, a ja chciałam ją koniecznie w nocy przeczytać! Rozejm nastąpił dopiero wtedy, gdy zgodziłam się mu ją dać we wtorek :) Tak więc noc należała do mnie !


Najpierw zafascynowała mnie znaleziona w internecie notka o autorze. Nigdy nie mogę się powstrzymać  i przed czytaniem zawsze sprawdzam kim jest autor, o czym jest książka  i jaka jest historia jej powstania. Tym razem z wypiekami na twarzy czytałam:  "Tadeusz Biedzki. Przedsiębiorca i podróżnik. W latach 70. i 80. dziennikarz „Polityki” i „Przeglądu Tygodniowego”. Po upadku komunizmu redaktor naczelny „Trybuny Śląskiej”, a także przedsiębiorca i właściciel kilku firm. Od dwudziestu lat podróżuje z plecakiem po świecie. Odwiedził kilkadziesiąt państw. Fascynuje go egzotyka i Trzeci Świat. W podróżach towarzyszy mu żona. Przeżyli niezwykłe i niebezpieczne przygody. Byli m.in. w walącym się hotelu w Stambule podczas trzęsienia ziemi w 1997 r., uciekali przed błotno-kamienista lawiną w Himalajach i przed powodzią w południowej Etiopii, w której zginęło ponad 700 osób, w Syrii rozmawiali z terrorystami, w Palestynie znaleźli się pośrodku walk z żołnierzami izraelskimi, w Indiach autora zaatakował nożownik".

Jak zahipnotyzowana patrzyłam na okładkę i zdjęcia, których mnóstwo jest w książce. Wyjęłam zachomikowanego w szafce Rogala Marcińskiego... a co! Założyłam skarpetki (zimno) i poczłapałam do kuchni zrobić dzbanek kawy... 


Kiedy o 4.30 zamykałam książkę, długo jeszcze myślałam o tym, dlaczego wierzę. Dlaczego? Cóz..  opowiedziana w "Zabawce Boga" historia może śmiało konkurować z Kodem da Vinci, czy Poszukiwaczami Zawinionej Arki. I to w dobrym tego słowa znaczeniu. 


Autor otrzymuje przesyłkę z Etiopii od starego kolegi jeszcze z czasów studenckich - Andrzeja (dziś mnicha szukającego prawdziwego chrześcijaństwa). Z treści listu dowiaduje się, że ten odkrył największy skarb, a raczej drogę do niego, wiodąca przez wieki historii wielu osób. Mamy zatem sporo z opowieści o św. Janie Apostole i Miriam, Szawle, Kefasie... Później w posiadanie skarbu wchodzą m.in. Jefraim i jego wnuk Alfeusz - przedsiębiorcy z Efezu i Jerozolimy. Mijają lata i po kolejnych podbojach Ziemi Świętej ślad o drewnianym pudełku ginie, aż przypadkowo w czasie rządów legendarnego Saladyna wpada ono w ręce brata Rajmunda z Zakonu Templariuszy. Co jest owym skarbem? Drewniany, wystrugany przez Józefa osiołek, którym bawił się Jeszua, kiedy był dzieckiem - jedyna pamiątka po Jezusie. 



a to już ja z czasów,
gdy zajmowałam się dialogiem międzyreligijnym :)
Przyznam, że chłonęłam książkę wszystkimi zmysłami, przenosiłam się do czasów wędrówki Mariam i Jana do Efezu, ucieczki Kefasa i zburzenia Jerozolimy. Barwne opisy pozwoliły mi choć na chwilę zobaczyć świat takim, jakim widzieli go pierwsi chrześcijanie. Poczułam też chorobę toczącą Kościół w czasach wojen krzyżowych, herezji i walki o władzę, kiedy to niewierni (muzułmanie) byli bardziej wierni niż królowie chrześcijańskiej Europy. Wreszcie przeniosłam się wraz z Autorem do Etiopii, gdzie  z dala od pazernych łap władców rozwijało się tętniące życiem i siłą chrześcijaństwo. Zdjęcia i opisy miejsc pozwoliły mi choć w wybrani zobaczyć stare klasztory, wykute w skałach monumentalne świątynie czy zapomniane biblioteki kryjące najcenniejszy skarb ludzkości - tysiącletnie księgi i manuskrypty. A wszystko po to by na końcu.... No cóż nie będę zdradzała finału poszukiwań Autora... 


Można by rzec - spiskowa historia dziejów jakich wiele, tajemnice templariuszy, wojen i krucjat, Saraceni, skonfliktowany Kościół. Jednym słowem  - nic nowego.... Wiem... A mimo to, zawsze po lekturze takiej książki, na nowo weryfikuje mój pogląd na wiarę. Dlaczego? Bo to najcenniejsza rzeczywistość, jaką mam, czasem trzymam bardzo mocno, niekiedy niebezpiecznie wyślizguje mi się z ona z rąk. Jestem z wykształcenia teologiem, z zamiłowania biblistką, od lat uczę religii.  Niejedno już widziałam, niejedno przeżyłam. Zawsze jednak wracam do korzeni - do Biblii i prostej, zwyczajnej historii Jeszuy - Człowieka i Boga, którego świat zna jako Jezusa Chrystusa...


Anna M.

P.S. A rankiem włączyłam sobie na DVD film "Królestwo Niebieskie". Polecam :) Hollywoodzkie naleciałości rzecz jasna ma, ale dobrze pokazuje Jerozolimę czasów krucjat...



4 komentarze:

  1. Rzeczywiście, książkę się pochłania... Niby wszystko wiemy, ale "Zabawka Boga" pokazuje, że jednak sporo mamy do odkrycia na temat historii chrześcijaństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkrycia to jedno, ale refleksja nad wiarą jako relacją z Bogiem to drugie... Myślę, że bardzo często zapominamy, że chrześcijaństwo nie jest religią teorii, odkryć czy debat popularnonaukowych i moralizatorskich, ale jest religią relacji z Bogiem, który jest realną Osobą...

      Usuń
  2. Jestem właśnie po lekturze i bardzo mi sie podobała:) Z chęcią przyczytałabym "Sen pod baobabem" tego autora

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts