30 września 2013

projekt PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ - piąty przystanek

U Kasi   (19-30.09.2013)




19.09.2013       Powitanie "Dzikiej drogi" przez Kasię



Kasia napisała: 
"Wczoraj obiecałam Wam małą niespodziankę :) Niesamowicie cieszę się, że mogę wziąć udział w tej akcji, ale wszystko od początku. 
"Przeczytaj i podaj dalej" jest pomysłem Anny Matysiak, który swoją drogą bardzo mi się spodobał. W sierpniu wyruszyła w świat z rąk Ani książka pt. "Dzika droga" Cheryl Strayed. Do mnie trafiła dzięki Tosi, do której serdecznie Was zapraszam :) Cieszę się tym bardziej, że dotychczas mogły ją przeczytać Dziewczyny, których imiona zaczynały się na literę "A" - złamałam tą małą niepisaną zasadę ;) 

(...)
27 września skontaktuję się z osobą, do której powędruje "Dzika droga". Będzie mi bardzo miło, jeżeli postanowicie wziąć udział w akcji :)
Miłego wieczoru!"



całość przeczytasz na blogu Kasi (tutaj)





30.09.2013    Recenzja "Dzikiej drogi" na blogu Kasi


Kasia pisze:
"Wiem, wiem. Powinnam zostać spalona na stosie za spóźnienie ;) Niestety przeprowadzki mi chyba nie służą, a już na pewno w połączeniu z kupowaniem mebli, przemeblowaniem, rozpakowywaniem tony walizek i załatwianiem w międzyczasie tysiąca spraw związanych z uczelnią. A! No i zapomniałam o babskiej integracji ;) Na szczęście burzliwe 3 dni już minęły, a ja mogę podziwiać nowy wygląd pokoju i w końcu.... ogłosić do kogo powędruje "Dzika droga"! 


Muszę przyznać, że książkę czytałam z zapartym tchem. Podsumowując ją jednym zdaniem - nie ma rzeczy niemożliwych! I chociaż wszyscy to powtarzają w kółko, Cheryl rzeczywiście udowadnia, że tak jest. Nie zdradzę jednak żadnych szczegółów, abyście miały niespodziankę, gdy wpadnie w Wasze ręce. Jest to z pewnością jedna z tych książek, które powinny znaleźć się w biblioteczce każdej kobiety

Ogromne podziękowania ślę Ani, która wpadła na tak wspaniały pomysł akcji "Przeczytaj i podaj dalej" oraz Tosi, od której otrzymałam książkę :) Czytając "Dziką drogę" poznałam chociaż malutką część każdej z Dziewczyn, u której była ta opowieść. 

Do następnego!
Kasia"


całość przeczytasz tutaj




Bardzo się cieszę, że projekt się rozwija, a książka podoba kolejnym Czytelniczkom :):):):):)

Dziękuję za recenzję :) Polecam z całego serca blog Kasi :)  Z radością czekam na dalszą drogę książki, tym razem do Gąski.

Dziewczyny, jesteście kochane :)
Pozdrawiam
Anna M.


29 września 2013

"Duma, uprzedzenie i gra pozorów" Melissa Nathan



autor: Melissa Nathan

tytuł: "Duma, uprzedzenie i gra pozorów"



tytuł oryginału: Pride, Prejudice and Jasmin Field

wydawnictwo: Albatros
data wydania:   25 marca 2011
liczba stron:368

moja ocena: 5 / 6


Od Wydawcy:
„Duma i uprzedzenie” w nowoczesnej wersji! Rozbrajająco zabawna, pełna sytuacyjnego komizmu powieść Melissy Nathan, autorki takich książek jak „Kelnerka”, czy „Niania w Londynie”.

Wygrana w castingu na rolę Elizabeth Bennet w scenicznej adaptacji „Dumy i uprzedzenia” wydaje się Jasmin Field, dziennikarce w czasopiśmie dla kobiet, prawdziwą gwiazdką z nieba. Przedstawienie ma być hitem sezonu – reżyserem i odtwórcą głównej roli jest gwiazdor Hollywood, zdobywca Oscara, Harry Noble. Szybko okazuje się, że czarujący na ekranie aktor, w rzeczywistości jest zadufanym w sobie arogantem. Jazz pociesza się, że dzięki koszmarnym próbom będzie miała sporo materiału do swojej kolumny… Niestety – problemy zaczynają się mnożyć. Przyjaciółka wystawia Jazz rufą do wiatru dla gościa, który utknął chyba w epoce kamiennej, rodzina przeżywa ciężki kryzys, a wielokrotnie nagradzana rubryka w gazecie okazuje się, wedle zwierzchnictwa, całkiem niepotrzebna. Gorzej być nie może? Może…"



Od kilku dni jestem na zwolnieniu lekarskim... Powiem ogólnie - nie mówię prawie wcale... Do szału doprowadza mnie siedzenie w domu, kiedy powinnam się zająć sprawami dzieciaków. K.S. twierdzi, że mam nie przesadzać, ale jak zwykle mam swoje, powiedzmy - odmienne zdanie. Nie mogąc się pogodzić z faktem, że przygotowania do I Komunii, spektakl Calineczka i Jasełka "leżą" i czekają, aż wrócę, a potem będę musiała dwa razy przyspieszyć, bo już i tak mam zaległości, postanowiłam umilić sobie czas książką. Wyskoczyłam spod kocyka, założyłam skarpetki, żeby bardziej (jakby to było możliwe) się nie rozchorować i stanęłam przed regałem... z niezawodnym w takich przypadkach pytaniem: co by tu przeczytać? Oczywiście książka do francuskiego i podręcznik matematyki nie wzbudziły mojego entuzjazmu, a koleżanka napisała mi na FB, że najlepsze na chorobę są: kawa, czekolada i mało ambitne romansidło (no chyba, że się ma faceta, to romasidło zbędne). Ponieważ kawę piję już i tak litrami, czekolada z oczywistych powodów odpada, a nadal czekam na miłość mojego życia, uznałam, że czas na książkę! 


Tym razem wybrałam "Dumę, uprzedzenie i grę pozorów" Melissy Nathan. Wcześniej czytałam "Nauczycielkę" tej autorki i podobała mi się. A ponieważ książka jest nawiązaniem do "Dumy i uprzedzenia" Jane Austin, stwierdziłam, że będzie dobra zabawa. Może i na co dzień uchodzę za zdeklarowaną i zatwardziałą singielkę, to w głębi duszy nadal czekam na Pana Darcy. Cóż... pozory mylą!


Melissa Nathan nie zawiodła mnie. Książkę przeczytałam w jeden ranek i śmiałam się przy tym do upadłego, oczywiście bezgłośnie. Z ciężkim sercem przyznam się, że mam słabość do Jane Austen, a Elizabeth Bennet jest moją ulubioną postacią z jej powieści. I co tu dużo mówić - Mark Darcy to wzór nad wzory. Nawet Bridget Jones miała do niego słabość. Aż strach pomyśleć, że takie ideały, jak Darcy mogłyby chodzić po tym świecie... 


Melisa Nathan w swojej książce stara się zatem chyba podtrzymać marzenie wielu z nas - historia Lizzie może się powtórzyć w normalnym życiu. Każda z nas pragnie miłości (o zgrozo), ale często nie widzi jej z powodu swojej dumy, albo uprzedzenia. Ciekawe, swoją drogą, czy ja też tak mam? A może przegapiłam pana Darcy i podobnie, jak sama Jane Austen, pozostanę starą panną (choć chyba już nią jestem... ups)? Ale wracając do tematu, książka mnie zachwyciła. Jest właśnie taka, jakiej dziś potrzebowałam! Odrywa od rzeczywistości i choć dobrze wiem, że takich idealnych ludzi, historii i happy endów w prawdziwym życiu  nie ma, to jednak warto przypomnieć sobie, że miłość jest najważniejsza.  Tylko ta prawdziwa miłość, nie ta z seriali i cukierkowych komedii romantycznych. Miłość przez duże M i proszę tu nie snuć skojarzeń z mdłym serialem  w TVP !!! Hi hi...


A na dzisiejszy wieczór planuję film, oczywiście "Duma i uprzedzenie" z zabójczo przystojnym Colinem Firth :) 


A i jeszcze ogłoszenie!

Szanowny Panie Darcy, czy jak się tam nazywasz Nie znamy się jeszcze, to oczywiste, bo wszystkim znanym facetom przynajmniej raz się już oświadczałam, jak widać bez skutku :):):):):) Ale jeśli mnie wreszcie znajdziesz, w co niestety zaczynam wątpić, to wiedz, że wbrew opinii, nie jestem zatwardziałą singielką, zdeklarowaną feministką czy zdesperowaną starą panną! Jestem urocza, wrażliwa i, jak tylko zgubię zbędne kg, to i ładna... :) Hi hi hi...  Więc co tu, "do choinki", nie działa?


Anna M.



27 września 2013

Lista książek według BBC



Cóż... Jest pewna  lista... No to zaczynamy czytać, ale spokojnie, nie wszystkie od razu! Spokojnie, mam całe życie, żeby dogonić "światową czołówkę"... :)


Księgarnia El Péndulo, Meksyk


LISTA BBC
(KSIĄŻKI, KTÓRE W ŻYCIU TRZEBA PRZECZYTAĆ)

1. Duma i uprzedzenie - Jane Austen
2. Władca Pierścieni - JRR Tolkien
3. Jane Eyre - Charlotte Bronte
4. Seria o Harrym Potterze - JK Rowling
5. Zabić drozdad - Harper Lee
6. Biblia
7. Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte
8. Rok 1984 - George Orwell
9. Mroczne materie (seria) - Philip Pullman
10. Wielkie nadzieje - Charles Dickens
11. Małe kobietki - Louisa M Alcott
12. Tessa D’Urberville - Thomas Hardy
13. Paragraf 22 - Joseph Heller
14. Dzieła zebrane Szekspira
15. Rebeka - Daphne Du Maurier
16. Hobbit - JRR Tolkien
17. Birdsong - Sebastian Faulks
18. Buszujący w zbożu - JD Salinger
19. Żona podróżnika w czasie - Audrey Niffenegger
20. Miasteczko Middlemarch - George Eliot
21. Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell
22. Wielki Gatsby - F Scott Fitzgerald
23. Samotnia (w innym tłumaczeniu: Pustkowie) - Charles Dickens
24. Wojna i pokój - Leo Tolstoy
25. Autostopem przez Galaktykę - Douglas Adams
26. Znowu w Brideshead - Evelyn Waugh
27. Zbrodnia i kara - Fyodor Dostoyevsky
28. Grona gniewu - John Steinbeck
29. Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll
30. O czym szumią wierzby - Kenneth Grahame
31. Anna Karenina - Leo Tolstoy
32. David Copperfield - Charles Dickens
33. Opowieści z Narnii (cały cykl) - CS Lewis
34. Emma- Jane Austen
35. Perswazje - Jane Austen
36. Lew, Czarwnica i Stara Szafa - CS Lewis
37. Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini
38. Kapitan Corelli (w innym tłumaczeniu: Mandolina kapitana Corellego) - Louis De Bernieres
39. Wyznania Gejszy - Arthur Golden
40. Kubuś Puchatek - AA Milne
41. Folwark zwierzęcy - George Orwell
42. Kod Da Vinci - Dan Brown
43. Sto lat samotności - Gabriel Garcia Marquez
44. Modlitwa za Owena - John Irvin
45. Kobieta w bieli - Wilkie Collins
46. Ania z Zielonego Wzgórza - LM Montgomery
47. Z dala od zgiełku - Thomas Hardy
48. Opowieść podręcznej - Margaret Atwood
49. Władca much - William Golding
50. Pokuta - Ian McEwan
51. Życie Pi - Yann Martel
52. Diuna - Frank Herbert
53. Cold Comfort Farm - Stella Gibbons
54. Rozważna i romantyczna - Jane Austen
55. Pretendent do ręki - Vikram Seth
56. Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon
57. Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens
58. Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley
59. Dziwny przypadek psa nocną porą (Dziwny przypadek z psem nocną porą) - Mark Haddon
60. Miłość w czasach zarazy - Gabriel Garcia Marquez
61. Myszy i ludzie (również: O myszach i ludziach) - John Steinbeck
62. Lolita - Vladimir Nabokov
63. Tajemna historia - Donna Tartt
64. Nostalgia anioła - Alice Sebold
65. Hrabia Monte Christo - Alexandre Dumas
66. W drodze - Jack Kerouac
67. Juda nieznany - Thomas Hardy
68. Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding
69. Dzieci północy - Salman Rushdie
70. Moby Dick - Herman Melville
71. Oliver Twist - Charles Dickens
72. Dracula - Bram Stoker
73. Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett
74. Zapiski z małej wyspy - Bill Bryson
75. Ulisses - James Joyce
76. Szklany kosz - Sylvia Plath
77. Jaskółki i Amazonki - Arthur Ransome
78. Germinal - Emile Zola
79. Targowisko próżności - William Makepeace Thackeray
80. Opętanie - AS Byatt
81. Opowieść wigilijna - Charles Dickens
82. Atlas chmur - David Mitchel
83. Kolor purpury - Alice Walker
84. Okruchy dnia - Kazuo Ishiguro
85. Pani Bovary - Gustave Flaubert
86. A Fine Balance - Rohinton Mistry
87. Pajęczyna Szarloty - EB White
88. Pięć osób, które spotykamy w niebie - Mitch Albom
89. Przygody Scherlocka Holmesa - Sir Arthur Conan Doyle
90. The Faraway Tree Collection - Enid Blyton
91. Jądro ciemności - Joseph Conrad
92. Mały Książę - Antoine De Saint-Exupery
93. Fabryka os - Iain Banks
94. Wodnikowe Wzgórze - Richard Adams
95. Sprzysiężenie głupców (również: Sprzysiężenie osłów) - John Kennedy Toole
96. Miasteczko jak Alece Springs - Nevil Shute
97. Trzej muszkieterowie - Alexandre Dumas
98. Hamlet - William Shakespeare
99. Charlie i fabryka czekolady - Roald Dahl
100. Nędznicy – Victor Hugo




Księgarnia El Péndulo, Meksyk


:)
Anna M.


 

23 września 2013

Czytanie książek uzależnia...



Znalazłam w sieci coś ciekawego.  Na portalu www.ksiazka.net.pl jakiś czas temu ukazał się tekst o uzależnieniu od książek. Cóż, trudno, widocznie do mojej listy uzależnień (nadal czekolada jest na pierwszym miejscu) muszę jeszcze dodać książki. A łudziłam się, że to tylko niewinna słabość!



25 oznak uzależnienia od książek

 

  1. W dzieciństwie książki były Twoimi najlepszymi przyjaciółmi.
  2. Kiedy czytasz dobrą książkę zapominasz o jedzeniu i spaniu.
  3. Twoje wzloty i upadki są całkowicie uzależnione od tego, co akurat czytasz.
  4. Przeżywasz traumę przez coś, co zdarzyło się „tylko” w książce.
  5. Masz w portfelu na wierzchu kartę do biblioteki, a nie prawo jazdy.
  6. Myślisz o kolorach w kategoriach serii Penguin Classics.

  7. Deszczowe dni>słoneczne dni.
  8. Tak wyobrażasz sobie idealny dom.

  9. Przechodzenie obok zamkniętej księgarni jest torturą, a kiedy jest otwarta, nie jesteś w stanie wyjść bez kupienia czegoś.Zadurzyłaś/eś się w sprzedawcy w księgarni tylko na postawie jego gustu książkowego.
  10. Za każdym razem kiedy rozpoczynasz nowy projekt, musisz najpierw przeczytać mnóstwo książek na jego temat. Zakładasz, że z książek nauczysz się wszystkiego.
  11. Nigdy nie wyśmiewasz tego, kto coś przeczytał, ale szydzisz z tych, co nie czytali.
  12. Kiedy ktoś przychodzi do Ciebie po radę, dajesz mu książkę.
  13. Tak wygląda Twoja walizka gdy jedziesz na wakacje.

  14. Nie masz pojęcia, co robią na plaży ludzie, którzy przychodzą tam bez książek.
  15. Stos książek przy Twoim łóżku zaczyna przypominać wieżę z gry Jenga.

  16. Najseksowniej wyglądają dla Ciebie osoby, które trzymają w ręku książkę.
  17. Im grubsza książka, tym lepsza.

  18. Oceniasz ludzi na podstawie ilości książek, które mają w domu. Ale książki i tak są lepsze niż konieczność zmagania się z ludźmi.
  19. Twoja wiara w ludzi wraca, kiedy ktoś przeczyta książkę, którą mu polecałaś/polecałeś.
  20. Książka jest zawsze, zawsze lepsza.
  21. Jedną z największych przyjemności w twoim życiu jest zapach ksiażek.
  22. Bardzo przejmujesz się przemocą wobec książek.
  23. Oczywiście, że ćwiczysz!
  24. Zachowujesz się czasami jakbyś cierpiała/ł na bezsenność.
    A kiedy już zasypiasz, to zwykle z książką w ręku.
  25. Kończenie dobrej książki jest jak strata przyjaciela. Pomiędzy jedną a drugą książką jesteś zagubiona/y.

buzzfeed, AG




21 września 2013

Projekt 42/35







No dobra... Dziś trochę tajemniczo... Rozpoczynam nowy projekt o nazwie 42/35... Zobaczymy, co w z tego wyjdzie, więc teraz nie zdradzam wielu szczegółów...



Ostatnie tygodnie nauczyły mnie, że w naszym życiu najważniejsze są marzenia. Nie warto poświęcać ideałów dla nikogo i niczego. Jeśli drzwi są zamknięte, trzeba wejść oknem... Ale nigdy nie wolno się poddawać... Kilka razy moje plany niszczyła jedna, przypadkowa osoba. Wiele rzeczy już dawno jest straconych i pogodziłam się z tym. Pewnych sytuacji nie można cofnąć, wiele marzeń pochowałam wraz z nadziejami, kilka ran nadal leczę... Wiele osób odeszło z mojego życia... 


Ale nigdy nie poddam się monotonii codzienności, nie pozwolę, aby szarość dnia i natłok obowiązków zniszczyły to, co kocham. Jeśli znajomi i przyjaciele nie zrozumieją - trudno. Nie można całe życie płynąc z prądem... Nie można tylko spełniać oczekiwań innych ludzi... 


Ja tak nie potrafię... 


Ale filozoficznie napisałam... Ale za kilka tygodni napiszę więcej szczegółów. Dziś tylko zarys.



CEL:  realizacja jednego z marzeń

CZAS TRWANIA PROJEKTU : ok 2 lat




Anna M.

P.S. Ciekawa jestem, czy ktoś się domyśla o jakie moje marzenie z dzieciństwa chodzi.... Ci, co mnie znają, pewnie wiedzą... Dla wszystkich innych powiem tylko, że marzenie zaszyfrowane jest w nazwie projektu, a więcej napisze za ok 2-3 tygodnie, ale trzymajcie kciuki, bo to szalony pomysł... :)


19 września 2013

"Jedz i biegaj" Scott Jurek




autor: Scott Jurek

tytuł: "Jedz i biegaj. Niezwykła podróż do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania"

tytuł oryginału: Eat and Run

wydawnictwo: Galaktyka
data wydania:   19 września 2012
liczba stron: 288

moja ocena: 6+ / 6






Muszę się do czegoś przyznać, chociaż widać to jak na dłoni... Czytam ostatnio sporo o bieganiu i coraz bardziej tęsknie za bieganiem. Zaczęłam nawet chodzić do szkoły w moich ukochanych butach do biegania... Muszę jednak schudnąć jakieś 10 kg, żeby wiosną wyjść do lasu i w miarę bezpiecznie pobiec. Nie poddaję się... 


Kolejną książką motywującą mnie do zmiany i powrotu do dawnego stylu życia jest "Jedz i biegaj" Scotta Jurka. I tu znów nie chodzi o samą książkę, ale o jej autora. 



 



Ta książka, wbrew pozorom, wcale nie jest o bieganiu. Oczywiście Scott opisuje kolejne występy, biegi, mordercze dystanse, ale linią przewodnią jest poszukiwanie równowagi w życiu, znalezienie szczęścia i spokoju. Scott osiągnął chyba wszystko, o czym ultramaratończy marzy. 100 mil? Żaden problem. Bieg 24-godzinny? Nie ma sprawy. Dotarł tam, gdzie ból i wyczerpanie graniczą ze śmiercią. Ale po przekroczeniu tego, co pozornie nieprzekraczalne, odnalazł siebie. Dopiero po 100, 150, czy 200 km, po wymiotowaniu ze męczenia podczas biegu, po halucynacjach w Dolinie Śmierci przy temp sięgającej 47 stopni, można usłyszeć siebie, przekroczyć siebie i ... pobiec dalej. 


"Próbując znaleźć motywacje, skupiamy się na czymś istniejącym poza nami, a tymczasem powinniśmy pamiętać, że radość i spokój może nam przynieść nie sama nagroda, lecz walka o nią. Życie (...) to podróż, a nie cel."


Zadziwiające, że każdy "wielki" autorytet (w jakiejś dziedzinie) podkreśla, że mamy się całkowicie zanurzyć w teraźniejszości, smakować ją i żyć codziennością. Nie szukać wielkich rzeczy, ale iść, biec, walczyć, starać się tu i teraz odnaleźć sens tego, co robimy. 


"Poruszamy się do przodu, ale zostajemy w teraźniejszości"


Wyniki, nagrody i rekordy nie są najważniejsze. Scott zrozumiał to po latach... Swoją droga ciekawe, że poznanie zagadki życia zajmuje tyle czasu. Z drugiej strony chyba właśnie na tym polega życie - na .. życiu... Scott zrozumiał to biegając ultramaratony, inni odnajdują siebie podróżując, jeszcze inni, jak ja - nadal szukają. Ostatnio jednak wydaje mi się, że już prawie widzę swoje prawdziwe oblicze... i nie chodzi tu o lusterko ;)  Scott wierzy w to, że zmianie musi ulec każdy element naszego życia - umysł, ciało, dieta, sposób spędzania czasu, marzenia, cele. Trzeba się zastanowić, co nas blokuje i odrzucić to. Ale uwaga! To nie meta jest najważniejsza, ale radość biegu do niej.



"Ale można się zmienić. Nie z dnia na dzień. Z czasem. Życie to nie wyścig. Ultramaraton to też nie wyścig, choć na taki wygląda. Nie ma mety. Dążymy do celu i to, czy go osiągniemy czy nie, jest wprawdzie ważne, ale nie najważniejsze. Ważne JAK będziemy do niego dążyli. Istotny jest krok, który stawiamy w tej chwili; liczy się ten krok, który TY w tej chwili stawiasz. Każdy z nas podąża inną drogą. Zdrowe jedzenie i swobodne bieganie pomogło mi odnaleźć mój sposób na życie. Może tez pomóc tobie. Nigdy nie wiadomo, dokąd zaprowadzi cię droga"





Praca w szkole to ja ultramaraton, czasem dosłownie. Nie widać końca lekcji i pomimo zmęczenia na ósmej lekcji, dla dzieciaków zawsze trzeba być całym sobą. Nie da się udawać i zbyć ich marnym sloganem. Nie zawsze liczy się wynik, bo często najważniejsza jest atmosfera podczas lekcji, wspólna praca i poznawanie świata. Wczoraj odbyło się pierwsze spotkanie koła czytelniczego w naszej szkole. Przyszły trzy dziewczynki. Ktoś powie "tylko trzy"? A ja mówię: "świetnie, że przyszły wspaniale dziewczyny, które uwielbiają czytać! Mają po naście lat, a czytają więcej niż niejeden dorosły". Rozmawiałyśmy o naszych ulubionych książkach, autorach. Wymieniałyśmy się pomysłami, jak sprawić, żeby więcej osób przyszło na spotkania. Przyznaję, że muszę się jeszcze wiele nauczyć od moich szóstoklasistek. Zapisałam wszystkie tytuły książek, które je inspirują, odwiedziłam Empik i ... wieczorem otworzyłam jedną z poleconych książek, żeby poznać świat moich uczennic. Zatem kolejne recenzje będą zapewne w dużej mierze podyktowane chęcią "nadrobienia zaległości" z lat młodzieńczych... Miło będzie zanurzyć się w literaturę powiedzmy "młodzieżową"...


Zaczęłam czytać "Baśniobór" Brandona Mulla.  Nagle zapomniałam o wszystkim, co mnie tego dnia spotkało, o troskach i zmartwieniach, o których jeszcze godzinę wcześniej żaliłam się dzwoniąc do K.S. Jak ultramaratończyk, wyłączyłam umysł i zanurzyłam się w teraźniejszości. Wyłączyłam telefon, zrobiłam sobie kawę, przebrałam się w dres, otworzyłam okno, a gdy ostatnie smutki odpędził mroźny wieczór, wyjęłam tajną broń - kocyk od mamy... Włączyłam IL DIVO i zapomniałam o przeszłości i przyszłości. Fascynujące! A potem, nawet nie wiem, o której...spokojnie zasnęłam...




Anna M.



A...... Scott Jurek pisze też sporo o diecie opartej na warzywach. Zainspirowana jego pomysłami zrobiłam sobie na kolację gotowane na parze warzywa z łososiem i sosem jogurtowym. A na obiad zabrałam ze sobą do szkoły pyszną zupę z dyni :) I co najważniejsze - od tygodnia zero czekolady :) Ależ jestem z siebie dumna!





















oficjalna strona Scotta Jurka

eioba





15 września 2013

"Ukryta siła" Rich Roll



autor: Rich Roll

tytuł: "Ukryta siła. Jak stałem się jednym z najbardziej sprawnych ludzi na świecie i odnalazłem siebie"


tytuł oryginału: Finding ultra

wydawnictwo: Galaktyka
data wydania:   14 sierpnia 2013
liczba stron: 224

moja ocena: 6+ / 6







Czytam ostatnio książki o bieganiu... Ale nie chodzi o samo bieganie, a raczej o historię życia autorów... Rich Roll jest jednym z tych ludzi, którzy mnie zainspirowali do zmian we własnym życiu... Dlaczego wcześniej nic się nie działo? Ano działo się, ale presja społeczeństwa i brak zrozumienia u znajomych spowodowały, że zeszłam z obranej drogi... Ale nie tym razem :)


Rich pisze:

"Życie to długi, skomplikowany marsz. Przemierzyłem bardzo różne drogi, niektóre kręte, niektóre jasne i proste, niektóre ciemne i wstydliwe. Jest to opowieść o facecie, który zbudził się pewnego ranka i stwierdził, że od zbyt wielu lat idzie tą samą wydeptaną ścieżką. Wszyscy na niej byliśmy. I aż nazbyt wielu z nas nie widzi możliwości zejścia z niej, a co dopiero mówić o jakiejś nowej trasie, na której byśmy bardziej się spełniali jako osoby. Mnie się udało. Dzięki temu, iż otworzyłem serce, zawierzyłem, że nie sprowadzi mnie na manowce, i byłem gotów iść za jego wskazaniami, zobaczyłem, jak moje życie odmienia się pod każdym względem. Gdy przyszło się zmagać z niemożliwymi na pozór do pokonania przeszkodami, ból stawał się tak wielki, iż jedynym ukojeniem było całkowite się w nim pogrążenie. Tam jednak, gdzie przeszkody, tam możliwość wzrastania, bez wzrostu zaś nie ma życia. Dlatego też dopracowałem się takiej mantry:<<Rób to, co kochasz, kochaj tych, na których ci zależy, i to, na czym ci zależy, służ pomocą innym i pilnuj, byś zawsze wiedział, że jesteś na właściwej drodze.>>

Także i na ciebie czeka nowa droga. Trzeba się tylko za nią rozejrzeć, a potem - zrobić pierwszy  krok. Na początek wystarczy powstać i wytrwać, a ten pierwszy krok stanie się gigantyczny. I wtedy pokarzesz, kim naprawdę jesteś"


I jak tu nie słuchać takich ludzi... Zapewniam, że nie są to puste słowa. Rich Roll prócz tego, że jest genialnym biegaczem (ukończył np. pięć dystansów Iromana na pięciu wyspach na Hawajach w siedem kolejnych dni!) jest też człowiekiem, który pewnego dni zobaczył, jak bezwartościowe życie prowadzi i postanowił to zmienić.  Swoją drogę rozpoczął od odrzucenia alkoholu i narkotyków, przeszedł terapię dla AA i program 12 kroków, potem zmienił sposób odżywiania i zrzucił pond 25 kg nadwagi. Zaczął biegać i po jakimś czasie wziął udział w zawodach Ultramana... Zmienił sposób myślenia o sobie i o świecie i dopiero wtedy zmieniło się jego życie... 






Nie popieram diety wegańskiej, nawet nie wyobrażam sobie bycia wegetarianką... ale jedzenie większej ilości warzyw i owoców jest jak najbardziej po mojej myśli.... Unikanie wszelkiej żywności przetworzonej i wprowadzenie większej ilości ruchu to mój plan na najbliższe miesiące...



Zobaczymy, co z tego wyjdzie...
Anna M.   


12 września 2013

projekt PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ - czwarty przystanek



U Tosi  (6-11.09.2013)




6.09.2013  -   Książka już u Tosi


"Dzisiaj pan listonosz, któremu nawiasem mówiąc należą się pochwały za to ciągłe dźwiganie moich przesyłek, przyniósł mi paczuszkę szczególną. Książkę, która bierze udział w akcji „Przeczytaj i podaj dalej”. W sierpniu Anna Matysiak wysłała w świat książkę, która wędruje kolejno po następnych książkoholików".

więcej przeczytasz tutaj...





12.09.2013  -   Recencja "Dzikiej drogi" u Tosi


 Kolejna uczestniczka projektu PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ  pisze o książce "Dzika droga"...



Tosia pisze na swoim blogu:

"Jak dla mnie ta kobieta jest mistrzynią- nawet pomimo ciągłego narzekania (kto by nie narzekał w tej sytuacji?) sądzę, że była bardzo odważna i silna, nie tylko fizycznie. 


Moja droga z tą książką dobiegła już końca a szkoda, ponieważ wiele mogłam się z niej nauczyć. Na przykład tego, że czasami na pustkowiu można odnaleźć samego siebie, że nigdy do końca nie jesteśmy sami i że trzeba zrozumieć swoje wnętrze żeby ruszyć dalej. Fakt, że mogłam zaznaczać w książce fragmenty dla mnie wyjątkowe ze świadomością, że kolejna osoba zatrzyma się przy nich i być może tak jak ja zaśmieje się, wzruszy, była cudowna. Co mnie bardzo zaskoczyło wiele fragmentów, które sama bym zaznaczyła, już były podkreślone przed moje poprzedniczki (notabene, wszystkie dotychczasowe czytelniczki miały imię na literę A).


Książka już czeka na podróż pod parasolem, bo za oknem trochę kropi i biedna boi się, że rozmoknie





 więcej przeczytasz tutaj




13.09.2013   -   Kolejna podróż


„Dzika droga” wyruszy do Kasi z fa-m-e.blogspot.com





IDEĘ  PROJEKTU  I  WSZYSTKIE  POSZCZEGÓLNE  PRZYSTANKI
ZEBRANO  I  OPISANO 
TUTAJ




Create your own banner at mybannermaker.com!

KLIKNIJ NA OBRAZEK




10 września 2013

"Dziewczyny z Danbury. Orange Is the New Black"



Wydawnictwo Replika przysłało dziś mail, który zamieszczam poniżej. Może ktoś się skusi? Nigdy nie wiadomo...





ŚWIATOWY BESTSELLER!

Setki tysięcy sprzedanych egzemplarzy, miliony oglądających serial – teraz historia Piper porwie także i Ciebie!
Przekrocz próg więzienia dla kobiet...

Piper Kerman jeszcze do niedawna miała fantastyczne mieszkanie, kochającego faceta i obiecującą karierę przed sobą. Kiedy agenci federalni zapukali do jej drzwi z aktem oskarżenia, ledwo przypominała tę lekkomyślną, młodą kobietę, którą była tuż po ukończeniu Smith College.

Teraz jednak musi rozliczyć się z konsekwencjami swojego krótkiego, beztroskiego flirtu z handlem narkotykami i trafia do więzienia dla kobiet w Danbury, w stanie Connecticut. Jeżeli myślała, że choć w drobnym stopniu mogła przewidzieć, co ją czeka... cóż, grubo się myliła.

Zaskakująca, kontrowersyjna, niezwykle zabawna i przede wszystkim – prawdziwa!

„Uwielbiam tę książkę. Kompletnie mnie zaskoczyła. Jest to przekonująca historia ukazująca życie w federalnym więzieniu dla kobiet. To nie tylko spojrzenie na scenę wojny z narkotykami, jest to też historia bogata w humor i patos odkupienia. Nie spodziewałam się, że Piper Kerman w tak wspanialy sposób opisze miłość, współczucie i ukaże realia życia kobiet w więzieniu. To zaskakujący twist – te nawiązywane za karatami przyjaźnie, ukazanie delikatności społecznej. W końcu ta książka nie jest tylko o więzieniu, narkotykach, przestępczości czy sprawiedliwości, to – mówiąc wprost – pięknie opowiedziana historia o tym, jak niewiarygodne mogą być kobiety. Nigdy jej nie zapomnę”

– Elizabeth Gilbert, autorka Jedz, módł się, kochaj.

Na podstawie książki powstał popularny serial produkcji Netflix, który już po pierwszym sezonie podbił serca milionów widzów!


Trailer filmu:

8 września 2013

"Bez ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie" Chrissie Wellington



autor: Chrissie Wellington

tytuł: "Bez ograniczeń"

tytuł oryginału: Life Without Limits

wydawnictwo: Galaktyka
data wydania:   17 kwietnia 2013
liczba stron: 272

moja ocena: 6+ / 6






Wczoraj kupiłam, właśnie skończyłam czytać...

Dzisiejszy wpis będzie zdecydowanie dłuższy... Dlaczego? Cóż... jak na triatlon Ironman przystało. Dystans: 3,8 pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42,195 km maratonu. Mordercza trasa i nawet nie próbuję sobie wyobrazić, jak można tego dokonać, a jednak widać można.... Chrissie Wellington zwyciężyła w Mistrzostwach Świata w triatlonie na dystansie Ironman w 2007, 2008, 2009 i 2011. Po drodze wygrywała wszystkie mniejsze zawody, w których startowała, biła rekordy i zadziwiała świat...






Książka mną wstrząsnęła. Jest wiele powodów. Jednym jest mało znany fakt, że jeszcze kilka lat temu biegałam 3 razy w tygodniu po 10 km. Biegałam rekreacyjnie wszędzie, gdzie się dało. Nawet na wakacje zabierałam buty i strój, wstawałam o świcie i biegałam.... nawet w... Pirenejach! Ale potem moja ówczesna "szefowa" (to skomplikowane) z Krakowa nie pochwalała biegania i była bardzo przeciwna temu utrudniając mi zaangażowanie w sport (choć było to czysto rekreacyjne i nie kolidowało z "pracą"). Dałam się jej jednak przekonać i "zdjęłam buty do biegania". Dziś niestety jestem 100% kanapowcem i pożeraczem pizzy i chipsów. W efekcie przytyłam i straciłam zapał do wielu rzeczy. Kiedyś marzyłam o udziale w maratonie Kraka, dziś marzę, żeby mieć lekcje na parterze...


Ale koniec z pustym żalem i destrukcyjnym rozpamiętywaniem, pora ruszyć się z miejsca! Dziś wyjęłam moje kochane buty do biegania i wyprałam strój... Buty wyczyściłam i postawiłam na szafce, aby mnie motywowały do powrotu do biegania... Na początek muszę  zrzucić kilka kilogramów, żeby nie nabawić się kontuzji i aby to wszystko miało sens. Wykupiłam zatem karnet na basen.... WRACAM :) Zachęciła mnie do tego Chrissie Wellington...


"Bez ograniczeń" to książka nie tylko o sporcie, ale i o harcie ducha, o sile i odwadze... Jedną z  bohaterek  jest Julie Moss, która wystąpiła w zawodach Ironman w 1982 roku. Prowadziła podczas ostatniego etapu, czyli maratonu i wydawało się, że zdobędzie tytuł, gdy nagle jej organizm powiedział STOP. Kilkadziesiąt metrów przed metą upadła z wyczerpania. Ale nie poddała się, nie pozwoliła sobie pomóc, gdyż groziło to dyskwalifikacją. Wstała i kilka metrów przed meta przewróciła się ponownie, wtedy minęła ją rywalka. Przegrała..., ale tylko pozornie, bo prawdziwym zwycięstwem było to, co nastąpiło później Julie nie miała sił, żeby wstać, więc ukończyła 11 godzinny wyścig czołgając się ostatnie kilkanaście metrów do samej linii mety. Wygrała ze sobą, z bólem, z poczuciem przegranej i z rezygnacją...  Poniżej zamieszczam filmik będący wspomnieniem przez Julie wydarzeń sprzed 30 lat.



Dla mnie nie jest to więc książka wyłącznie o sporcie...



Ale wróćmy do Chrissie... :)

Nie mogę się powstrzymać przed umieszczeniem pewnego cytatu. Chrissie poruszyła delikatną i wrażliwą  nutę w mojej duszy...

"Bardzo ważną inspiracją jest dla mnie wewnętrzny głos, który nakazuje mi jak najpełniejsze wykorzystanie mojego potencjału. Każdy ma w sobie taki głos, ale wielu ludzi za bardzo boi się go słuchać; są zbyt przerażeni, by choćby spróbować. Obawiają się porażki. Lęk paraliżuje, ale jest tylko urojeniem - tak naprawdę przecież nie istnieje. Nigdy nie myśl, że coś jest niemożliwe, nie przestawaj próbować czegoś nowego. Życie zaprowadziło mnie do wielu niezwykłym miejsc, dzięki którym czuję się pełniejsza i bogatsza. Nigdy nie udałoby mi się do nich dotrzeć, jeśli pozwoliłabym, by strach okazał się silniejszy od potrzeby poznawania". 


Strach i lęk zbyt często paraliżują. Może warto nad tym popracować???  Lęk może motywować,  jednak najczęściej odbiera wszystko. Dziwna sprawa... To jak "strachy" w dzieciństwie. Baliśmy się wszystkiego, co nieznane. Dziś jest podobnie. Wyobrażamy sobie nierealne zagrożenia, porażkę czy kompromitacje i boimy się tak bardzo, że nie korzystamy z możliwości rozwoju. Albo, co gorsza sprawdzone w moim przypadku, szukamy szybkich rozwiązań i bezwartościowych zamienników, które mają zagłuszyć lęk. Wnioski? Trzeba spojrzeć realnie na całą sprawę, podejść konstruktywnie do problemu i... trzymać się z dala od słodyczy. To iluzja, że po zjedzeniu tabliczki czekolady, lęk minie :) Dzięki Chrissie!!!!


Co dalej?
Po pierwszych wygranych zawodach Ironmana trener udzielił Chrissie najlepszej rady, jaką można dać świeżo upieczonej mistrzyni świata:


"Widziałem już niejednego mistrza świata, który uległ presji. (...) ścigają się z koroną na głowie. A ona cholernie ciąży. Posłuchaj dobrej rady: zdejmij ją, włóż do pudełka i schowaj do szafki. Nie bój się. Jak wrócisz, ona nadal tam będzie. Nie pozwól, aby cię przytłoczyła albo odebrała możliwość zdobycia kilku innych trofeów do kompletu. Nie dyskutuj. Mam taką rację, że aż strach".




To rada oczywiście dotycząca treningów, ale można ją zastosować w zwyczajnym życiu. Nie ma nic trudniejszego od przeżycia kilku tygodni po osiągniętym "sukcesie" (jakimkolwiek). Atmosfera wtedy gęstnieje, a wszyscy oczekują, że już teraz zawsze będzie się oczarowywać geniuszem. Zwłaszcza, jeśli w moim przypadku ma się bardzo rzadko przebłyski myślenia, a geniusz to czysty przypadek, zbieg wielu okoliczności i zwyczajnie fuks. Pozostaje wtedy robić po prostu swoje, w swoim tempie, na swoje możliwości, tak, jakby nie było owego "sukcesu". To pomaga złapać perspektywę i wrócić do tego, co jest naszą pasją, niezależnie od wyników...




W książce jest więcej historii takich jak Chrissie, czy Julie... To historie ludzi, którzy mnie inspirują do działania. Każda kolejna opowieść to mała cegiełka w moim życiu... to kolejny dowód, że wysiłek ten fizyczny i ten duchowy się opłaca. Każda osoba, która po latach poszukiwań, odnalazła szczęście staje się moim "przyjacielem", który rozumie mnie lepiej, niż "lokalni znajomi". Czego jeszcze nauczyłam się od Chrissie? To już mój sekret, ale mam nadzieję, że zaprocentuje kolejną zmianą w moim życiu, i to zupełnie nie chodzi o bieganie...

"(...) jak mogę spekulować, co przyniesie przyszłość, skoro teraźniejszość jest tak kompletnie odmienna od tego, czego oczekiwałam we wczesnej młodości? Dziś wolę postrzegać swoje życie jak drzewo, które rozgałęzia się w sobie tylko znany sposób. Drzewo nie ma celu. Dąży tylko do tego, by się rozwijać i rosnąć.  Ja zaś tak naprawdę zawsze kierowałam się przede wszystkim tym, by zachować otwarty umysł, a jeżeli już coś robiłam - wkładałam w to serce i duszę. (...) Ku mojemu zaskoczeniu po drodze niejednokrotnie przekonywałam się, że widziane z oddali granice i przeszkody znikają, jeśli spróbuje się je pokonać. Okazują się urojonymi barierami, zrodzonymi z naszych wewnętrznych przekonań. To największe odkrycie, jakiego kiedykolwiek dokonałam".


Dziś Chrissie już nie startuje. Wycofała się, gdy zdobyła wszystko, co można było zdobyć. Wróciła do działalności socjalnej i pomocy humanitarnej. Muszę na koniec choćby wspomnieć, że zanim stała się mistrzynią świata Ironman,  pracowała w organizacji pozarządowej na rzecz pomocy humanitarnej krajom Trzeciego Świata, współpracowała z ONZ, co również opisuje w książce. Dziś wraca do swojej pasji życiowej, silniejsza i bardzie zdeterminowana....


I jeszcze jedno... Wiersz, który Chrissie czytała przed startem w zawodach. Fragment listu R.Kiplinga do syna....



"Jeżeli spokój zachowasz, choćby go stracili
Ubodzy duchem, ciebie oskarżając;
Jeżeli wierzysz w siebie, gdy inni zwątpili,
Na ich niepewność jednak pozwalając.
Jeżeli czekać zdołasz, nie czując zmęczenia,
Samemu nie kłamiesz, chociaż fałsz panuje,
Lub nienawiścią otoczony, nie dasz jej wstąpienia,
Lecz mędrca świętego pozy nie przyjmujesz.


Jeżeli masz marzenia, nie czyniąc ich panem,
Jeżeli myśląc, celem nie czynisz myślenia,
Jeżeli triumf i porażkę w życiu napotkane
Jednako przyjmujesz oba te złudzenia.
Jeżeli zniesiesz, aby z twoich ust
Dla głupców pułapkę łotrzy tworzyli,
Lub gmach swego życia, co runął w nów,
Bez słowa skargi wznieść będziesz miał siły.


Jeżeli zbierzesz, coś w życiu swym zdobył,
I na jedną kartę wszystko to postawisz,
I przegrasz, i zaczniesz wieść żywot nowy,
A żal po tej stracie nie będzie cię trawić.
Jeżeli zmusisz, choć ich już nie stanie,
Serce, hart ducha, aby ci służyły,
A gdy się wypalisz, Wola twa zostanie
I Wola ta powie ci: "Wstań! Zbierz siły!"


Jeżeli pokory zniszczyć nie zdoła tłumu obecność,
Pychy nie czujesz, z królem rozmawiając,
Jeżeli nie zrani cię wrogów ni przyjaciół niecność,
I ludzi cenisz, żadnego nie wyróżniając.
Jeżeli zdołasz każdą chwilę istnienia
Wypełnić życiem, jakby była wiekiem,
Twoja jest ziemia i wszystkie jej stworzenia
I - mój synu - będziesz prawdziwym człowiekiem!"






 oficjalna strona Chrissie Wellington

strona Toma Lowe'a
eioba

Anna M.





7 września 2013

"Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!" Nick Vujicic





autor: Nick Vujicic

tytuł: "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!"

tytuł oryginału: Life Without Limits


wydawnictwo: Aetos
data wydania:   2012
liczba stron: 288

moja ocena: 6! / 6




 "Nick Vujicic cierpi na fokomelię – rzadkie schorzenie objawiające się brakiem kończyn. Jednak ten niezwykły młody człowiek pokonał niewyobrażalne ograniczenia wynikające z jego niepełnosprawności. Dziś prowadzi aktywne życie, podróżuje po całym świecie i występuje jako mówca motywacyjny, niosąc nadzieję i inspirację milionom ludzi. Nick angażuje się w działalność charytatywną, a równolegle kieruje własną firmą, prowadzi szkolenia biznesowe, przemawia na międzynarodowych konferencjach i spotyka się z głowami państw".



Jest mi wstyd.... Wstydzę się tego, że często narzekam, że los jest niesprawiedliwy, że jest za ciężko, że inni mają lepiej. Świat wygląda jednak zupełnie inaczej niż podpowiada nam nasza samolubna natura... Książkę Nicka Vujicica zaczęłam czytać kilka dni temu i ...  wróciłam do "pionu". Czasem trzeba zderzyć się z rozpędzonym pociągiem, aby zauważyć, jak piękne jest życie. Dla mnie takim pociągiem jest właśnie historia Nicka. Wyrwałam się z marazmu i narzekania. Podczas lektury zaznaczyłam kluczowe fragmenty i teraz planuję do nich wrócić. Myślę, że książka "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń" będzie mi towarzyszyła w moim życiu. Nick stał się moim przyjacielem, choć nie wie o moim istnieniu. Czuję, że zna mnie lepiej niż ktokolwiek inny, udzielał mi rad, których niestety wcześniej nie słuchałam uznając, sama sobie poradzę. W moim pamiętniku zapisałam:  "wiem, jak żyć, ale tak nie żyję"... Dlaczego? Lenistwo, obawa, że będę śmieszna, lęk przed opinią innych. Nick, podobnie jak Beata Pawlikowska, odnalazł drogę do szczęścia. Choć to zupełnie inny szklak, bo prowadzi przez wiarę, cel jednak pozostaje ten sam -życie bez ograniczeń narzuconych przez strach...  Możemy siedzieć z założonymi rękami i tupać nóżkami, jak małe dziecko. Tymczasem człowiek bez rąk i nóg pokazuje, co zrobić, by zacząć żyć bez ograniczeń. Dla mnie to książka o odrzuceniu lęków chorej duszy! To książka o pozbyciu się krępujących nas więzów, stereotypów i odcięciu się od paraliżującej działanie opinii innych osób. 







Piątek...
Zostałam sama w domu na cały weekend, pierwszy wolny od wielu tygodni. Cieszyłam się tym bardziej, że ostatni tydzień był bardzo ciężki. Miałam lekcje od 8.00 do 15.20 praktycznie bez przerw, bo zdecydowaną większość godzin mam w klasach 0-3. Początkowo byłam zagubiona, zła, co prawda dumna z moich maluszków, zadowolona z rozmów z rodzicami pierwszaków podczas wywiadówek, ale i bardzo zmęczona. Powoli opracowałam technikę wklejania komunikatów maluchom (w ilościach hurtowych), a także udoskonaliłam strategię odprowadzania dzieci do rodziców i przeprowadzania maluchów z klasy do klasy. Po tygodniu poznawania talentów dzieci, niekoniecznie do nauki, w piątek czekało mnie jeszcze spotkanie z Księdzem Arcybiskupem. Po ostatniej lekcji dosłownie "wyskoczyłam" z jeansów i t-shirtu i wbiłam się w coraz ciaśniejszy (doprawdy nie wiem dlaczego) kostium, elegancką koszulę i stawiłam się na spotkaniu katechetów w ramach wizytacji naszej parafii. Potem jeszcze spotkanie z kolegą, kawa i niestety duża ilość czekoladek, a wieczorem zasnęłam przy komputerze (miałam napisać plany wynikowe). Potrzebuję czasu dla siebie... Nadszedł upragniony weekend, znajomi postanowili wykorzystać chyba ostatnie słoneczne dni i wyjechali nad morze, więc wyłączyłam telefon i ponownie czytam książkę Nicka Vujicica.


Kupiłam też książkę Chrissie Wellington "Bez ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie". Rozwijam się... kolejny krok przede mną... żeby potem nikt nie mówił, że nie jestem asertywna, zbyt emocjonalnie podchodzę do wszystkiego i daje się wykorzystywać innym...




Sobotni poranek...
kawa, sałatka owocowa, książka i ja....

Anna M.

 Jeśli zainteresował Cię mój tekst, pozostaw swój komentarz, podziel się tym, co w Tobie obudził. Wspólnie możemy tworzyć świat, rozmawiać i poznawać siebie... Nie znikaj bez śladu... :)






LINKI

eioba

5 września 2013

projekt PRZECZYTAJ I PODAJ DALEJ - drugi przystanek


U Any 
(30.08-04.09.2013)



30.08.2013

Książka znalazła na chwilę nowy dom... Ana rozpoczęła czytanie i mam nadzieję, że będzie jej się podobało...  


Ana pisze na swoim blogu: 

"Dodatkowo w książce znalazłam kopertę z listami od Angeliki P., mojej poprzedniczki, a także od pomysłodawczyni całej tej akcji. W kopercie znalazłam też piękną pocztówkę i papierowe serduszko, które możecie zobaczyć na zdjęciu na dole :)"







Widzę, że zawartość listu się powiększa :) Cieszę się i czekam na kolejną relację :)

Anna M.







04.09.2013  

Recenzja "Dzikiej drogi" u Any


Ana pisze: 

"Jestem pełna podziwu dla Cheryl. Nie tylko dla tego, że miała odwagę podjąć wyzwanie i przejść PCT. Podziwiam ją głównie za to, jak zdołała wyjść na prostą. Nie tylko przeszła drogę z Kalifornii do Oregonu, ale też wspinaczkę z dna własnej egzystencji, aż na sam szczyt. Odnalazła siebie i pokonała swoje słabości. Mimo bólu i zmęczenia, psychicznego i fizycznego, nie poddała się i wytrwała do końca. Nie poddała się, a ja tę cechę bardzo cenię w ludziach.



Zdarzało mi się wielokrotnie, że znajomi dziwili się mojemu pedantyzmowi przy układaniu
Książka gotowa do drogi...
książek i chorobliwemu dbaniu o nie. Co słyszałam w takich sytuacjach? Tego typu stwierdzenie: ,,przecież to są TYLKO książki!’’. Ja zawsze ze stoickim spokojem odpowiadam, że dla mnie to zawsze będą AŻ książki. ,,Dzika droga’’ jest wyjątkowa. To AŻ książka i TYLKO książka, właśnie w takiej kolejności.



Gdy zaczęłam czytać książkę Cheryl Strayed ogarnęło mnie przerażenie, że prędzej się popłaczę, niż zaznaczę jakiś fragment i pozwolę sobie cokolwiek w niej zanotować. Przełamałam się jednak, gdy zobaczyłam jaką frajdę sprawiają mi dopiski Ani i Angeliki, które przetarły mi na tym polu szlaki. Z niecierpliwością czekałam na każde kolejne podkreślenie, czy parę słów. Sama też z uśmiechem zostawiałam po sobie jakieś ślady".

/Całość recenzji przeczytasz tutaj/



Dostałam też bardzo sympatyczny email od Any:

 Aniu! Właśnie skończyłam pisać recenzję ,,Dzikiej drogi'' i wybrałam kolejną osobę, do której trafi. Miałam ogromną frajdę z czytania krótkich zapisków Twoich i Angeliki, a także z większą uwagą czytałam zaznaczone przez Was fragmenty. Dzięki temu wszystkiemu ta książka zyskała duszę, a przyjemność z czytania była podwójna. Bardzo się cieszę, że mogłam wziąć udział w akcji i muszę przyznać, że wybór tej książki przez Ciebie był bardzo trafny :)
Pozdrawiam,
Ania B.



04.08.2013
 
Dziś książka ruszyła do Tosi :)


Tosia napisała:  


"Już nie mogę się jej doczekać! :) czerwony dywan już rozłożony, paparazzi czekają :)"  (tutaj znajdziesz ten komentarz)





IDEĘ  PROJEKTU  I  WSZYSTKIE  POSZCZEGÓLNE  PRZYSTANKI
ZEBRANO  I  OPISANO  TUTAJ



Create your own banner at mybannermaker.com!

KLIKNIJ NA OBRAZEK





3 września 2013

"Blondynka w Londynie" Beata Pawlikowska




autor: Beata Pawlikowska

tytuł: "Blondynka w Londynie"


wydawnictwo: G+J Książki
data wydania:   19 czerwca 2013
liczba stron: 200

moja ocena: 6 / 6







Beata nigdy mnie nie rozczarowuje. Ona mnie inspiruje.... Mogłabym czytać jej książki, blog i żółte karteczki codziennie, i przyznam się bez bicia, że to robię. Czytam, czytam i zastanawiam się, jak to wszystko, o czym pisze Beata, zrealizować. Wiele razy wspominałam, że filozofia Beaty inspiruje mnie do zmian we własnym życiu. Dlaczego? Czytałam już wiele poradników, słuchałam spikerów motywacyjnych i zastanawiałam się, ile zarabiają na nabieraniu ludzi. Przecież każdy może napisać kilka sloganów i je opublikować. Ale Beata jest autentyczna, ona pisze, bo sama to wszystko przeżyła, sama znalazła drogę do szczęścia, opracowała własny system autoterapii, poszukała siebie i nauczyła się siebie kochać i akceptować. Zajęło jej to 20 lat. Książka jest tego świadectwem.

"Dwadzieścia lat temu pracowałam w Londynie (nielegalnie) jako sprzątaczka w hotelu. Dwadzieścia lat później wracam do Londynu na specjalne zaproszenie Komitetu Igrzysk Olimpijskich"


Zazdroszczę jej czasami... Ma wszystko, o czym marzyła, pisze i wydaje książki, podróżuje, pokonała swoje ograniczenia, pogodziła się z przeszłością, wyleczyła się z anoreksji, bulimii i innych uzależnień. Jest silną i piękną kobietą, jest niezależna, wie, czego chce i jednocześnie potrafi osiągnąć zamierzone cele. Jest szczęśliwa, mimo, że na forach internetowych nie piszą o niej pochlebnie. Nie przejmuje się opinią innych ludzi, a ich akceptacja lub jej brak nie mają wpływu na jej samoocenę. 


Przeczytałam wszystkie jej książki, przestudiowałam po kilka razy każde zdanie, próbowałam zrozumieć, jaki jest klucz do szczęścia i gdzie znaleźć drzwi, które otwiera?  Zapewne się powtarzam, ale nie raz tylko na tej "zazdrości" się kończyło, no może jeszcze zrobiłam plan "naprawy" swojego życia i na tym również koniec. Myślę, że potrzeba dużej odwagi i determinacji, aby uwierzyć w siebie i zaufać sobie. Beacie zajęło to 20 lat... 


Wczoraj kończąc czytać jej książkę zadałam sobie wiele pytań, często jeszcze bez odpowiedzi.... Czy zatem warto się starać, by odnaleźć drogę? Ile jeszcze razy muszę schudnąć, by zaakceptować siebie? Ile razy się zakochać nie w tym facecie, by ten właściwy mnie pokochał? Ile razy muszę się rozchorować na zapalenie oskrzeli, żeby następnym razem z katarem odwiedzić lekarza? Czy warto tak długo szukać szczęścia? 20 lat to kawał czasu... 

 Beata pisze: 
"Tym właśnie zajmowałam się przez te dwadzieścia lat. Przyznawaniem się do prawdy przed samą sobą. Szukaniem własnej drogi, a potem uczeniem się życia na nowo. Teraz wracam jako zupełnie inna osoba. Teraz jestem tym wszystkim, kim wtedy chciałam być. Zaprzyjaźniona ze sobą i szczęśliwa".

Ja szukam już 13 lat  i każdego dnia jestem coraz bardziej szczęśliwa, coraz bardziej radosna i coraz częściej już wiem, czego chcę... Częściowo dzięki Beacie... Nie jest to droga usłana różami, czasem się mylę, czasem nawet spektakularnie... ale potem "wracam na kurs"... Beata już zawsze będzie moją najlepszą przyjaciółką a jej książki będą dodawały mi otuchy... 



Anna M.


"Nie muszę zgadzać się na bierne życie po szerokiej wytyczonej drodze. Mogę stworzyć własny świat. Znaleźć własną ścieżkę.
Ciężko pracuj.
Bądź uczciwy.
Podążaj za swoją pasją.
Odważnie buduj swoje marzenia. 
Nie szukaj tanich i szybkich rozwiązań. Szukaj skutecznych. 

To kim jesteś, zależy od ciebie.
Nie szukaj ludzi ani miejsc, które nadadzą ci sens. 
Swój sens musisz znaleźć w sobie"
                                                                             Beata Pawlikowska




mój tekst znajdziesz również na CZYTADELA - PROFESJONALNE RECENZJE KSIĄŻEK !





Recent Posts