26 stycznia 2014

"Najstarszy" Christopher Paolini





Koniec niedzieli...

Weekend upłynął mi pod znakiem dalszych przygód Eragona. Po pokonaniu Durzy młody Eragon wyrusza na szkolenie do Ellesmery. Tam witają go Królowa Elfów, Arya i ktoś jeszcze... Wątpliwości, cierpienie, ból i nadzieja... Czy czasy Smoczych Jeźdźców powrócą, czy Eragon pomyślnie ukończy trening, czy potrafi zaufać sobie i innym? Czy znajdzie odpowiedzi na odwiecznie trapiące go pytania? Czy ta wiedza nie doprowadzi go do obłędu i rezygnacji?



Przygody Eragona i jego Smoczycy tak mnie pochłonęły, że zapomniałam o całym świecie. Nie jadłam całą sobotę, odłożyłam sprzątanie, ba... nawet schowałam do szuflady papiery, które muszę na jutro przygotować... Zrobiłam duży dzbanek kawy, ustawiłam ogrzewanie na maximum, wskoczyłam pod koc, włączyłam cicho muzykę (tym razem Lorena Mckennit) i przeniosłam się do Alagaesii. Wraz z Eragonem przedzierałam się przez Góry Beorskie do Vardenów, by potem szukać tajemniczego Du Weldenvarden...  Przez ponad 600 stron miałam nadzieję, że prawda, którą czułam w każdym zakątku mojego umysłu, okaże się inna. Walczyłam, żeby zmienić przeznaczenie zapisane w prastarej mowie...  Czytałam i czytałam, mijały godziny... słońce zaszło za Carvahall, zmęczona (o 2.00 nad ranem) poddałam się sennemu znużeniu. Ciekawość nie pozwalała mi jednak zmrużyć oka, po godzinie walki ze snem, zapaliłam nocną lampkę i czytałam dalej... aż świt rozbłysnął nad Imperium. Słuchałam starych podań i legend, uczyłam się magii wraz z Elfami i ćwiczyłam swoją cierpliwość obserwując życie mrówek.... Najbardziej zaciekawiły mnie same elfy, ich zwyczaje i prawa... Wiedzieliście np. że elfy nie jedzą mięsa?


"Czemu elfy nie jedzą mięsa? A czemu mielibyśmy? (...) Wszystko, czego potrzebujemy możemy wyśpiewać z roślin, łącznie z jedzeniem. Byłoby barbarzyństwem skazywać zwierzęta na cierpienia tylko po to, by zyskać kolejne danie na stole".


Proste, prawdziwe i do bólu szczere tak, jak cała filozofia tej rasy.  Pradawne, surowe i bezkompromisowe prawa zachwyciły mnie do tego stopnia, że poczułam bezgraniczny podziw i szacunek dla tych, którzy ich przestrzegają i uczą o nich przyszłe pokolenia. Miłość, wzajemny szacunek, brak zdolności do kłamstw, prostota i unikanie sporów. To nie tylko szacunek dla wszystkiego, co żyje, ale również pragnienie poznania siebie i przekraczanie swoich granic i narzuconych przez współczesny świat barier. W rzeczywistości kreowanej przez ludzi, liczą się władza, pochodzenie, wiedza i nieustanny wyścig szczurów. W krainie elfów czas nie istnieje, a spokój można osiągnąć nie przez gromadzenie dóbr, ale poprzez wyciszenie i radość czerpaną z życia...


"Mimo, że to trudne, musisz nauczyć się zapominać  kłopotach i skupiać całkowicie na aktualnym zadaniu. Znajdź spokój wewnątrz siebie i pozwól, by promieniowały z niego wszystkie twoje czyny"

"W żaden sposób nie możesz wpłynąć na swój stan, a rozmyślania tylko pogorszą sprawę. Żyj chwilą obecną i nie lękaj się przyszłości, ta bowiem jeszcze nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Jest tylko teraz".


Litery układały się w słowa, a te zamieniały się w zdania, które w mojej głowie tworzyły zaskakujące myśli... Nie odważyłam się wypowiedzieć ich na głos, bo w pradawnej mowie nie mogłabym kłamać, a chyba nie byłam jeszcze gotowa na prawdę o sobie... Czytałam zatem dalej, mogąc z poczuciem ulgi zrzucić winę na autora powieści...  Ale kres złudnego czasu pokoju unosił się w powietrzu echem złowieszczych przepowiedni, nawet poza Alagaesią, strach stawał się wszechogarniający... Co stanie się z Elfami, krasnoludami, czy urgale zwyciężą, i kim jest ów "Najstarszy"? Gdy dziś około południa nastał czas walki o wolność, walki do której stanęły wszystkie rasy i ludy zapomnianych krain, wiedziałam już, że nie wypuszczę książki z ręki, nim nie zamknę ostatniej strony... Jeździec i jego Smok stanęli do bitwy... nie tylko z wrogiem, ale i z samymi sobą, swoją przeszłością, z prawdą, która boli bardziej niż zadane przez nieprzyjaciela rany... Ale to my kształtujemy swoje życie i swoją teraźniejszość, żadne wydarzenia nie są w tanie zdeterminować naszego losu... O wielkości człowieka świadczą jego czyny, a nie pochodzenie... 



Zamykając opowieść o Eragonie w duszy nuciłam piosenkę Nightwish... Ona chyba najbardziej przypomina mi o bohaterskich czynach legendarnych ludów... 







  The sun is sleeping quietly
Once upon a century
Wistful oceans calm and red
Ardent caresses laid to rest

 
For my dreams I hold my life
For wishes I behold my nights
A truth at the end of time
Losing faith makes a crime 



Już nie mogę się doczekać kolejnych legend. Jutro zatem, zaraz po lekcjach, wyruszam do księgarni po kolejny tom przygód Eragona i Saphiry...


Anna M.
eioba

8 komentarzy:

  1. Ja jakoś nie jestem przekonana do tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przekonali moi uczniowie... :) choć trochę czasu im to zabrało :)

      Usuń
  2. A ja już od dłuższego czasu myślę o jej zakupie. Szczególnie że teraz są bardzo zachęcające ceny :-)
    A po Twojej recenzji mam na wszystkie części począwszy od Eragona :-)

    Pozdrawiam
    http://mbzapisanekartki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno czytałam tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie ta książka to przede wszystkim wspaniała podróż w krainę fantazji stworzoną przez nastolatka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i zawierająca ciekawe myśli, np. "Żyj chwilą obecną, wspominaj przeszłość i nie lękaj się przyszłości, ta bowiem jeszcze nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Jest tylko teraz." Warto przeczytać :)

      Usuń
  5. Jak pisałam pod recenzją pierwszego tomu, uwielbiam tę trylogię ! Achh <3
    i jak krążą plotki to ma być jeszcze piąta część ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na recenzję książki J. Pilcha "Pod Mocnym Aniołem", a przy okazji na ciekawy blog o książach

    http://niepoczytelnia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts