3 stycznia 2014

"Nikt nie wyjdzie stąd żywy. Historia Jima Morrisona" Sugerman Danny, Hopkins Jerry







 
"Here are things known, and there are things unknown, and in between are the doors"




To jeden z moich ulubionych cytatów. Jim Morrisom zaczerpnął go od William'a Blake'a. Jak mawiała przy różnych okazjach moja polonistka: "Anno, co poeta miał na myśli?". Wtedy zazwyczaj odpowiadałam: "Nie wiem, nigdy z nim nie rozmawiałam i nie pytałam..." Oczywiście poza tróją z odpowiedzi, uczyłam się wtedy rozumieć poezję i pytać o swoje uczucia. Zatem, co dla mnie znaczą te słowa? Do jakich przemyśleń mnie skłania? Otóż daje mi możliwość rozwoju i bycia tym, kim chcę, jeśli znajdę w sobie odwagę i otworzę odpowiednie drzwi, bądź zamknę za sobą inne...


 



"You know the day destroys the night
Night divides the day
Tried to run
Tried to hide
Break on through to the other side 


(...)

 Made the scene
Week to week
Day to day
Hour to hour
The gate is straight
Deep and wide
Break on through to the other side"






 
Z muzyką The Doors pierwszy raz zetknęłam się na studiach. Mój najlepszy kumpel uwielbiał Jima Morrisona, więc często miałam okazję słuchać Doorsów. Zakochałam się w muzyce (w kumplu niestety też), ale ponieważ zawsze byłam do bólu racjonalna (jak to umysł ścisły) czytałam też teksty, żeby przypadkiem nie słuchać czegoś, z czym się nie zgadzam (pierwsza zasada osoby wierzącej w Boga i słuchającej rocka i metalu - zawsze tłumacz tekst, bo choćby nie wiem, jak podobała się piosenka, słowa są o niebo ważniejsze!). Z tego też powodu są też takie piosenki moich ukochanych zespołów, w tym i Doorsów, których nigdy nie zaakceptuję... Ale nie o tym chcę pisać.






 
Kim był Jim Morrison? Ile osób o to zapytamy, tyle uzyskamy odpowiedzi... Do dziś jest zagadką, a jego śmierć nigdy nie została do końca wyjaśniona. Nawet to, co o sobie mówił udzielając wywiadów, często było iluzją i jego fantazją. Jerry Hopkins i Danny Sugerman w swojej książce "Nikt nie wyjdzie stąd żywy. Historia Jima Morrisona" starają się przedstawić życie jednego z największych wizjonerów muzyki, poety wyklętego, outsidera i bluźniercy. Książkę zaczęłam czytać już w grudniu (8 grudnia minęło 70 lat od urodzin Jima) jednak liczne obowiązki w pracy nie pozwoliły mi się odpowiednio wyciszyć... Czytałam też ebooka i wszędzie szukałam wydania papierowego, zwyczajnie lubię pisać ołówkiem po książce, a podczas lektury miałam coraz więcej przemyśleń... Wreszcie się udało! Sięgnęłam po ten tytuł, bo chciałam  zrozumieć, co takiego jest w ludzkiej psychice, że odrzucony przez ludzkość geniusz może niszczyć wszystko dookoła, idąc ścieżką  destrukcji, a jednocześnie pociągnąć za sobą tłumy i na stałe wejść do panteonu gwiazd muzyki. Chyba nie można do końca rozgryźć i  zrozumieć Jima... A jednak nieustannie fascynuje, nie pozwala o sobie zapomnieć, zmusza do pytań i szukania odpowiedzi...





Czytając książkę o Jimie Morrisonie, słuchałam na okrągło płyt Doorsów i oglądałam stare nagrania z koncertów. Jego głos ma w sobie złowrogi magnetyzm, zawsze o tym wiedziałam, i tym razem chodziłam ciągle ze słuchawkami na uszach, czytałam jego wiersze. Dla mnie był chyba bardziej poetą niż muzykiem rockowym i chyba jemu samemu też w pewnym momencie przestało się podobać, że ludzie postrzegali go w kategoriach gwiazdy i interpretowali po swojemu. Nie chciał już być "maszyną do zarabiania pieniędzy", chciał, by świat zrozumiał jego słowa. Dlatego pisał, buntował się przeciw wszystkim i wszystkiemu, ale nie uniósł tego ciężaru, pił, brał narkotyki, odrzucał publiczność, prowokował, balansował na granicy, a potem z uśmiechem na twarzy ją przekraczał... 







Niezwykle inteligentny, wrażliwy i nieziemsko charyzmatyczny... - dziecko swoich czasów... Potrafił przerwać nagle śpiew i recytować wiersze, mówić o tym, co czuje i jak widzi świat....  Uwielbiany przez tłumy, ogłoszony bogiem przez prasę, by potem zostać przez tych samych ludzi odrzuconym...  Niestety alkohol i narkotyki wygrały... Destrukcja, o której ciągle mówił i pisał, zawładnęła jego życiem i w krótkim czasie mroczna strona jego osobowości doprowadziła go na skraj drogi... czy znalazł tam drzwi? Czy otworzył te odpowiednie? Cóż... Jim kiedyś powiedział:



"Drzwi! Jest znane. I jest nieznane. A to, co je dzieli, to DRZWI i nimi właśnie chcę być. Ja chcę być Drzwiami"



Dla mnie Jim Morrison już na zawsze zostanie poetą wyklętym, który wyprzedzał swoje czasy i patrzył na świat inaczej niż wszyscy inni. Zniszczyły go alkohol, narkotyki i własne demony... Wiele oddał i poświęcił, aby ktokolwiek go usłyszał i pokochał, ale nigdy nie dane mu było tej miłości doświadczyć..., nikt jego krzyku nie słyszał...





"Ulubieńcy bogów umierają młodo, lecz później żyją wiecznie w ich towarzystwie" 
 Fryderyk Nietzsche. 





Kilka lat temu, kiedy znudzona włóczyłam się po Paryżu, postanowiłam pojechać na cmentarz Père-Lachaise. Odnalazłam grób Jima Morrisona i długo przy nim siedziałam. Bliska mi była wtedy piosenka Doorsów  "People Are Strange"...





Anna M.


eioba

8 komentarzy:

  1. Nie miałam pojęcia o istnieniu tej książki. Mam na półce "Jim Morrison. Król Jaszczur" J. Hopkinsa, ale czeka cierpliwie na półce :) Ciekawe, czym różnią się obie pozycje. A swoją drogą, również udało mi się być na cmentarzu Père-Lachaise, choć wolałabym widzieć Morrisona wśród żywych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa... Ja teraz poluję na "Rozpal we mnie ogień. Moje życie z The Doors" Reya Manzarka...

      Pozdrawiam
      :)

      Usuń
  2. Czytałam, czytałam i to dwa razy. Myślę, że jeszcze kiedyś wrócę do tej książki.
    Trafna recenzja. Widziałaś filmy o Doorsach? Też polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, ja w książce podkreśliłam tyle fragmentów, że szkoda mówić... Wszędzie, gdzie się dało coś wpisywałam...

      Co do filmów, widziałam te dokumentalne, rozmowy z Manzarkiem, Kriegerem i Densmorem. Niestety film z Valem Kilmerem .... przyznaję próbowałam kilka razy, ale zawsze mnie odrzucało. Nie, nie nie....

      Usuń
  3. Z chęcią przeczytam... świetna propozycja

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się za każdym razem, gdy znajdę jakiegoś ciekawego posta o Jimie, sama o nim prowadzę bloga (jezdziecburzy.blogspot.com) i muszę powiedzieć, że zarówno jego muzyka jak i poezja są dla mnie nieustannym źródłem inspiracji. A książek o nim przeczytałam ok. 15 (niektóre wydane tylko w j. niemieckim jak na przykład fantastyczny album pod tytułem: "Jim Morrison Memorabilia") i szczególnie zachęcam do przeczytania jego tomików wierszy!

    "Talia kart. Samotnik tasujący karty. Podał
    sam sobie rękę. Obróćmy obrazy przeszłości
    w niekończących się permutacjach, przerwijmy i rozpocznijmy
    jeszcze raz. Znów posortujmy obrazy.
    Ta gra ukazuje zarodki prawdy i śmierci."
    JM

    OdpowiedzUsuń
  5. Na Pere Lachaise nikt nie dba o groby, ale dookoła grobu Moriisona ładnie posprzątane - nie wygląda już jak kiedyś, wczoraj go widziałem, stracił na uroku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zawsze przyciągała magia miejsca, historia i ... to coś. Dlaczego posprzątali????

      Usuń

Recent Posts