11 lutego 2014

"Bono. Święty i grzeszny" Mick Wall






Ostatnio sporo czytam o rożnych muzykach... Ale o U2 nie czytałam jako o zespole muzycznym... Wszystko wyjaśnię za chwilę. Oczywiście od zawsze słucham piosenek tego zespołu, są zwyczajnie świetne, a  te wcześniejsze, zdecydowanie w moim klimacie... Wystarczy wymienić Pride, One, czy ostatni przebój, Ordinary Love.


Zawsze patrzyłam na U2 jako na przede wszystkim zespół z głębokim przesłaniem, zaangażowany w rozwiązywanie problemów społecznych, walczący o prawa człowieka, współpracujący z Amnesty International i wreszcie mający wymiar głęboko... religijny!








Jaki jest w rzeczywistości U2? Kim jest Bono?


"Wybaczamy Bono wiele, bo w głębi serca wiemy, że - czy ma racje, czy nie - wszystko, co robi, robi z przekonaniem. Tak, to prawda. On rzeczywiście uważa, że ma wpływ na to, co się dzieje na świecie - że my go mamy. (...) Jednak nie zawsze łatwo kocha się kogoś tak
zdeterminowanego i niezachwianego w poglądach, jak Bono. Kogoś tak pochłoniętego rolą. (...) Ale U2 jest grupą odnosząca od lat olbrzymie sukcesy na całym świecie. jesteśmy zatem zmuszeni do skonfrontowania się z obrazem absurdalnie bogatego i słynnego gwiazdora rocka jako wielkiego, samozwańczego dobroczyńcy. Zmęczona medialnym szumem publiczność, niemająca dość czasu, by pomyśleć o skutkach panującego w Afryce głodu (nie mówiąc już o głębszym rozważaniu plagi), o niekontrolowanym rozprzestrzenianiu się AIDS albo implikacjach, jakie niosą ze sobą długi krajów trzeciego świata, zbywa Bono, uznając go za krzyżowca w długim płaszczu, za ekscentrycznego filantropa, toczącego nieustanna batalię o dobro w naszym - zwykłych śmiertelników - imieniu, pławiącego się w chwale własnych dobrych uczynków."


Ale jaki jest właściwie Bono, gdy zgasną reflektory sceny? Kim jest, gdy po koncercie zdejmie okulary i porzuci jedne ze swoich licznych alterego? Mick Wall przedstawia nam drogę Paula Hewsona od zbuntowanego chłopaka z Dublina do rockowego gwiazdora walczącego o dobro świata. Autor niczego nie przemilcza, pisze o wybrykach, o trudnych początkach, o pierwszych występach, ale i o bardzo intymnych momentach w życiu Paula, o jego zagubieniu między protestantyzmem a katolicyzmem, o śmierci matki, o poszukiwaniu drogi... Poznajemy jego inspiracje muzyczne, pasje i przemyślenia dotyczące już nie tylko  muzyki, ale szerzej, życia. 



U2 to grupa o wielu twarzach, jak sam Bono. Tu spotykają się pozorne sprzeczności: bogactwo i zajmowanie się ubogimi tego świata, polityka i wolność w ramach Amnesty International, obłędne, oszałamiające koncerty z mnóstwem sprzętu, naświetlenia, a z drugiej strony poparcie dla działań Greenpeace. To tylko niektóre przykłady. Bono ma wielu krytyków i tyluż fanów. 



W muzyce U2 fascynuje mnie przede wszystkim podejmowanie ważnych kwestii. I nie chodzi mi wcale o poparcie dla tej, czy innej akcji przez samych członków zespołu, ale o teksty ich piosenek. Oczywiście nie można zapominać o wielu działaniach Bono, jak choćby jego (i jego żony) "anonimowy" pobyt w Etiopii jako zwykły wolontariusz. Można też szukać inspiracji czytając m.in. o tym, że we wczesnych latach działalności U2, członkowie grupy czytali Biblie podczas podróży autokarem na kolejne koncerty, a w pewnym momencie zastanawiali się też, czy nie pójść drogą... zespołu chrześcijańskiego. Ich teksty to walka o wolność, zwracanie uwagi na los biednych i pokrzywdzonych, hołd wielkim tego świata, ale i rozdrapywanie ran bolesnej historii... U2 nie ma banalnych tekstów o niczym, nie ma pięknych słówek, nie ma komercji... jest prawda, nawet gdy wydaje się być niewygodna czy prowokująca...  Ale Bono nie jest święty... Jest tylko człowiekiem i czasem popełnia spektakularne błędy. A jego mania wielkości i bycia przywódca jest przeogromna! Nie zamierzam go naśladować, ale raczej posłuchać tego, o czym śpiewa i zobaczyć to, na co stara się światu, tak, czy inaczej zwrócić uwagę.... Skąd u mnie taka myśl?  Cóż z .... Biblii.... Jezus kiedyś powiedział: 

"Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, czego was uczę. Nie naśladujcie jednak ich czynów" (Mt 23,3)


Dotyczyło to co prawda zupełnie innej sytuacji i innych ludzi, ale ta mądrością kieruję się na co dzień. Słucham mądrych ludzi, bo mają wiele do powiedzenia, działam często zainspirowana ich przesłaniem, ale mam szeroko otwarte oczy i myślącą głowę (przynajmniej czasami myślącą). Nigdy nie naśladowałam ślepo nikogo. Wręcz przeciwnie, często rozczarowuje się tymi, których słucham, kiedy poznam ich życie. Ale to zupełnie inna historia...  Bo czy to powód do tego, by zamknąć się na prawdę o łamaniu praw człowieka, by nie brać losu ziemi w swoje ręce? Nie! Nawet, gdy twój "nauczyciel" nie zachowuje się tak, jak byś chciał i nie jest święty... A jaki jest Bono? Nie wiem, dziś jeszcze nie wiem, mam sprzeczne odczucia.... Nie będę go z pewnością naśladowała, bo mam własne życie, ale inspiruje mnie do wielu działań... Warto posłuchać tego, co ma do powiedzenia, a to najczęściej ukryte jest w jego muzyce...











Co dalej? :) Wczoraj przyszła do mnie nowa książka "U2 o U2" Neila McCormicka. Do pracy dziś idę na 13.00, a zatem - kawa, książka i ... muzyka ....



Anna M.



NOTKA O KSIĄŻCE:

autor: Mick Wall
tytuł: "Bono. Święty i grzeszny"
tytuł oryginału:  Bono: In the Name of Love

wydawnictwo: In Rock
data wydania:   2005
liczba stron: 304

eioba

4 komentarze:

  1. Ciekawy facet. Nawet jeśli nigdy za zespołem i muzykiem nie przepadałem, to trzeba przyznać, że jest całkiem oryginalny, zapadający w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Czytam już 3 książkę o U2 i muszę powiedzieć, że coraz bardziej mnie to fascynuje...

      Usuń
  2. Uwielbiam piosenki U2, chyba powinnam przeczytać tę książkę?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominowałam Cię do Liebster Blog Award :) Zapraszam : http://mbzapisanekartki.blogspot.com/2014/02/mdream-liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts