8 lutego 2014

W SZKOLE U BEATY PAWLIKOWSKIEJ




Beata nigdy mnie nie rozczarowuje. Ona mnie inspiruje.... Mogłabym czytać jej książki, blog i żółte karteczki codziennie, i przyznam się bez bicia, że to robię. Czytam, czytam i zastanawiam się, jak to wszystko, o czym pisze Beata, zrealizować. Wiele razy wspominałam, że filozofia Beaty inspiruje mnie do zmian we własnym życiu. Dlaczego? Czytałam już wiele poradników, słuchałam spikerów motywacyjnych i zastanawiałam się, ile zarabiają na nabieraniu ludzi. Przecież każdy może napisać kilka sloganów i je opublikować.  Ale Beata jest autentyczna, ona pisze, bo sama to wszystko przeżyła, sama znalazła drogę do szczęścia, opracowała własny system autoterapii, odnalazła siebie i nauczyła się siebie kochać i akceptować. Zajęło jej to 20 lat... Teraz o tym pisze... A ja staram się tego słuchać...




www.beatapawlikowska.com




WPISY  W  TYM  DZIALE:




08.02.2013                   "Planeta Dobrych Myśli" Beata Pawlikowska
                                                            ...cogito ergo sum...



07.03.2013                   "W dżungli podświadomości" B. Pawlikowska...
                                                    ....czyli o mnie samej - Mieszczuch w dżungli...



21.03.2013                    "Podróżuj, módl się i kochaj" Beata Pawlikowska
                                                      Modlę się często, staram się kochać świat i siebie i innych (tu trudniej), a podróż?



03.04.2013                     Szamanka radzi...
                                                      Pięć powodów do radości....




23.06.2013                     "Księga Kodów Podświadomości" Beata Pawlikowska
                                                            Lubię wyzwania i kocham eksperymentować...



03.09.2013                      "Blondynka w Londynie" Beata Pawlikowska




01.10.2013                      "Kurs szczęścia" Beata Pawlikowska
                                                                 Czas zmienić swoje życie!



05.10.2013                      "Kurs szczęścia" Beata Pawlikowska - część 2
                                                                "Wiewiórka w czasach wojny" (rozdział 12 i następne...)


25.05.2014                      "W dżungli zdrowia" Beata Pawlikowska - urodzinowo
                                                                mam wpływ na to, co jem...













13 komentarzy:

  1. "Przecież każdy może napisać kilka sloganów i je opublikować".

    Otóż to. I Pawlikowska nie robi nic innego. Trochę dostępnej lektury i każdy może być "psychologiem" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak sądzisz, szanowny Galu Anonimie, to podaj mi tytuł swojej książki, z chęcią przeczytam i, jeśli będzie równie fascynująca, to opiszę na moim blogu... A kto wie, może i zastosuję się do Twoich wskazówek, oczywiście popartych doświadczeniem życiowym....

      Usuń
  2. To nie moja teoria że "każdy może napisać kilka sloganów i je opublikować" tylko twoja. Ja mogę jej tylko przyklasnąć jednocześnie nie czując przymusu bycia poczytnym "psychologiem"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam mimo wszystko czytanie ze zrozumieniem i patrzenie na kontekst. Napisałam też "Ale Beata jest autentyczna, ona pisze, bo sama to wszystko przeżyła, sama znalazła drogę do szczęścia, opracowała własny system autoterapii, odnalazła siebie i nauczyła się siebie kochać i akceptować. Zajęło jej to 20 lat... Teraz o tym pisze..."

      Wyciąganie zdań z kontekstu i wmawianie autorowi swojej teorii jest niegodne nawet Gala Anonima, bo rozumiem, że hejtera raczej nie uda mi się namówić do ujawnienia nazwiska i podpisania się pod tekstem. Zatem, każdy z nas ma swoją opinię, a ja tym komentarzem zamykam ową iście pasjonującą wymianę komentarzy, mam bowiem ważniejsze rzeczy do robienia, niż udowadnianie, co autor miał na myśli....

      Pozdrawiam
      :)

      Usuń
    2. Uczył Marcin Marcina (rozumieć kontekst) a sam głupi jak świnia (takie przysłowie) :) Dobrze wiem, że nie zdobyłabyś się świadomie na odrobinę krytycznego osądu wobec swojej idolki ale zrobiłaś to niechcący :). Wiec uważasz, że każdy może napisać kilka sloganów i je opublikować ale nie B. Pawlikowska! :)) Skąd wiesz co ona przeżyła? Bo ci opowiedziała w kasowych książkach o swoich psychicznych odchyleniach? A skąd ona wiedziała co jej dolega? Kto ją zdiagnozował? Kto jej pomógł? Nikt? :) Jeśli to takie proste, nie wiedząc na co się choruje, pomóc sobie samemu to po cholerę tyle pisze?. Niestety pani B. nie ma "alibi" i wszystko wskazuje na to, że sama pochłonęła z wypiekiem na twarzy niejeden wykład i tekst autorstwa tych których nazywasz de facto oszustami ale oczywiście wszyscy są nieuczciwi oprócz nieskalanej pani B.! :) Zastanawiasz ile amatorzy psychicznego wsparcia zarabiają na nabieraniu ludzi a zupełnie nie obchodzi cie to w przypadku pani B. To, że wielu gadających jest niekompetentnych i robi to tylko dla kasy w odróżnieniu od pani B. to tylko TWÓJ POGLĄD, który może być tak samo prawdziwy albo tak samo fałszywy jak to że jest odwrotnie. I nie ma tu żadnego znaczenia twoje imię i nazwisko, pseudonim albo XXX. Pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Zastanawia mnie tylko, skąd u innych tyle nienawiści? Przecież życie jest piękne, fakt, nie jest łatwe i wcale nie bywa sprawiedliwe. Ale od nas zależy, co z nim zrobimy. Łatwo rzucać wyzwiskami i obrażać innych, ale to tylko świadczy o bólu, który nosi się w sobie.


      Każdy ma swój własny rozum i może słuchać kogo tylko chce, bóg stworzył nas wolnymi... Ja lubię Beatę Pawlikowską i mi bardzo jej książki pomogły w przeciwieństwie do wielu innych, które czytałam. Ani p.Beata, ani ja, nikogo nie zmuszamy do kupowania książek, ale żyjemy w wolnym kraju i mam prawo mówić to, co myślę, zwłaszcza, że nikogo nie obrażam. Nienawiść tylko niszczy tego, kto nosi ją w sobie... Jeżeli nie podoba Ci się to, co piszę na moim blogu, nie odwiedzaj go, jest tyle innych stron, zapewne z książkami i autorami, których lubisz. Ale nie wylewaj tutaj swojej nienawiści...

      Anna M.

      Usuń
  3. W pełni rozumiem Pani inspirację Panią Beatą Pawlikowską i w pełni ją popieram :) Mam 20 lat i gdy czytam o przeżyciach Pani Beaty z tamtego okresu, w jej książakch to aż zastanawiające jak wiele jest podobieństw i jednocześnie drastycznych różnic. Czytanie żółtych karteczek stało się moją codziennością :) Jednocześnie nabieram inspiracji do wielu rzeczy z każdą kolejną książką Pani Beaty, jaką czytam. Planeta dobrych myśli jest po prostu cudowna. Pozwolę sobie zacytowac fragment z "Dżungli życia", który pozwolił mi uśmiechnąc się w czasie sesji egzaminacyjnej na studiach: "Szczęście przyciąga szczęście, więc kiedy jest dobrze to za chwilę jest jeszcze lepiej".
    Pozdrawiam serdecznie :) :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cykl "W Dżungli..." czytałam wiele razy i z niejednych tarapatów mnie te książki uratowały... A żółte karteczki jakimś dziwnym zrządzeniem losu trafiają akurat w najbardziej odpowiednim momencie...

      Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
    2. "Szczęście przyciąga szczęście"... hmm... Gdy tak patrzę tu na to upajanie się amatorki cenzury wypocinami wielbicielki ciepłych krajów to myślę sobie, że nieszczęście też przyciąga nieszczęście.

      Usuń
  4. Ja uwielbiam Beatę, ale jeszcze nigdy nie przeczytałam nic z jej książek psychologicznych. Ostatnio "zaliczyłam" "Myśl pozytywnie", "Lubię Cię" i "Myślę o tobie", ale raczej po to, aby popatrzeć na zdjęcia. Natomiast jej książki podróżnicze kolekcjonuję i namiętnie czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znów mniej czytam z książek podróżniczych, może się skuszę... Dzięki za podpowiedź :)

      A dziś w Zetce słuchałam audycji, jak co niedziele, i muszę przyznać, że mimo, iż Beata jest w Kalkucie, a audycja była odtwarzana, to miło spędziłam czas. Gościem był korespondent wojenny Jacek Czarnecki. Dyskusja była szalenie ciekawa i zainspirowała mnie do sięgnięcia po książkę Wojciecha Jagielskiego o Nelsonie Mandeli...

      No proszę, są jakieś sympatyczne akcenty dzisiejszego dnia :)

      Pozdrawiam cieplutko :)

      Anna M.

      Usuń
  5. Dzisiaj w "m jak miłość" pewna nauczycielka w podstawówce darła twarz na dwóch uczniow, żeby się zamknęli ponieważ tok ich rozumowania nie był identyczny z jej tokiem. W liceum czy na studiach, nauczycielom już nie jest tak łatwo zawsze "mieć rację". Czy wszystkie nauczycielki podstawówek na to cierpią?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm. Telewizja raczej mało ma wspólnego z rzeczywistością. To, że Hanka Mostowiak zginęła przez kartony, nie znaczy, że faktycznie przy każdej drodze czekają one na kierowców...

      Bycie nauczycielem, dla mnie, to cześć mojego życia. To nawet nie praca, bo z tej wychodzi się i zamyka za sobą drzwi, a ja żyję szkołą prawie 24 h. Zwyczajnie lubię dzieciaki...


      Usuń

Recent Posts