5 czerwca 2014

Strata zawsze boli...



Kilka "nowości" w sprawie mojego PROJEKTU... Cóż, czekałam grzecznie tydzień, ale uczestniczka, która przetrzymuje książkę od 2 miesięcy, tym razem "miała wypadek" i nie może jej odesłać. Znów mam się uzbroić w cierpliwość... Nie mam już siły... więc zamykam z bolącym sercem PROJEKT. Nie tracę jednak wiary w ludzi, chociaż spotkało mnie wiele przykrości. Żal mi dziewczyn, które brały udział w AKCJI, szkoda tych wszystkich przesympatycznych listów, które do siebie pisałyśmy. Tyle nas połączyło...  Zabolało mnie, tak zwyczajnie po ludzku, to, że niektórzy kłamali i oczerniali mnie. Nie chcę mowy nienawiści, a dużo jej słyszałam w ostatnim czasie. Odpuszczam, nie zamierzam kolejny raz pisać i błagać o zwrot książki. I tu nie chodzi o jakąś książkę, mogę sobie dokładnie taką samą kupić, zamiast się denerwować i pisać... Ale to był wyjątkowy dziennik podróży kolejnych uczestniczek projektu, każda kartka pachniała ich smutkami, radościami. Każda strona nosiła ślady ich obecności... Tego nie da się kupić. Mam nadzieję, że książka się przyda nowej właścicielce... Może kiedyś jeszcze do mnie wróci... Wtedy znów poślę ją w świat i pożyczę tym wszystkim, dla których czytanie, przygoda i odwaga są pasją życia. Projekt miał łączyć ludzi, tymczasem ostatnio dzieli. Tego nie chcę, dlatego nie zamierzam się więcej upominać o przesłanie "Dzikiej drogi".


Cheryl wiele zmieniła w moim patrzeniu na świat... i nie tylko moim, ale i dziewczyn, które miały szczęście i przyjemność czytać "Dziką drogę"... Nie zawsze wszystko się udaje, czasem trzeba przełknąć gorycz porażki i ruszyć dalej... Ja ruszam i już niedługo pojawi się nowy projekt...


Wszystkim zaangażowanym w przesyłanie sobie książek dziękuję. Stałyśmy się przyjaciółkami dzięki jednej historii, a każda z nas miała udział w podróży Cheryl przez Polskę... 


Powodzenia Cheryl, gdziekolwiek jesteś...

Anna M.


6 komentarzy:

  1. Strasznie mi przykro. Liczyłam bardzo, że jeszcze kiedyś do mnie zawita. Czekam z niecierpliwością na nowy projekt. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się serce kroi, bo ta książka była naszą wspólną przewodniczką i mapą w drodze przez przeciwności...

      Usuń
  2. Eh, i takie osoby zawsze się znajdą... Szkoda słów

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężko mi uwierzyć, że książka, która wywarła na mnie wyjątkowe wrażenie i zachowała przemyślenia i emocje każdej z nas, przepadła. Straszna szkoda. Jak widać ludzie nie potrafią docenić ani starań innych, ani tym bardziej szanować czyjejś własności. Może kiedyś Cheryl się jednak odnajdzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jest zwyczajnie przykro... Ale nie zamierzam już pisać do Nicole... Nie mam nerwów na jej absurdalne wiadomości... Ale jeśli któraś z Was chce, to może napisać, może to coś zmieni i odda książkę?

      Usuń
  4. Przykro mi ta książka miała duszę nie była bezimienna. Jej strony pachniały naszymi historiami.
    Wytarmosiłabym za kudły tą małolatę za brak szacunku i tupet!

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts