23 czerwca 2014

"Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner - Pole minowe" Gottfried Wagner




 

"Podejmuje ona próbę oczyszczenia bagna, jakim jest historia recepcji dzieł Wagnera, bagna, któremu on sam dał początek jako kompozytor, myśliciel i polityk w jednej osobie. Jego autorytarne, antydemokratyczne, rasistowskie i mizogiczne dziedzictwo jest anachroniczne, nieludzkie i antyeuropejskie, jest śmiertelną trucizną przeszłości, której bezwzględnie należy się pozbyć. (...) Egoistyczne, destrukcyjne, nacechowane pogardą dla człowieka zachowanie i myślenie Wagnera pozostają w jaskrawej sprzeczności wobec wszystkiego, co tworzy ludzkie i solidarne społeczeństwo".  






Nie należę do miłośników muzyki klasycznej, no może poza "hybrydą" IL DIVO. Przez blisko dwa lata pewna osoba próbowała nakłonić mnie do słuchania Chopina, byłam nawet we Francji na jego grobie. Ale na  Père-Lachaise w pierwszej kolejności odwiedziłam Jima Morrisona. Cóż... taka jestem, taką muzykę kocham, temu pozostaję od lat wierna. Piszę o muzyce klasycznej, bo zaintrygowała mnie postać Wagnera. I już szybko uściślam, zarówno postać kompozytora Ryszarda, ale i jego prawnuka Gottfrieda (mam nadzieję, że nikt mnie nie "zhejteruje" za nieprecyzyjne określenia w stosunku go tego typu muzyki - zwyczajnie - nie znam się :) W ostatnich tygodniach miałam okazję czytać biografię Wagnera "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną. Ryszard Wagner - Pole minowe".



Dwie osoby: kompozytor i jego potomek. Dwie "czarne owce". Ryszard - duma nazistowskich Niemiec, natchnienie Hitlera, szarlatan, narcyz, antysemita, zakochany w swojej wielkości, tło dla rozwoju myśli ostatecznego rozwiązania. To w rytm jego muzyki defilowały oddziały nazistowskich Niemiec. Prawnuk - Gottfried - jeden z nielicznych członków rodziny, który ma odwagę zmierzyć się z przeszłością i powiedzieć rodzinie  "NIE". Przez lata stara się odmitologizować postać pradziadka. Jego książka staje się podróżą przez historię, tą szeroko rozumianą, światową i tą intymną - rodzinną. Pisanie biografii sławnego kompozytora nie jest proste, zwłaszcza, gdy na każdym kroku wyczuwa się niechęć bliskich do poruszania osobistych spraw i balansuje się niebezpiecznie blisko granicy ujawnienia rodzinnych sekretów. Muzyka Wagnera przyniosła katastrofalne skutki dla świata, ale czy tylko muzyka? To przecież również filozofia kompozytora, jego idea wielkości Niemców, fascynacja myślą Nietzschego. Jakie tajemnice kryje biografia Wagnera? Dlaczego mimo upomnień jego prawnuka, archiwa dotyczące kompozytora ciągle są zamknięte, a o związkach jego rodziny z Hitlerem nadal się milczy?




Wypiera się bolesne pytania o rolę muzyki Wagnera w rządzonym przez nazistów państwie i o związek antysemityzmu Wagnera z Auschwitz. (...) Kiedy wystawia się jego dzieła, wszystkie miejsca w operze są wykupione. To dlatego nikt nie chce krytycznie zajmować się historią i mrocznymi stronami festiwalu w Bayreuth ani mitem Wagnera".



Przeszłość bywa trudna, ale trzeba się z nią zmierzyć.  Nie mamy wpływu na to, gdzie i kiedy się urodziliśmy, kim byli nasi przodkowie i jak zapisali się w historii. Możemy jednak stawić czoło faktom. Tak też zrobił Gottfried. Książka jest nie tylko próbą krytycznej biografii kompozytora, jest raczej swego rodzaju polemiką polityczną, historyczną i społeczną. Polecam ją wszystkim zainteresowanym oczywiście muzyką, ale i tym, którzy chcą dostrzegać więcej, chcą poznać historię i nie są zamknięci na prawdę.



Anna M.
moja ocena:  6/6




LINKI






Serdecznie dziękuję Wydawnictwu M za możliwość współpracy.
POLECAM książkę i zapraszam na strony Wydawnictwa :)





Jeśli zainteresował Cię mój tekst, pozostaw swój komentarz, podziel się tym, co w Tobie obudził, miej odwagę zabrać głos w dyskusji.
 Wspólnie możemy tworzyć świat, rozmawiać i poznawać siebie... Nie znikaj bez śladu... :)




2 komentarze:

  1. Dzień dobry! Od dłuższego czasu śledzę Pani recenzje i zaczytuję się w ciekawych refleksjach i dygresjach. Coś tam słyszałem o Wagnerze, ale muszę doczytać, bo książka mnie zaintrygowała. Dobrze, że ktoś podjął się tego dzieła i spisał fakty bez względu na wydźwięk, a jeśli jest to ktoś z rodziny Wagnerów, tym bardziej pozycja jest godna uwagi.

    Zastanawia mnie też cisza na Pani blogu. Czyżby tematyka przez Panią przedstawiana nie budziła zainteresowania czytelników?

    Miłych wakacji
    Zygmunt N.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Zygmuncie, dziękuję za celny komentarz. Rzeczywiście zauważyłam spadek komentarzy pod postami o książkach non-fiction. Powodów jest chyba tyle, ilu czytelników. Może nie trafiłam jeszcze na podatny grunt, ale nie zniechęcam się i nadal liczę, że kiedyś ten blog będzie miejscem dyskusji. Od dłuższego czasu myślę o poważnych zmianach... Może w te wakacje uda się wprowadzić je w życie...? Kto wie...

      Usuń

Recent Posts