16 lipca 2014

APETYT NA ŻYCIE :) czyli czego oprócz gotowania można nauczyć się od Masterchefa!









Pasja - coś, za czym nieustannie tęsknię, czego zawsze szukam, jedyne, co w życiu się liczy. Ludzie bez pasji są nudni, nieciekawi, jednowymiarowi. Pasją może być wszystko, nawet samo życie. To stan naszego ducha, bo możesz z pasją zdobywać Himalaje, albo podcierać tyłek swojemu maleństwu. Nieważne co robisz, liczy się tylko ten błysk w oku i szaleństwo serca, kiedy wiesz, że to kochasz... Dlatego lubię czytać o ludziach "opętanych" pasją. 


Moją słabością jest pewien program telewizyjny, a mianowicie MasterChef - wydanie amerykańskie i australijskie. Oprócz wspaniałych potraw fascynują mnie w nim ludzie, którzy poświęcili całe swoje życie, aby, w tym wypadku, gotować. W każdym sezonie jest ktoś, kto mnie zahipnotyzował swoją osobowością, charakterem i szaleństwem przeżywania... życia. Postanowiłam napisać o kilku z nich :)





www.benstarr.com

BEN STARR


Nigdy wcześniej nie widziałam równie zakręconego człowieka! Szalony kucharz i podróżnik, niezmordowany optymista, niepoprawny gaduła, miłośnik dyni w każdej postaci i marchewkowego tortu. Wszyscy uczestnicy MasterChef'a, łącznie z samym Gordonem Ramsayem, uwielbiali jego poczucie humoru i wręcz płakali ze śmiechu obserwując w kuchni jego zmagania z garnkami i patelniami. A to panikował, a to znowu śpiewał, innym razem udawał Julie Child, konsekwentnie łączył abstrakcyjne produkty, w daniu dyniowym zapomniał podać dyni i dostawał zawału na widok "tajemniczego pudełka". Ben swoim optymizmem zarażał wszystkich, nawet widzów przed telewizorami. Szalony kucharz, który gdzieś w Teksasie ma maleńkie gospodarstwo z ekologicznymi warzywami, i którego ulubionym zajęciem jest karmienie kur. Jeździ po świecie, uczy się, poznaje smaki i nadal fascynuje go gotowanie. Na podstawie jego życia powstała by nie tylko książka kucharska, ale i niezły thriller. Niesamowity człowiek!











Kolejnym moim ulubieńcem był  LUCA  MANFE.



Młody, ambitny i szalenie zdolny kucharz. Startował dwukrotnie, bo za pierwszym razem nie dostał się do programu. To była dla niego prawdziwa lekcja pokory. Nie poddał się, nawet po gorzkich słowach jurorów, wiedział, co chce w przyszłości robić. Nie było dyskusji, ani na chwilę nie zwątpił w siebie. Przez kolejny dalej rok uczył się gotować i udoskonalał swoje potrawy, aby zaskoczyć Gordona Ramsaya.  Potem uparcie walczył o pozostanie w programie. Dla marzeń opuścił swój kraj, przeniósł się do Ameryki, poświęcił stabilne życie i dał się porwać pasji, bez względu na koszty. Zawsze uśmiechnięty, zawsze stremowany. Dla niego każdy dzień to niespodzianka. Dał się poznać również, jako człowiek wielkiego serca i niezwykłej uczciwości. Zawsze pożyczał innym uczestnikom produkty, pomagał i dopingował. Zawsze szanował konkurentów. Pogratulował trzynastoletniemu Alexandrowi, gdy ten zwyciężył w kategorii dla juniorów. Powiedział wtedy, że on w tym wieku nie umiał nawet zrobić jajecznicy.  Lubię słuchać, jak Luca opowiada o jedzeniu, bo w każdej potrawie zostawia kawałek siebie, swojej historii i planów na przyszłość. Jego uśmiech i umiejętność znajdowania nawet w pozornie beznadziejnej sytuacji światełka w tunelu są zdecydowanie zaraźliwe.









I jeszcze jedna zupełnie wyjątkowa osoba...


CHRISTINE  HA


www.christineha.com
Zaskoczyła jurorów już podczas castingów. Przepięknie podała niesamowicie smaczne, złożone i wyrafinowane danie. Ale nie tylko tym się wyróżniała, przecież piekielnie dobrych kucharzy było przed nią i po niej wielu. Christine ugotowała wszystko sama, począwszy od krojenia, skoczywszy na smażeniu. Coś skomplikowanego? Niby nie, ale Christine jest niewidoma. Porusza się o białej lasce, w nowych pomieszczeniach potrzebna jest jej pomoc, ktoś kto poprowadzi, wskaże miejsce. W kuchni nie potrzebuje wzroku, doskonale wie, jak wygląda jedzenie, mimo, że go nie widzi. Niesamowity dar, oszałamiający talent i wielka odwaga zmierzyć się z innymi. Lubiłam obserwować jej zmagania, bo udowadniała, że wszyscy jesteśmy równi, że nie wolno się poddawać, trzeba walczyć o marzenia, nawet gdy przeciwności wydają się niepokonywalne. Pasja i upór wystarczą, a potem ciężka praca i hart ducha. Christine wygrała program, pokonała kilkudziesięciu najlepszych kucharzy, wydała książkę i dziś gotuje z taką samą pasją, z jaką przyszła na pierwsze spotkanie. Odcinki z jej udziałem są wzruszające, bo czy nie kręci się łezka w oku, kiedy sam Mistrz Grodon Ramsay opisuje zdenerwowanej Christinie jej placek, dzięki któremu wygrała wyzwanie, ale nie widziała, jak wygląda. Zaufała tylko swoim zmysłom dotyku, powonienia i smaku, jednak nie była pewna, jak wygląda.







* * *

Nie, nie, spokojnie, nie zamierzam zgłaszać się do programów kulinarnych, zresztą od urodzenia nie mam zmysłu powonienia. Kocham jedzenie, co widać. Moją pasją jest życie, chcę całymi garściami czerpać z możliwości, które się otwierają i czuć każdą chwilę najmocniej, jak można. Takie osoby, jak Ben, Luca czy Christine inspirują mnie i pozwalają zaczerpnąć sił, aby być sobą....



Anna M.





Jeśli zainteresował Cię mój tekst, pozostaw swój komentarz, podziel się tym, co w Tobie obudził,  zabierz głos w dyskusji.
 Wspólnie możemy tworzyć świat, rozmawiać i poznawać siebie... Nie znikaj bez śladu... :)




6 komentarzy:

  1. A ja uwielbiam MasterChef Junior. To naprawdę niesamowite jak dzieci przygotowują naprawdę skomplikowane potrawy i desery :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O... Alexander był niesamowity, chociaż ja kibicowałam Jackowi - ledwie dosięgał do patelni, ale potrafił wyczarować dania, którymi zachwycał się nawet Joe Bastianich.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam Bena.... Jak łapię dolinkę, włączam sobie odcinek z ciastem marchewkowym :) Zawsze mnie to bawi :)

      Usuń
    2. Też lubię Bena, często zaglądam na jego stronę internetową i oglądam filmiki na Youtube. Szaleniec, ale genialny!

      Pozdrowienia dla łasuchów!
      Ela z Katowic

      Usuń
  3. Wpadam z rewizytą,
    To przykre co spotkało Cię i Twoją książkę. Tak się układa, że na razie książka w zapoczątkowanej przez Sylwię akcji, podróżuje. Mam nadzieje, że nie trafi w ręce kogoś nieuczciwego - jak było w Twoim przypadku. Ponieważ nie padło tym razem na Ciebie, śpieszę Ci donieść, że niedługo "Odblask" będzie losowany u Agi Bur - http://ksiazeczkinaszejtrojeczki.blogspot.com/ Może spróbujesz ponownie. Uważam, że zabawa-akcja jest przednia. Oby więcej takich akcji, no i oczywiście uczciwości ze strony biorących udział.
    Pozdrawiam gorąco i zapraszam do siebie
    Monika - monweg - http://monweg.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts