25 lipca 2014

"Na granicy światów" Adam Abler



 


Pada, buro i ponuro. Snuję się po mieszkaniu i wymyślam sobie kolejne prace, a to montuję rolety w oknach, a to maluję drzwi, gotuję, piorę, szyję... Chwila oddechu, nastawiam wodę na kawę i staję przed półką z książkami. Dziś mam ochotę na coś lekkiego i przyjemnego, może dla odmiany jakiś romans? Ale nie, nie, Jane Austen i Emily Brontë poczekają na bardziej depresyjne dni, to moja tajna broń w walce z pesymizmem bycia singielką. Może thriller? Albo kryminał? Ale "Gdzie jesteś, Anno" zaplanowałam na moje imieniny... I nagle w ręce wpadła mi książka Adama Ablera "Na granicy światów" I to był strzał w dziesiątkę! Połączenie romansu, thrillera z odrobiną humoru i mistycyzmu.




Autor, Adam Abler, jest jednym z czołowych polskich przedsiębiorców. Zasiadał w zarządzie Rady Polskiego Związku Firm Deweloperskich. W dzieciństwie mieszkał w Ghanie poznając lokalną tradycję i historię. Dodam tylko, że miejscowy czarownik był jego ogrodnikiem. Dziś angażuje się w budowę kompleksu szpitalno-medycznego w Katowicach. 


Dlaczego o tym pisze? Otóż książka "Na granicy światów" jest punktem, w którym te wszystkie światy Autora się spotykają. Główny bohater, Jeremy, jest prezesem potężnej firmy zajmującej się wykupem gruntów pod budowę mieszkań. To międzynarodowa korporacja, której siedziby znajdują się we Włoszech, Indiach i w Polsce. I chociaż firma boryka się z trudnościami finansowymi, nadal jest to świat wielkich pieniędzy, bajkowych samochodów, drogich hoteli i służbowych wyjazdów do najpiękniejszych miast świata. Jeremy ma wszystko, młody, przystojny i bogaty. Od zawsze przeznaczony by być na szczycie pewnego dnia spotyka na swojej drodze tajemnicza Monique. Dziewczyna jest z zupełnie innego świata, zdaje się nie przejmować pieniędzmi, jest radosna, beztroska i wbrew zdrowemu rozsądkowi ufa, że świat przepełniona dobra energia. Nagle spotykają się dwie przeciwności: on - zestresowany prezes wartej miliardy korporacji i ona - żyjąca w zgodzie z wszechświatem uzdrowicielka. Czy to ma sens? Czy przypadkowe spotkanie może zmienić życie i sposób jego postrzegania? Czy miłość przetrwa w twardym biznesowym świecie pełnym intryg, matactw i wielkich pieniędzy, dla których nawet najbliżsi nie cofną się przed niczym. Obraz ludzi w garniturach, na wysokich stanowiskach może być przytłaczający, ale jest częścią naszego świata, natomiast przed nami otwiera się zupełnie inna rzeczywistość, duchowa. To domena uzdrowicielek, wróżek, kart i wędrownych Cyganów. Gdy pieniądze spotykają się z wiarą, niczego nie możemy być pewni...



Polecam książkę "Na granicy światów" na wakacyjne deszczowe dni, albo wręcz przeciwnie, na plażę, aby choć na chwilę zapomnieć o szarości naszego życia i przenieść się w bajkowy świat, gdzie nawet ubodzy znachorzy są szczęśliwi. Opowieść  Adama Ablera jest lekka, przyjemna, chwilami beztroska, ale potrafi też trzymać w napięciu. Może to i nie jest mój ulubiony rodzaj literatury, ale czytając "Na granicy światów" mile spędziłam czas. Taki słodki deser z odrobiną rumu...



Anna M.
P.S. Niebo się trochę przejaśnia....




wydawnictwo:   Oficynka

data wydania:    16 kwietnia 2014

liczba stron:       416

moja ocena: 5-/6



Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Oficynka 
za możliwość współpracy. 
POLECAM książkę i zapraszam na strony Wydawnictwa :)






Jeśli zainteresował Cię mój tekst, pozostaw swój komentarz, podziel się tym, co w Tobie obudził,  zabierz głos w dyskusji.
 Wspólnie możemy tworzyć świat, rozmawiać i poznawać siebie... Nie znikaj bez śladu... :) 

2 komentarze:

  1. O! Z chęcią przeczytam, żeby zapomnieć o tej szarości :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Zwłaszcza, gdy ma się trochę zacięcie biznesowe i lubi klimaty "ekonomiczne" :)

      Pozdrawiam słonecznie :)

      Usuń

Recent Posts