21 lipca 2014

"Posłaniec" Markus Zusak


"Wolę gonić za słońcem, niż na nie czekać"




Kilka miesięcy temu czytałam "Złodziejkę książek" tego samego autora. Byłam wtedy oczarowana historią małej Liesel.  Kolejna książka Markusa Zusaka również mnie nie rozczarowała. 




"Posłaniec" to opowieść o pustce w życiu, o przeciętności i braku perspektyw na zmiany. Brudny, żałosny i pesymistyczny świat głównego bohatera wciąga nas samych w mrok miasta. Tak, świat wokół Eda jest przeniknięty nieszczęściem i bólem, nawet gdy on sam tego nie chce przyznać. Sam Ed to życiowy nieudacznik, niby pracuje, jest taksówkarzem, ale jak sam twierdzi, to tylko niezbędne minimum do przeżycia i wymówka, żeby nie robić niczego więcej. Ma przyjaciół, ale i oni są równie nieszczęśliwi: marna praca, lub jej brak, nieudane związki, albo ich brak, toksyczne związki z rodziną, albo brak rodziny. Codzienne spotkania przy kartach i piwie, jedyne pozory przyjaźni. Oprócz tego jest też rodzina naszego bohatera, która już dawno spisała go na straty. Pustka, nicość i bezsilność. Ed codziennie widzi, jak jego największa miłość, Audrey, spotyka się z innym mężczyzną i nie potrafi tego zmienić, nie stara się ją zdobyć, bo wie, że jest nikim i nie może konkurować z kimkolwiek. I jeszcze ten cały świat wokół, równie beznadziejny i dołujący. 





Życie Eda zmienia się w chwili, w której znajduje w swojej skrzynce na listy kartę, asa, z tajemniczymi nazwiskami. To wiadomość dla "Posłańca", ale co ona oznacza, kto go wybrał i dlaczego? Co ma zrobić? Przecież jest nikim i nawet własnego życia nie potrafi naprawić. Ale Ed zaczyna grę, spotyka równie nieszczęśliwych ludzi, w ich oczach dostrzega to, co sam w sobie od lat nosi. Jak im pomóc? Oni nie oczekują cudu, nie czekają na spektakularne rzeczy, czasem to jest dobre słowo, czasem pozmywanie naczyń, innym razem czekoladowe lody... Nikt ich nie widzi, nikt nie zauważa, tylko Ed może dać im nadzieje, odrobinę wiary i tęsknotę za miłością. Ale to nie koniec, pojawiają się kolejne asy, kolejne zadania, coraz bardziej osobiste i kolejne osoby... Gdzie zaprowadzi go ta gra? Co zmieni? I najważniejsze, kto wysyła owe karty i kim jesteśmy my, czytelnicy, w tej podróży ciemnymi ulicami miasta bez nadziei na lepsze jutro? 



Książka Markusa Zusaka jest niezwykła, tajemnicza i nie pozwala pozostać obojętnym. Tylko w ckliwych filmach i romantycznych piosenkach świat jest idealny. Oprócz tego kłamstwa, w które sami chcemy wierzyć, doskonale wiemy, że rzeczywistość daleko odbiega od ideału. Budujemy wokół siebie mur z własnych marzeń, niespełnionych ambicji, lęków i usprawiedliwień swego przeciętnego życia. Mówimy: "Gdybym tylko był bogatszy, mądrzejszy, mieszkał gdzie indziej, miał innych rodziców..." Innym razem narzekamy: "Nic nie da się zmienić, to za mało, by poczuć się szczęśliwym..." I tak żyjemy, z dnia na dzień, nic nie robiąc ze swoim życiem, bo przecież nie warto, nie mamy tyle pieniędzy, nie jesteśmy nikim ważnym. Zawsze inni mają lepiej, więcej, są kimś znanym,  wartościowym, zawsze to inni zbawiają świat. A my? A ja?






Jestem jak Ed, Ty również, choć nie chcesz się jeszcze do tego przyznać...
Czy zauważę karty w moim życiu? Co jest napisane na moich asach? 



Noc, 21 lipca 2014 roku, na kilka dni przed moimi imieninami dostałam pierwsza kartę... To ostatnie zdanie "Posłańca" Markusa Zusaka... 




Anna M.





5 komentarzy:

  1. Słyszałam wiele dobrego o książkach Markusa Zusaka i zarówno "Złodziejkę..." jak i "Posłańca" mam w swoich zbiorach. Lekturę zacznę od tej pierwszej i mam nadzieję, że się nie zawiodę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) Ja poluję teraz na jego pozostałe książki :)

      Usuń
  2. Czytałam tylko "Złodziejkę książek" - a na "Posłańca" poluję!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę owocnych łowów ;) i pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Ja również czytałam tylko "Złodziejkę książek". A "Posłańca" od dawna mam w planach.

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts