28 sierpnia 2014

"Amy Foster" Joseph Conrad






Lubię Amy Foster i już się to chyba nie zmieni... Pierwszy raz czytałam jej historię jeszcze w liceum i od tej chwili Amy zawsze żyje gdzieś w mojej pamięci. Dlaczego? Bo jej tragiczny los odcisnął na mnie swoje piętno i już nie chcę inaczej patrzeć na świat. Tajemnicze i wietrzne wybrzeża Kornalii, mała wioska i uboga dziewczyna skazana na wykluczenie ze społeczeństwa. Amy od zawsze była inna, ludzie powtarzali, że jest głupia, pospolita i nic dobrego nie może jej spotkać. Jej przyszłość to ciężka praca na służbie za kawałek chleba. Amy nigdy się nie skarżyła, była posłuszna, niewiele mówiła, z nikim się nie przyjaźniła. Była sama w obcym dla siebie, choć rodzinnym, miejscu. Nierozumiana przez ludzi, stworzyła sobie swój własny świat: dobry, ciepły, pełen miłości i zrozumienia. Tylko ona sama, nikt więcej, na zawsze pogrążona w myślach i pragnieniach snuła się brzegiem morza.... Rodzina, mieszkańcy osady, a nawet czytelnik zaplanowali już jej życie, nie dali jej nadziei na szczęście, nie pozwolili marzyć. Amy była zbyt pospolita, by mieć prawo do własnych myśli i uczuć. 





filmowa Amy

"Amy miała trochę wyobraźni. Miała jej nawet więcej, niż trzeba, aby zrozumieć cierpienie i kierować się litością. Zakochała się wśród warunków, które nie zostawiają pod tym względem żadnych wątpliwości: bo trzeba wyobraźni, aby w ogóle sobie stworzyć poczucie piękna, a tym bardziej, aby odkryć swój ideał w niezwyklej postaci".






Może i dziewczyna pogodziłaby się ze swoim losem, gdyby nie pewnie sztormowy dzień. Morze wyrzuciło wtedy na brzeg tajemniczego człowieka. Nikt wcześniej nie widział nic podobnego, człowiek ów nie mówił w żadnym znanym języku, był dziki i groźny. Ludzie bali się go niczym samego diabła. Z czasem uznali go za obłąkanego i żebraka. Zamknięty w chlewie dla świń, stal się parobkiem. Tylko jedna osoba okazała mu zrozumienie i dała mu kawałek chleba. Była to Amy. Janko, góral z Karpat, nauczył się języka, a nawet wyjaśnił swoje tajemnicze pochodzenie, opowiedział o wielkiej podróży do Ameryki i zatonięciu okrętu. Ale jego opowieść nie dawała mu prawa do bycia człowiekiem w oczach mieszkańców miasteczka. Na zawsze naznaczony, obcy, żebrak i rozbitek, poganin, góral. Świat zdecydował - musi zostać wykluczony!




Janko
"Nie lubił mówić o tych swoich przejściach; miałem wrażenie, że przeżarły mu duszę jakimś ponurym zdumieniem i gniewem. Z pogłosek obiegających okolicę jeszcze wiele dni po jego przybyciu wiemy, że ktoś nachodził rybaków w West Colebrook i straszył ich, stukając mocno w obite deskami ściany chat i wykrzykując przenikliwym głosem dziwne słowa wśród nocy"





Okrutny los sprawił, że tych dwoje się spotkało. Ten sam los najpierw zadrwił z Amy, skazując ją na życie w poniżeniu, potem kolejny raz zażartował sobie z ubogiego górala, rzucając go do obcego i wrogiego świata. A potem pozwolił tym dwojgu zakochać się w sobie, co musiało ściągnąć gniew przeznaczenia...




Oparty na motywach opowiadania Josepha Conrada film urzeka od pierwszych ujęć. Jest równie tajemniczy i pełen niedopowiedzeń, jak sama Amy. Zresztą czasem nie potrzeba wielu słów, by wyrazić tęsknotę za szczęściem. Morze, skały, życie i śmierć, której nie da się łatwo oszukać. Jak już pisałam, lubię Amy Foster. Kocham jej upór, siłę i odwagę. Na przekór wszystkim postanowiła zaufać, uwierzyła, że może pokochać i wyjść ze swojej latami budowanej twierdzy. Czy jednak ta miłość wystarczy, aby przeciwstawić się ludziom? Czy nie zabraknie im sił do walki z uprzedzeniami? Życie jednak bywa okrutne, nawet, gdy kochasz... Czy można odmienić swój los? A jeśli morze upomni się o raz wyrwane mu życie?










Polecam też  audiobook online w języku angielskim (brytyjskim!)


Anna M.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recent Posts