3 sierpnia 2014

"Takie buty z cholewami" Szewach Weiss, Anna Jarmusiewicz




Dialog międzyreligijny to jedna z moich pasji. Judaizm, chrześcijaństwo i islam... Jeszcze w podstawówce interesowałam się polityką Bliskiego Wschodu, najpierw tą starożytną, potem coraz bardziej współczesną. Wybrałam studia teologiczne, aby pogłębić zagadnienie chrześcijaństwa. W pamięć wryły mi się słowa: "Bądźcie specjalistami od własnej religii i tożsamości, dopiero potem możecie rozpocząć dialog z innymi religiami". Tak też zrobiłam. Po kilku latach pracy w szkole wyjechałam do Krakowa, aby poznać judaizm. To był cudowny czas, bo zetknęłam się z Żydami nie na kartkach podręcznika, ale pracowałam w Centrum Społeczności Żydowskiej, chodziłam do synagogi, uczęszczałam na lekcje hebrajskiego, słuchałam wykładów rabina Boaza Pasha. Rozmawiałam z ludźmi, którzy coś o świecie wiedzą, wiele przeżyli, ale i wygłupiałam się z moimi rówieśnikami podczas świąt żydowskich. Zawsze mnie ciągnęło do dialogu międzyreligijnego. Może to zasługa miejsca, gdzie się wychowałam? Maleńka miejscowość wśród lasów, dziś nikomu nie znana, przed wojną była miejscem, gdzie spotykało się na co dzień dziewięć wyznań i religii. Z mojego okna widać kościół protestancki, biblioteka mieści w budynku babtystów, a za wsią do dziś milczą o historii zabudowania byłego hitlerowskiego obozu pracy. Może to zasługa mojej babci, która wieczorem lubiła mi opowiadać o ludziach, o Bogu? A może tak podziałam na mnie antysemityzm ludzi, którzy stanęli na mojej drodze? Nie wiem... 





Dlaczego o tym piszę? W ręce trzymam ważną dla mnie książkę: "Takie buty z cholewami" Szewacha Weissa. Nie jest to książka łatwa, ale potrzebna. Ja przeczytałam ją z uwagą i skupieniem, często odkładałam, aby przemyśleć pewne kwestie.  Utwierdziła mnie w przekonaniu, że należy ze sobą rozmawiać, trzeba się poznawać i warto mieć otwarte oczy i serca na inność. Nie wystarczy się do siebie uśmiechać, trzeba o sobie coś wiedzieć, znać swoje zalety, ale i wady. I tu ogromna pochwała dla Szewacha Weissa, który nie boi się krytycznie spojrzeć na Polaków. Wszak prawdziwi przyjaciele wiedzą o sobie wszystko i mimo to, a może właśnie dlatego, są najlepszymi przyjaciółmi. 


Wywiad Anny Jarmusiewicz z Szewachem Weissem dotyka spraw polityki, kultury, wojny, Holokaustu, czy powrotu do ojczyzny i czasów arabskiej wiosny. Nie są to łatwe tematy, ale obalają szereg stereotypów, uprzedzeń, a nawet przesądów i to po obu stornach. Możemy przypomnieć sobie o Sprawiedliwych, o których dziś się już nie pamięta. No może tylko przy okazji jakiejś uroczystości, albo aby się pochwalić, że Polacy przecież ratowali Żydów. Na co dzień nic o nich nie wiemy, albo obrzucamy ich błotem, jak choćby zapomniana przez dziesiątki lat Irena Sendlerowa, czy dziś wyśmiewamy prof. Bartoszewski. Szewach nie boi się otwarcie bronić Polski i Polaków, ale krytykuje, kiedy się nam słusznie należy. Oberwało się nawet mojemu kochanemu Szymonowi Majewskiemu, ale w tym wypadku sama bym mu nagadała!



Polecam książkę, z pewnością znajdziecie tam coś dla siebie. Szewach Weiss jest tak ważną postacią, że jego opowieści potrafią zaciekawić nawet najbardziej opornych. Trochę o polityce, trochę o życiu, najwięcej o pasjach. Wszystkiego słucha się, jak rodzinnych opowieści nad albumem ze zdjęciami. Ale przecież to o nas i o naszych Starszych Braciach :)  oraz o naszym wspólnym domu...


Lektura książki to fascynująca podróż... Szewach Weiss porusza też wiele innych kwestii, ale to już opowieść na inny czas. Każdy z nas ma swój własny...


zdj. pochodzi z książki



Polecam

Anna M.







 Serdecznie dziękuję Wydawnictwu M za możliwość współpracy.
POLECAM książkę i zapraszam na strony Wydawnictwa :)




Jeśli zainteresował Cię mój tekst, pozostaw swój komentarz, podziel się tym, co w Tobie obudził, miej odwagę zabrać głos w dyskusji.
 Wspólnie możemy tworzyć świat, rozmawiać i poznawać siebie... Nie znikaj bez śladu... :) 



4 komentarze:

  1. A wiesz, chyba sięgnę po te książkę. Mam słabość do Weissa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) A co do Weissa - to jest nas dwie... :)

      Usuń
  2. Postać znacząca. Kiedyś już chciałam przeczytać tę książkę. Na razie nie jestem w stanie podejść tak , jak być może powinna. Po postu okrucieństwo i barbarzyństwo Izraelitów względem mieszkańców Strefy Gazy powoduje mój wstręt do tej nacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sytuacja na Bliskim Wschodzie nie jest tak prosta, jak donoszą media, nic nie jest czarno-białe, za to dominują szarości. Nie jest tak, że Palestyńczycy mają racje, a Żydzi nie, ani odwrotnie - to dużo bardziej skomplikowane... Natomiast nie wolno generalizować, możemy nie akceptować konkretnych czynów pewnych ludzi, ale nie może się to przekładać na całą nacje. To prowadzi do nienawiści, a później do dyskryminacji, rasizmu, antysemityzmu i wielu innych destrukcyjnych zachowań... I to dotyczy każdego narodu... Byłabym ostrożna w osądzaniu i przypinaniu etykietek... W takim wypadku, każdy Arab musiałby być terrorystą, każdy Żyd prześladowcą, Amerykanin rasistą, a Polak złodziejem... To uderza i krzywdzi dobrych ludzi, nie tych złych...

      Usuń

Recent Posts