25 września 2014

"Igrzyska Śmierci" Suzanne Collins






''Mieszkańcom [...] należy się dozgonne uznanie, bo nikt nie klaszcze. Cicho siedzą nawet ci, którzy ściskają w dłoniach kupony zakładów i zwykle nie przejmują się się losem trybutów. [...] Zamiast przyjmować owacje, stoję nieruchomo, a publiczność okazuje największe nieposłuszeństwo, na jakie jest w stanie się zdobyć. Milczy. W ten sposób mówimy, że nie ma zgody. Nie ma aprobaty. Wszystko jest nie tak.''




Ponura przyszłość, totalitarne państwo Panem, Kapitol  i 13 dystryktów wokół niego.  Pozorny pokój po Mrocznych Dniach jest okupiony krwią niewinnych. Każdego roku odbywają się bowiem Głodowe Igrzyska. Dystrykty mają obowiązek złożyć daninę, chłopca i dziewczynkę, którzy jako trybuci walczą ze sobą na śmierć i życie. Minuta po minucie trwa telewizyjna relacja z Igrzysk, a świat musi na to patrzeć, nie dla rozrywki, ale dla przestrogi przed ponownym buntem. Kiedy w najbiedniejszym i najsłabszym dystrykcie 12 zostaje wylosowana mała Prim, jej siostra zgłasza się na ochotnika. Wtedy jeszcze nikt nie podejrzewa, że Katniss niesie w sobie ogień, bunt, siłę, odwagę i nadzieję... Aby przeżyć musi zabijać, ale czy jest na to gotowa? Wygrać może tylko jedna osoba. Ale jest jeszcze Peeta, chłopak wylosowany z razem z nią jako trybut 12 dystryktu. Teraz sobie pomagają, ale co będzie na arenie, gdy zostaną już tyko w dwójkę?




"Dwunasty Dystrykt- tu możesz bezpiecznie umrzeć z głodu" Katniss



Długo się wzbraniałam przed tą książką. Nie potrafię dokładnie uzasadnić dlaczego. Niestety chyba wpływ na to miała negatywna ocena moich znajomych, którzy książkę i film potępili. Nie mogę sobie tego darować, bo gdy tylko wzięłam do ręki "Igrzyska Śmierci", nie mogłam zasnąć przed ich końcem. Szalenie wstrząsająca wizja przyszłości, do której mam wrażenie powoli się zbliżamy. Może nie za 10 czy 20 lat, ale boję się, że jeszcze za mojego życia ktoś wpadnie na tak okrutny pomysł, by zorganizować podobne igrzyska. Skoro są już programy o zdradach, kłótniach, nudystach,  randkach i ludzie chcą to oglądać, a inni chcą odzierać się z jakiejkolwiek godności...? Obym się myliła, ale świat zmierza w złym kierunku... Książkę czytałam z wypiekami na twarzy, buntowałam się, płakałam, ale przede wszystkim bałam się. Czego? Wszystkiego po trochu. "Igrzyska śmierci" obudziły we mnie całą gamę uczuć. Kibicowałam Katniss i bałam się tego, że chcę, aby wygrała. Współczułam Haymitch'owi, bo wygrana we wcześniejszych igrzyskach uczyniła z niego przegranego w każdym aspekcie. Płakałam po Rue, śmiałam się z Effie, dziękowałam Cinnie i nienawidziłam Snowa. Jedna książka, tyle emocji. I wiele pytań: o nasza moralność, granice, których przekraczać nie można, strach, kłamstwa i rożne twarze totalitaryzmu. Pytania o wolność jednostki i walkę z państwem. Wreszcie pytania o cenę pokoju... i ostatnie najważniejsze: czy walka ze złem zawsze jest wyborem dobra?




A później obejrzałam film i zakochałam się w nim... Gdy znajomi nie odzywają się przez długi czas i zostajesz sama, widzisz świat inaczej. Zaczynasz się zastanawiać, kto jest twoim przyjacielem, kim jesteś i czy przypadkiem nie przestałaś być komuś zwyczajnie potrzebna... Pozostaje tylko arena, 23 trybutów i jeden cel - przetrwać bez względu na wszystko i wszystkich. Przeszłość wydaje się być tak daleka, że staje się nieistotna. Przyszłość przeraża. Pozostaje jedynie "teraz", bez nikogo, bez uczuć, bez myśli. Teraz z nadzieją na jutro...









Cóż mogę jeszcze dodać, może tylko:

                                  "I niech los zawsze wam sprzyja"




Anna M.


8 komentarzy:

  1. Wiesz, ja też zastanawiam się, czy przypadkiem nie jest to świat przyszłości.
    Igrzyska z ludzi mieliśmy w starożytności, a że historia kołem się toczy...
    Stany Zjednoczone są stosunkowo młodym państwem i nie będą istnieć wiecznie.
    Aż nie chcę myśleć, co się stanie, jak Yellowstone wybuchnie (a prawdopodobieństwo jest spore).
    Poza tym wielu ludzi lubi patrzeć na śmierć. W Stanach kara śmierci wykonywana jest z udziałem publiczności. Niewielkiej, ale jednak...
    Pomijam to, jak traktujemy naszą planetę. Wielu ludzi żyje według zasady "po nas choćby potop".

    Teraz czytam książkę "451 stopni Fahrenheita". Też o przyszłości. O świecie, gdzie książki są palone. Tak nie będzie? Tak było. Pomijam PRL i trudności z cenzurą. Ale w książce "Piórko na wietrze" (o chińskiej rewolucji) autorka opisuje scenę palenia książek. Prawie mi serce pękło.

    Tfu, tfu, poczarnowidziłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie przeczytać "451 stopni Fahrenheita", dużo o niej słyszałam, dziękuję za inspirację... Podobny jest film "Equilibrium" - niedaleka przyszłość, państwo wymyśliło lek na wojnę - cudowny środek, który powoduje brak jakichkolwiek uczuć, zarówno negatywnych (nienawiści) jak i pozytywnych (miłość, wrażliwości, kultury). Zakazane są książki, dzieła sztuki, uśmiech. Gdy jeden z bohaterów przypadkiem odstawia Prozium, zaczyna poznawać świat ludzkich uczuć... Śmiertelnie niebezpieczny świat....

      Usuń
    2. Przeczytałam pierwszy rozdział. I zastanawiam się, na jakim etapie ludzkość się znajduje. Czy na etapie robienia streszczeń książek, czy już streszczenia streszczeń ( "451 stopni Fahrenheita"). Niestety, dziś już niektórzy uczniowie są zbyt leniwi, żeby przeczytać 5-cio stronicowy artykuł na temat "Potopu". Marudzili znajomej polonistce ("to aż 5 stron")!

      Usuń
    3. Ależ mnie zaintrygowałaś, biegnę jutro do księgarni i zaczynam czytać....

      Na mnie zawsze robi wrażenie ta scena (ostrzegam, jest brutalna, ale ile w niej prawdy o nas samych)...

      https://www.youtube.com/watch?v=a6ko5Yo6lz8

      Cóż "jestem nędzarzem, posiadam tylko marzenia.
      Rozsiałem je u twych stóp. Stąpaj lekko, gdyż stąpasz
      po moich marzeniach" William Butler Yeats.

      Usuń
  2. Byłam pod dużym wrażeniem książki, bo choć jest tekstem dla nastolatków (i to widać, bo pewne sprawy są niedopracowane a inne przewidywalne), to przedstawia ciekawą i przerażającą wizję świata. Jako dystopia sprawdza się w 100%.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wizja jest doprawdy przerażająca...

      Usuń
  3. "Igrzyska śmierci" to naprawdę jedna z nielicznych dobrych ekranizacji, mam nadzieję, że tak zostanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam taką nadzieję i czekam z niecierpliwością na kolejną część...

      Usuń

Recent Posts