14 września 2014

"Wymarzony dom Ani" Lucy Maud Montgomery






Wracam do Ani, mojej najlepszej przyjaciółki z dzieciństwa. Wracam do malowniczego Avonley, do Szumiących Topoli, a tym razem do Złotego Brzegu.





Minęły lata, Ania wyszła za mąż za Gilberta i zamieszkali w małym wiejskim domku nad brzegiem morza. Ich sąsiadem jest stary i trochę tajemniczy Kapitan Jim. Mieszka w latarni i jego opowieści, gdyby je spisać, mogłyby zapełnić niejedną bibliotekę. Ania ma swój wymarzony don, mały kawałek świata, tylko dla siebie. Po latach tułaczki odnalazła spokój u boku ukochanego mężczyzny. To nieważne, że domek jest mały i niezbyt ładny. Cóż z tego, że jest na odludziu. Ważne, że jest las, strumyk i morze. Ania wszędzie czułaby się dobrze, bo jest szczęśliwa.




W zeszłym tygodniu byłam z koleżanką w sklepie z ręcznej roboty ozdobami. Znalazłam mały lampionik z napisem "Dom jest tam, gdzie Ty jesteś". Nikt bardziej ode mnie tego nie wie. W dzieciństwie przeprowadzałam się cztery razy, a gdy wyjechałam na studia kolejne siedem. Od 14 lat mieszkam u kogoś, w małym, wynajmowanym pokoiku, nigdy na swoim. Mój wymarzony dom? Przez lata marzyłam właśnie o małym domku na wsi, stare podłogi, drewniane, duże okna, jasny, słoneczny pokój pełen książek. Marzyłam, marzyłam i nic... Lata mijają, nadal nie stać mnie na kupno nawet kawalerki, a co dopiero domku. Życie... Ale nie wszystko stracone! Mam takie miejsce, mój rodzinny dom na wsi, co prawda wymaga remontu, czasu i serca. Jest daleko, lata świetlne od mojej rzeczywistości, nie jestem gotowa, aby tam wrócić, ale jest mój, na kawałku papieru jest napisane, że nikt mi go nie obierze... Kiedyś tam wrócę, ale teraz moim domem jestem ja sama. W wakacje wyremontowałam mój obecny pokój, cóż z tego, że tylko go wynajmuję! Wyrzuciłam wszystkie zbędne meble, a ściany przemalowałam na ulubione kolory: orzechowy i czekoladowy. Kupiłam sosnowe regały, rozciągają się na całą ścianę i nareszcie moje książki mają godne dla siebie miejsce. Surowe drewno ciemnieje wraz z upływającym czasem zmieniając nastrój mojego wymarzonego domku "M 0,5". Posadziłam w ceramicznych doniczkach kwiaty, a na ścianie powiesiłam zdjęcia. Przypominają mi moje najbardziej szalone przygody i dzieci, które uczyłam. Są tam listy od rodziców, rysunki moich milusińskich, cytaty z książek. Tak wygląda mój chwilowy "wymarzony dom". Mój do momentu gdy będę musiała kolejny raz spakować walizkę i wyruszyć przed siebie. Nie martwię się tym, bo przecież mój prawdziwy dom noszę w sercu i znajdę go wszędzie...



posiadłość Silver Bush, która należała do wujostwa Maud (z blogu  kierunekavonlea.blogspot.com)



Kocham książkę "Wymarzony dom Ani". Zawsze gdy ją czytam, czuję zapach traw, widzę światła latarni i mam ochotę pospacerować brzegiem morza. Chciałabym odwiedzić Anię, posłuchać opowieści Kapitana, odkryć wszystkie tajemnice mieszkańców osady. No i oczywiście chciałabym osobiście poznać pannę Kornelię, to byłby niezapomniany wieczór. Oj, czytając książkę miałam wrażenie, że chwilami przenoszę się na Wichrowe Wzgórza i chodzę po wrzosowiskach, słucham wiatru i jego opowieści. Innym razem widziałam w oczach Kapitana coś z Lorda Jima. Latarnia przypominała mi do złudzenia przygody Gus'a Pike'a. No i nie mogłam się powstrzymać przed włączeniem choć jednego odcinka "Domku na prerii". Tyle wspomnień, tyle uczuć, a to przecież "tylko" książka. 


Zatem wyłączam komputer, biegnę do kuchni zrobić gorącą herbatę z miodem (znów jestem przeziębiona) i przenoszę się do mojego świata książek. Na chwilę zapominam o wszystkim, o pracy, szkole, studiach, wszystkich telefonach, autokarze na wycieczkę, śpiworze, który muszę znaleźć, polopirynie, której nie mam. Otwieram kolejną książkę, biorę głęboki oddech i... znikam...



Anna M.




7 komentarzy:

  1. U mnie podobnie, mieszkam też nie na swoim, nie stać mnie na własne mieszkanie. I tak od wielu lat. I do tego teraz znowu czeka mnie przeprowadzka nie wiadomo gdzie.
    A Anię uwielbiam i znowu powróciłam do niej. Ostatnio czytałam o Anii w liceum, a teraz lata świetlne później nadal czyta się świetnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania jest cudna... Życzę powodzenia w przeprowadzkach... Będzie dobrze...

      Usuń
  2. Kiedyś babcia przyniosła mi ze strychu "Anię" i razem z mamą czytałyśmy. Mam chyba za sobą całą tę serię, ale niestety, mało z niej pamiętam, więc chyba ponowię lekturę czytania o Ani.
    Pozdrawiam, Shelf of Books :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ja również wróciłam do "Ani" po wielu latach ;)

      Usuń
  3. Ja chyba muszę wrócić do niej. 5 lat temu przeczytam wszystkie części Ani w wakację. Myślę, że po takim czasie b ędę miała inne odczucia podczas jego czytania

    OdpowiedzUsuń
  4. "Anię" zawsze warto czytać -
    a jest ze mną już ponad 40 lat 😃
    Pozdrawiam wszystkie Anie 🌸🌷
    Ania W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie pozdrawiam :)

      Usuń

Recent Posts