9 października 2014

"Guns N' Roses. Najbardziej niebezpieczny zespół na świecie" Mick Wall



"W 1987 roku (...) dostaliśmy Guns N' Roses - Najbardziej Niebezpieczny Zespół na świecie - jak poważnie obwieścił tytuł jednego z uczonych artykułów w magazynie "Kerang!" (...) Guns N' Roses od pierwszej chwili reprezentowali wszystko, czego najbardziej nienawidzili herosi nowego konserwatyzmu. Nie respektowali żadnych terminów i nie słuchali rad. Gorzej, przyznawali się do brania narkotyków, byli przysięgłymi obrońcami alkoholu (...) Guns N' Roses byli anomalią, najgorszym koszmarem Thatcher, jedynym wyrzutem sumienia Reagana. Prawda była taka, że grupę to nie obchodziło. A muzyka ze stoickim spokojem odzwierciedlała ich postawy"



W. Axl Rose




Lubię słuchać dobrej muzyki, zawsze tak było. W domu walczyłam o to, aby mama kupiła mi magnetofon, pierwszego walkmana dostałam pod choinkę i od tej pory nie rozstawałam się z nim. Słuchałam wtedy Roxette, bo kuzyn ich słuchał. Podobnie było z U2...  Nie znałam się na muzyce, ale nie wystarczały mi plastikowe piosenki z telewizji. W liceum pierwszy raz zetknęłam się z rockiem i nagle świat się zmienił... Muzyka zawładnęła moim życiem. Do dziś słucham różnych odmian rocka i metalu... Zapominam wtedy o wszystkim i wszystkich. Nie zawsze interesuje mnie kto i dlaczego śpiewa, wystarczy, że dany utwór wywołuje we mnie emocje, wyrywa z nudy i monotonii, a słowa poruszą jakąś cześć duszy. Tak jest z kawałkami Guns N' Roses. Gdy włączam "Don't cry", zapominam o całym świecie. "Paradise city" sprawia, że mam ochotę potańczyć, za to utwór "November Rain" zawsze śpiewam razem z Axlem...  Hmm... "Welcome To The Jungle" to już zupełnie inna bajka. Mało mnie obchodziła historia zespołu, w czasach liceum wystarczało mi, że wiedziałam, o czym śpiewają. Zresztą zawsze oddzielałam muzykę od wykonawcy... Jednak Axl mnie intrygował... Dlaczego? Chyba właśnie przez swój niewinny wygląd i legendarne problemy jakie sprawiał gdziekolwiek się pojawił... Zaczęłam wczytywać się w to, co o nim pisano i szukać przyczyn jego zachowania. Dlaczego ktoś, kto wygląda jak zwykły, zagubiony dzieciak jest tak niebezpiecznym człowiekiem? Ciekawiło mnie to, dlaczego chce zniszczyć cały świat? Chłopiec o twarzy anioła... Szaleństwo na scenie, muzyka, która nie pozwala zasnąć.



Guns N' Roses
  
"W przypadku gdy mamy do czynienia jednak z takimi osobowościami jak W. Axl Rose czy Slash - Jaggerem i Richardsem swojego pokolenia - i to w momencie gdy rodzi się całkowicie nowa legenda rock'n'rolla, niemalże wszystko, co mieli do powiedzenia wydawało się ciekawe, ważne, a przede wszystkim - szczere. Najbardziej przemawiało do mnie zawsze ta właśnie cecha: niezaprzeczalna szczerość ich wypowiedzi".






Gdy spojrzy się na przeszłość Bil'ego Bailey'a można choć trochę zrozumieć późniejszego Axla Rose. Jasne, "trudne dzieciństwo" nie tłumaczy jego destrukcyjnego życia, ale świadomość ran wyniesionych z domu pozwala doszukać się w tym charyzmatycznym frontmanie zwykłego człowieka. Już sam pseudonim, jaki przyjął, W. Axl Rose, może być odczytywany jako akronim słowa WAR - wojna. Jeszcze zanim zaczął śpiewać, co najmniej dwadzieścia razy był skazywany na więzienie, dużo czasu spędził w poprawczaku, a później wyjechał na podbój świata. I znów spotkało go spore rozczarowanie i piekielnie trudny początek. Nie poddał się, u progu swojej "kariery" spał na podłodze w opuszczonym mieszkaniu, bo był zbyt biedny na wynajęcie czegokolwiek. Kolejne dziewczyny go żywiły, grał, śpiewał i ciągle marzył. "Zawziął się, by walczyć z całym światem i wszystko niszczyć. Wystarczyło, że ktoś krzywo na niego spojrzał, a on natychmiast brał się do bicia. Gdyby nie kapela, strach pomyśleć, co mógłby zrobić". Tak powstawało Guns N' Roses. Axl, Slash, Izzy, Duff i Steven przetrwali koszmarnie trudne początki, a ich pierwsza płyta "Appetite for Destruction" sprzedała się w nakładzie 28 milionów egzemplarzy. Do dziś jest najlepiej sprzedającym się debiutanckim krążkiem w historii. Guns N' Roses stało się wielkie, nieobliczalne, charyzmatyczne i destrukcyjne.




Lekarze z Los Angeles orzekli, że Axl cierpi na zaburzenia maniakalno-depresyjne, które ponoć szczególnie dotykają osób wyjątkowo utalentowanych. Zapisali mu leki, a on się z nich śmiał,  nadal śpiewał i drwił z całego świata. "W zespole Axl jest czystym ogniem i szczerą nienawiścią". Niestety jeszcze przed wydaniem pierwszej płyty członkowie Guns N' Roses byli już uzależnieni od alkoholu i narkotyków. Nie od dziś wiadomo, że świat rocka jest destrukcyjny i chłopcy, jak wielu innych, nie ustrzegli się przed jego pułapkami. Stali się legendą rock'n'rolla, obudzili świat pochłonięty konsumpcjonizmem, na swój sposób pchnęli muzykę na nowe tory. Za nic mieli komercje, reklamę, a nawet wszechwładne MTV. Grali z największymi swoich czasów, Iron Maiden, Aerosmith, Metallicą. Mieli też szaloną odwagę wierzyć, że mogą być od nich lepsi.Każdy ich występ był szalony, nieprzewidywalny i niebezpieczny. Podczas koncertu w Anglii w 1988 roku zadeptano dwóch fanów, prasa bywała nieprzychylna, konkurencja krytyczna, Axl był aresztowany i przesłuchiwany za sceną między jedną a druga piosenką, pojawiły się problemy z głosem, ale Guns N' Roses nie tylko przetrwało, ale i bezczelnie pięło się na listach przebojów.









Co dziś dzieje się z zespołem? Po serii zmian personalnych, głośnych odejść, odwyków i problemów, GN'R nadal grają, choć dla mnie to już nie jest "to". A Axl? Hmmm, nadal się nie zmienił, ciągle tak samo destrukcyjny, kontrowersyjny i szalony. No, może już lata nie te i kondycja mniejsza, ale legenda pozostała, tego nie można mu odmówić. Chociaż, jak dla mnie zespół rozpadł się bezpowrotnie w latach 90-tych i nic tego już nie zmieni. Wielcy powinni zostać nimi do końca lub odejść w chwale...  Rock jest pod tym względem równie brutalny, jak kiedyś było samo Guns N' Roses...









I mój ukochany kawałek - "Paradice City" - wersja koncertowa. Dopiero wtedy można zrozumieć, czym było Guns N' Roses.







Anna M.
eioba







3 komentarze:

Recent Posts