26 grudnia 2014

Pan Darcy i ja....

Jane Austen  "Duma i uprzedzenie"





"Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony".  





Żyjemy w XXI wieku, zatem dodam, że powszechnie wiadomo też, że bycie singielką po trzydziestce wcale nie jest marzeniem żadnej kobiety... Z tego względu postanowiłam Święta spędzić w towarzystwie jakiegoś faceta. Wszyscy znani mi mężczyźni byli jakoś zajęci, a nieznanych zwyczajnie nie znam, więc umówiłam się na randkę "przy książce". Ale z kim? Kogo wybrać? Jest tyle przecież możliwości.... Świat oszalał na punkcie Edwarda Cullena (zupełnie nie rozumiem, o co tyle szumu, bleee), Damona Salvatore (już lepiej, w skali od 1 do 10 daję mocne 7) czy wreszcie Christiana Greya (tego psychopatę raczej przemilczę). Ale współczesne autorki nic nowego nie wymyśliły od czasów Jane, zawsze ten sam, niepowtarzalny, tajemniczy Fitzwiliam Darcy. Inaczej się nazywa, w innym czasie żyje, inne ma rysy, ale tajemnica ta sama. Tylko tandetniej, płycej i bardziej komercyjnie napisane...  Ale wróćmy zatem do wybranej przeze mnie książki, czyli do "Dumy i uprzedzenia". Jaki jest pan Darcy? Wyniosły, dumny, bajecznie bogaty i niezwykle inteligentny, ale też skryty w sobie, krytycznie oceniający świat i z trudem nawiązujący relacje z innymi. Hmmm... A do tego przystojny, czegóż chcieć więcej? Ale to tylko maska, zewnętrzna wersja nadająca się do prezentacji ludziom. Jaki jest prawdziwy pan Darcy nie wie nawet jego rodzina. Nie zdradza się z emocjami, odpycha od siebie uczucia, miłość uważa za oznakę słabości i braku kontroli. Jest jednak jedna osoba, obok której nie może przejść obojętnie. Elizabeth Bennet również nie szuka taniej miłości, czy adoratora z pokaźnym majątkiem. Lizzy zawsze mówi to, co myśli, nie dba o opinie innych na swój temat, ale przede wszystkim ma większe cele życiowe niż szybkie wyjście a mąż. Jest świadoma swojej inteligencji i nie boi się dyskutować nawet z mężczyznami. Bywa też niezwykle uparta. Gdy tych dwoje się spotyka, wszystko ulega zmianie, choć żadne z nich nie chce przyznać, że relacja jaka ich zaczyna łączyć jest coraz silniejsza. Nienawiść, niechęć, przywiązanie, zależność, duma, rywalizacja, uprzedzenie, wzajemna fascynacja, miłość, lęk... wszystko przeżywane ze dwojona siłą, w tajemnicy. Nikt tego nie zauważa, świat żyje swoimi balami, intrygami, miłostkami. Ale nie tych dwoje, ich codzienność ogranicza się do siebie nawzajem.





Ekranizacja "Dumy i uprzedzenia" z 1995 roku, moim zdaniem najlepsza.





Kiedy Jane Austen pisała swoją książkę świat wyglądał trochę inaczej, ale myślę, że w sprawach uczuć i relacji damsko-męskich niewiele się zmieniło. Ciągle szukamy miłości, szczęścia i poczucia bezpieczeństwa. Myślę, że nawet te wszystkie głośno krzyczące feministki marzyły w dzieciństwie o księciu z bajki. Dlaczego? Każdy chce być kochany, każdy chce kochać. Od zawsze, na zawsze, za wszelką cenę. Dlatego taką popularnością cieszą się romanse (ostatnio też nowe pojęcie w literaturze, czyli romans paranormalny), komedie romantyczne, melodramaty, czy piosenki o miłości. Kilka dni temu wraz z moimi "psiapsiółkami" jak zwykle obgadałyśmy wszystkich znajomych facetów. Cóż, no wiecie, to takie przygotowanie na święta i nieśmiertelne pytania ciotek "kiedy wyjdziesz a mąż?", a jak już masz męża, to "kiedy będzie dzidzia?". Wspólnie doszłyśmy do wniosku, że gdzieś musi istnieć prawdziwy pan Darcy... Zwyczajnie musi...  Moja mama jednak twierdzi, że jak będę czekała na księcia z bajki to nic się nie zmieni i ciągle będę sama. Cóż mogę odpowiedzieć wszystkim niedowiarkom? Nie będę się siliła na mądre dyskusje i jakieś racjonalne argumenty, dlaczego wierzę w miłość. Zacytuje jeden ze sztandarowych filmów:




"- O, nie.
- Co?
- Znam tę załkaną twarz.
- Oj, nie znasz! 
- Zakochałaś się w nim.
- Nie. Kit, proszę, przestań. (...)
- Jest bogaty, z klasą.
- Który złamie mi serce, tak?
- Zakochałaś się w nim?(...) Może moglibyście zamieszkać razem? Albo kupiłby ci diamenty i konia. Czy ja wiem? Mogłoby się sprawdzić. To się zdarza.
- Kiedy to się zdarza, Kit? Kiedy to się naprawdę zdarza? Komu coś takiego się udaje?Udało się kościstej Marie albo Rachel? Nie! (...) Chciałabym wiedzieć, komu się to udało. Daj mi przykład jednej osoby, którą znamy, której się to zdarzyło.
- Wymienić kogoś?
- Tak, jedną osobę.
- Mam podać jej imię? O, Boże, presja imienia. Wiem - cholerny Kopciuszek!"
("Pretty Woman")




Cóż, a ja wierzę w bajkę o Kopciuszku...


Anna M.
PS. Jeśli jest gdzieś mój Darcy, to niech ktoś mu powie, że czekam ;)






7 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę książkę, ten styl i filmy, które powstały na jej podstawie. Na Darcy'ego już nie czekam (więc Ci go nie odbiję! ;)), ale wciąż uważam, że jest cudowną postacią. Oboje z Lizzy są. Chętnie wrócę do tego tekstu jeszcze nie raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za zrozumienie :) :) :) ... Jakbyś gdzieś widziała mojego Darcy'ego, to daj mu namiary na mojego bloga... :) Pozdrowionka...

      Usuń
  2. Tak bardzo kocham tą książkę, że wstyd się przyznać. Kupiłam ją przez przypadek i przeczytałam przez przypadek. Przypadki są czasami najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też wierzę w bajki o Kopciuszku... ;)
    a taki Darcy, ach. marzenie.

    widzę, że mamy podobne podejście do sfery uczuciowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że prawdziwa miłość istnieje. Gdzieś, kiedyś, z kimś... Nie ma co decydować się na wiązek tylko dlatego, że ma się skończoną już dawno 30-stkę... To nie czasy Jane Austen.... Mam nadzieję ;)

      Usuń
  4. Mam w swojej biblioteczce, ale jeszcze nie czytałam, koniecznie w przyszłym roku :) A co do Twoich refleksji.... zgadzam się ze wszystkim :D Te mamy są jednak chyba wszystkie takie same !:))

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts