3 stycznia 2015

"J.R.R. Tolkien. Pisarz stulecia" T.A. Shippey




 



"Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem,
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach,
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych,
Jeden dla Władcy Ciemności na czarnym tronie
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie,
Jeden, by wszystkimi rządzić, Jeden, by wszystkie odnaleźć,
Jeden, by wszystkie zgromadzić i w ciemności związać
W Krainie Mordor, gdzie zaległy cienie".
("Władca Pierścieni) 




Któż nie zna tej złowrogiej legendy, czy jednak znamy jej twórcę? O samym Tolkienie już pisałam (zobacz tutaj). Wspominałam też o przyjaźni Tokiena i Lewisa (link do posta). Tym razem chcę napisać o historii powstania "Hobbita" i "Władcy Pierścieni" i wpływie tych książek na moje postrzeganie świata. Nie od dziś wiadomo, że Tolkien był filologiem i fascynował się językami, głównie staroangielskim i jego dialektami. Każdy  świadomy miłośnik literatury wie też, że pisarz najpierw stworzył języki Śródziemia ze ich gramatyką i historycznymi dialektami, a dopiero później wymyślił wszystkie pradawne legendy i historie. To od słowa wszystko się zaczęło, nazwy, mity, przepowiednie i zapomniane historie. Tolkien przez lata nosił w sercu Shire, Rivendell, a nawet odległy Isenard. Ale życie toczyło się swoim zwykłym, monotonnym rytmem.  Pamiętajmy, że twórca Shire'u  wykładał na Oksfordzie. Jednak podczas wielogodzinnego i nudnego sprawdzania prac egzaminacyjnych stało się coś nieoczekiwanego:







"W tych okolicznościach (jakie niosą one napięcie, rozumie tylko ten, kto musiał ocenić, powiedzmy, pięćset ręcznie napisanych prac na ten sam temat) Tolkien przewrócił kartkę, by odkryć, że kandydat: <<Na szczęście zostawił jedną pustą stronę (co jest najlepszą rzeczą, jaka może się przydarzyć egzaminatorowi), więc napisałem na niej /W pewnej norze ziemnej mieszkał sobie pewien hobbit/. W końcu pomyślałem, że chyba powinienem się dowiedzieć, jacy są ci hobbici. Ale to był dopiero początek.>> Taki był początek, ale - podobnie jak było z Bilbem, gdy znalazł pierścień w tunelu w rozdziale piątym "Hobbita" - <<moment ten miał odmienić całe jego życie>>. Wiemy, że Środziemie w pewnym sensie istniało już w głowie Tolkiena, gdyż od przynajmniej 1914 roku spisywał elfie i ludzkie legendy (...) Jednak Śródziemie nigdy nie przyciągnęłoby powszechnej uwagi, gdyby nie hobbici" (s.33-34) 




 


Autor książki, Tom Shippey, sam jest wykładowcą na Saint Louis University i od lat zajmuje się literaturoznawstwem, w szczególności twórczością Tolkiena. Jego książka jest zatem bardzo wnikliwym studium nad językiem, nazwami i procesem kształtowania się opowieści o Śródziemiu, bo nie tylko o "Hobbicie" i "Władcy Pierścieni" możemy w niej przeczytać. To zbiór pewnych myśli i motywów obecnych w tym, co pisał Tolkiem. Dowiadujemy się jak formowały się starożytne legendy, jak zmieniał się język w poszczególnych Erach Śródziemia. To wreszcie też dokładna charakterystyka głównych bohaterów odwiecznej walki z Sauronem. Trzeba dobrze znać książki Tolkiena, aby zrozumieć nakreślone przez Shippey'a tropy. Można wtedy podążyć ich śladem i jeszcze pełniej odkryć geniusz Tolkiena, jego pasje i lęki, prawdy rządzące wszechświatem i zrozumieć prastare pieśni. Niestety ci, którzy według statystyk czytają pół książki rocznie, poznali "Władcę Pierścieni" dopiero wtedy, gdy Peter Jackson zrealizował swoje niezwykłe marzenie i nakręcił trylogię pod tym samy tytułem. Wtedy każdy chciał wiedzieć coś o Gandalfie, hobbitach czy wreszcie o dzielnym Aragornie. "Niedzielni czytelnicy" mają wrażenie, że powieść stała się popularna dopiero wtedy, gdy Viggo Mortensen i Liv Tyler trafili na plakaty promujące film. Tymczasem "Władca Pierścieni" J.R.R.Tolkiena wygrywał wszystkie plebiscyty na najlepszą książkę przez kolejne lata na długo przed filmem. Przypadek? Nie! Fenomen!




Co kocham we "Władcy Pierścieni"? Właśnie język, dawne legendy i podania. Tolkiem spisał pragnienia ludzi każdej epoki, ubrał w słowa nasze tęsknoty, lęki i nadzieje. To wszystko sprawia, że świat Śródziemia naprawdę istnieje. Żyją gdzieś elfy, choć może dawno zatraciliśmy drogę do  Rivendell. Nie widzimy hobbitów i nie słyszymy pradawnej mowy Entów, ale każdy przecież ma swoje Shire i każdy z nas przeczuwa i lęka się wyglądającego z Mordoru Zła. 





  "Nikt prawie nie wie, dokąd go zaprowadzi droga, póki nie stanie u celu"
("Władca Pierścieni")

 








Anna M.
P.S. Dziś rocznica urodzin Tolkiena :) Happy Birthday!!!







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recent Posts