6 lutego 2015

Być nauczycielką, czyli czego uczymy nasze dzieci ....?





KMN  "Lekcja polskiego"


Szkoła to nie tylko polski, matematyka, zadania domowe i sprawdziany. Przynajmniej szkoła w moich oczach... Codziennie staram się nauczyć moje dzieci pisać, czytać i liczyć, ale dawno już odkryłam, że to nie wystarczy. Przyszłość nas wszystkich zależy od tego, jakie będą dzieci, od ich ciekawości, pasji i wrażliwości na innych. Wczoraj koleżanka z pracy, która jest dla mnie niedościgłym wzorem, powiedziała, że "ma misje". A ja???  Przypomniał mi się wtedy Kabaret Moralnego Niepokoju i skecz "Kim będę w przyszłości?". Katarzyna Pakosińska grająca polonistkę wypowiada tam słowa, które dobrze obrazują współczesnych nauczycieli" "uczę w poczuciu niejasnej, ale jednak misji". A ja? Czy ja mam misję?? Wróciłam do domu jakby przejechało po mnie całe Ministerstwo Edukacji, a w nocy śniła mi się nasza "Ministra" stojąca na karcie nauczyciela. Jaką ja mam misję? Jedni są wybitnymi polonistami, a ja wciąż w pokoju nauczycielskim jestem poprawiana przez nasze światłe grono. Inni są matematykami, a ja ucząc się ostatnio do egzaminów  odkryłam, że choć świetnie radzę sobie w życiu i jestem szczęśliwa, to przez 15 lat od czasów matury nie był mi potrzebny wzór na styczną do okręgu. Więc po co teraz jest mi nagle potrzebny?? Żeby zdać egzamin??? Co więcej, nie czuję misji obliczania logarytmów z liczb zespolonych... Może przyroda? Cóż nawet kwiatki doniczkowe potrafię w tydzień uśmiercić... 

Misja... 


Usiadłam na podłodze, wyjęłam z szafki tabliczkę czekolady (wiem, wiem, nie powinnam...) i zaczęłam przeglądać mój segregator z szalonymi pomysłami (mam takowy). Przechowuję w nim zdjęcia z różnych zakręconych wydarzeń. Misja... Chyba uśmiech dziecka, jego poczucie bezpieczeństwa i jego wiara we własne marzenia. Misja... Wychowywanie dzieci w poszanowaniu innych, tolerancja i odkrycie siebie. Misja... Aby każde dziecko poznało siebie, swoje możliwości, czuło się ważne i kochane. Misja - czyli to wszystko, czego mi nie dała moja szkoła, gdy byłam dzieckiem. Misja - spełniać marzenia dzieci... 



Jestem dumna z moich milusińskich, widzę więcej niż to, że na przerwach rozrabiają... Potrafią robić wielkie rzeczy, zaangażować się, być sobą, nawet jeśli to oznacza, że muszę mieć anielską cierpliwość :) W styczniu i lutym udało am się doprowadzić do końca dwa ważne projekty: arabski i Unicef. 



PROJEKT  ARABSKI






W czasie, gdy na świecie szalała chora nienawiść do muzułmanów niezdrowo podsycana przez media, nasze dzieci poświęciły mnóstwo czasu na poznanie kultury arabskiej. W szkole odbywał się "dzień języków obcych" i postanowiliśmy kreatywnie podejść do zadania i zgłębić tajniki języka arabskiego. A że dzieci nie tolerują czystej teorii, poszliśmy na warsztaty i krótki kurs językowy do  Muzułmańskiego Centrum Kulturalno-Oświatowego. 







Imam  Youssef Chadid przyjął nas bardzo serdecznie i starał się pokazać dzieciom, czym jest kultura arabska. Nie jest to prosty język, ale ku mojemu zaskoczeniu dzieciaki bardzo szybko zaczęły pisać arabskie literki i zainteresowały się zajęciami do tego stopnia, że pytaniom nie było końca. Wspólnie napisaliśmy nazwę naszej szkoły, a potem każdy ćwiczył kaligrafię swojego imienia. Serce rośnie, gdy patrzysz na nowe pokolenie, które potrafi rozmawiać, jest ciekawe świata i uczy się akceptować innych. To był naprawdę udany dzień, jeszcze długi czas dzieci rozmawiały ze sobą o wizycie w meczecie.  Małe kroczki, a ile uczą! To droga do budowania społeczeństwa opartego na zaufaniu, relacji i prawdzie.





UNICEF


Drugim wydarzeniem, które pochłonęło moje maluchy był projekt Unicef "Wszystkie Kolory Świata". Przez cały miesiąc szyliśmy szmaciane lalki - przytulanki. Dochód z akcji przeznaczony jest na pomoc najmłodszym w Sierra Leone. Radość dziecka, które potrafi zszyć dwa kawałki materiału, a potem wymyślić, jak zaprojektować sukienkę, aby pasowała na lalkę, jest naprawdę bezcenna. Każda przytulanka ma imię, a dzieci musiały też wypisać akt urodzenia swojej pociechy, opisać jej zainteresowania i pasje. Wyobraźnia, kreatywność plus pasja tworzenia  równa się radość! To najlepsze działanie matematyczne!
 
 



















Wszystko dla innych dzieci gdzieś daleko od nas, których życie zależy od kilku zebranych przez nas złotówek. Misja... Otwierać oczy dzieci na cały koloryt naszego świata, pokazywać tych, którzy maja mniej, oduczać bycia "pępkiem świata". Misja... Masz może problemy z dodawaniem, ale potrafisz uszyć przepiękną lalkę, którą na wystawie będzie się zachwycała cała szkoła... nawet nauczycielki...




Nasze dzieło... tylko mnie przytul...






Zawsze warto mieć misje, może być ona trochę inna niż koleżanek - wybitnych nauczycielek, ale z pewnością nie jest niejasna...




Anna M. 
nauczycielka z misją....







3 komentarze:

  1. Cieszę się, że u ciebie w szkole organizowane są takie inicjatywy. U mojej córki w szkole inicjatyw , tak wypływających wprost od grona pedagogicznego nie ma. Być może w klasach powyżej czwartej klasy. Moja córka chodzi do drugiej klasy i odnoszę wrażenie, że większośč nauczycieli czeka tylko na dzwonek, by zamknąć się w swojej samotni , zwanej pokojem nauczycielskim. Jest wiele skark na naszą podstawówkę i gimnazjum, notabene mieszczące się w jednym budynku. Podziwiam zapał nauczycieli z
    pasją. Sama studiowałam pedagogikę, lecz zabrakło mi właśnie poczucia misji i przeniosłam się na ekonomię. Pozdrawiam i życzę, by twa misja sprawiła wiele dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Że też jest tak mało takich nauczycieli jak Ty... Przez kilkanaście lat lat spędzonych w szkole trafiłem może na kilku nauczycieli, którym na lekcji zależało na czymś więcej niż tylko "przerobieniem" programu narzucanego z góry.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo sluszna inicjatywa. popieram
    praca dla nauczycieli języka arabskiego w Poznańiu
    http://preply.com/pl/poznan/oferty-pracy-dla-nauczycieli-języka-arabskiego

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts