2 lutego 2015

"Błysk. Opowieść o wychowaniu, geniuszu i autyzmie" Kristine Barnett








"Choć większości ludzi trudno to zrozumieć, Jake autentycznie uważa, że świat nie ma do zaoferowania nic piękniejszego niż matematyka i nauki ścisłe. (...)
Temu chłopcu śnią się tesserakty i hipersześciany. Zrozumiałam, że Jake traktował liczby i pojęcia numeryczne jak przyjaciół. Obecne hasło do jego iPoda ma dwadzieścia siedem znaków i składa się z jego ulubionych liczb i formuł. Za każdym razem kiedy je wpisuje, mam wrażenie, że przybija piątkę swoim kumplom. Powtarzam mu:
- Jake, nie rozumiesz, że ludzie boją się matematyki. Ja też się jej boję.
Sądzę, że właśnie dlatego zwalcza to, co nazywa matematykofobią. Jest święcie przekonany, że gdyby uczono mnie inaczej, kochałabym matematykę tak jak on" (s.252)




W sobotę zdawałam egzamin z geometrii i gdy zobaczyłam polecenie napisania równania stycznych do kręgu równoległych do jakiejś prostej i przechodzących przez jakiś punkt oddalony od środka okręgu o ileś tam, stwierdziłam, że będzie ciężko to zdać... Ale cofnijmy się w czasie. W liceum byłam dobra z matmy, nie miałam problemów z maturą (zdałam na 6), potem jednak ku zaskoczeniu wszystkich wybrałam studia humanistyczne... Po 14 latach postanowiłam wrócić do początków i złożyłam papiery na podyplomówkę z matematyki... Pierwsze zajęcia - dramat... Siedziałam cały następny tydzień i przypominałam sobie dzielenie ułamków, mnożenie, pierwiastkowanie, znów kreśliłam funkcje w układzie współrzędnych, odliczałam sinusy (o cotangensach nie wspomnę), szukałam granic ciągów i podstaw logarytmów. Kiedy na ostatnim wykładzie profesor zaczął mówić o liczbach zespolonych i jednostce "i" będącej urojonym wynikiem pierwiastkowania liczby -1 stwierdziłam, że mój mózg potrzebuje resetu. Udając, że uczę się na egzamin, czytałam więc książkę Kristine Barnett




Jake uczy się figur geometrycznych...
"Błysk. Opowieść o wychowaniu, geniuszu i autyzmie"  jest genialną opowieścią o genialnym dziecku i jego genialnej matce. Wiem, wiem, powtarzam się, ale geniusz jest wart podkreślenia. Na początku zafascynowała mnie tylko sama historia Jaka, który ma IQ wyższe niż Einstein, z piątej klasy podstawówki przeskoczył na studia, a dziś ma 15 lat i zadziwia najwybitniejszych naukowców,  jest genialnym astrofizykiem. Dla jego umysłu nie ma rzeczy niemożliwych. Samodzielnie pracuje nad nowatorską teorią w dziedzinie astrofizyki, pisze podręczniki, rozwiązuje zadania, z którymi studenci mierzą się latami, prowadzi wykłady. Jako dziecko w ciągu dwóch tygodni nauczył się z książki podstaw analizy matematycznej, aby móc zapisać swoje teorie i myśli za pomocą cyfr i znaków. Potrafi wymienić numery rejestracyjne samochodów zaparkowanych przy ulicy wzdłuż której przejeżdża z mamą autem. Wie ile jest liści na drzewie nie musząc nawet ich liczyć, zna na pamięć liczbę pi do dwusetnego miejsca po przecinku. Jest genialnym dzieckiem. Jest też wyjątkowym dzieckiem, w drugim roku życia rozpoznano u niego autyzm. Terapeuci i lekarze powiedzieli wtedy rodzicom, że nigdy nie nauczy się czytać, pisać, nie nawiąże z nikim nawet wzrokowego kontakt i prawdopodobnie nie będzie mówił. Kristine nie mogła się pogodzić z taką diagnozą i wypisała syna z przedszkola specjalnego. Uważała, że szkoła tylko blokuje rozwój jej syna. I choć Jake wtedy potrafił wyłącznie godzinami siedzieć i patrzeć na grę światła i cienia na ścianie, Kristine nie poddawała się. Postanowiła wejść do świata syna i poprowadzić go za rękę do naszego świata. Nie było to łatwe, zwłaszcza, że nie rozumiała, jakie tam panują prawa. Po wielu latach Jake sam opowiedział jej, że od początku była to  matematyka, liczby, zależności i figury. Nic innego się nie liczyło, rozmowa, zabawa, czy uwaga. Jeśli nie było mu to potrzebne do zgłębiania matematyki, nie zajmował się tym. Dla wszystkich był to autyzm, dla Jake'a najpiękniejszy świat, jaki mógł istnieć. Dopiero gdy mama postanowiła pielęgnować pasje syna, Jake powoli zaczął się komunikować z najbliższymi. Dziś, choć cały czas cierpi na autyzm, nie różni się specjalnie od swoich rówieśników. Tak, jest geniuszem, i tak, nadal gubi się w nowych sytuacjach. Książka jest zapisem walki o dziecko, które nie widzi potrzeby funkcjonowania wśród zwykłych ludzi. Wszystko w świecie zwykłych ludzi jest banalne i nudne, dopiero liczby czynią go wartym uwagi.




To fascynująca opowieść o sile ludzkiego umysłu, pasji i próbie opowiedzenia o sobie za pomocą liczb. Ale w miarę czytania zrozumiałam, że jest to też książka o wychowaniu, pedagogice i pasji nauczania. Katreine jeszcze przez urodzeniem dzieci prowadziła przedszkole i miała swoją wizję uczenia maluchów. Stawiała na doświadczenie, zabawę i kreatywność. Piekła z dzieciakami ciastka w kształcie liter i tak uczyła je czytać, rozwijała każdą dostrzeżoną pasję, szła za ciekawością dziecka...  Po diagnozie syna stała się specjalistką od autyzmu. Otworzyła świetlicę dla dzieci autystycznych, a swoim nowatorskim podejściem do terapii i do samego procesu nauczania sprawiła, że wiele dzieci zechciało przejść do naszego "irracjonalnego" dla nich świata. Czytając jej przemyślenia o nauczaniu dzieci czułam, że jest moją pokrewną duszą..







"Od dawna żywiłam przekonanie, że dziecko może rozwinąć się ponad nasze najśmielsze oczekiwania, jeśli uda man się rozbudzić w nim i pielęgnować jakąś pasję (...).
Każde dziecko, uznane za <<beznadziejny przypadek>> miało jakąś dziedzinę (a niekiedy kilka), którą się pasjonowało. Moim zadaniem było tylko znalezienie szkła powiększającego, które pozwoli tej iskierce pasji rozniecić ogień, tak jak to robiłam z dziećmi w przedszkolu. (...) Postanowiłam, że odnajdę w każdym z tych dzieci taką iskierkę i sprawię, że zamieni się w duży, jasny płomień" (s.96)




Czytanie książki Katrine Barnett już samo w sobie było fascynująca przygodą. Upewniłam się też w przekonaniu, że idę we właściwym kierunku, nawet gdy szyję z dziećmi lalki, projektuję grę matematyczną lub załatwiam moim dzieciakom warsztaty języka arabskiego w miejscowym meczecie, podczas gdy inne klasy ograniczają tylko do plakatu konkursowego o językach świata. Zawsze wiedziałam, że pasja i doświadczenie są ważniejsze niż wkuwanie na pamięć zbędnego materiału. Żal mi tylko tego, że "system" nie dostrzega w dzieciach ich potencjału. Dla ministrów nie liczy się życie konkretnego dziecka, ale wynik sprawdzianu po klasie. Nie jest ważne, że jedna z moich uczennic wie wszystko o Afryce, jest wolontariuszką i pomaga innym, ważne, ale problemem jest, że niestety robi błędy w zdaniach. Inny z uczniów jest genialny w rozbawianiu wszystkich,  potrafi mnie doprowadzić do łez komentując rzeczywistość, ale niestety nie ma takiej rubryki w dzienniku...  Codziennie walczę, aby uczniowie dużo wiedzieli, ale ma to być wiedza, której doświadczają. Zamiast liczyć teoretyczne zadania z podręcznika, my dodatkowo budujemy własną grę, planujemy zakupy w Castoramie. Czego może nauczyć szycie lalek?? Cóż, trzeba choćby zaplanować ile waty się zmieści w środku, jak wykroić materiał na sukienkę, a potem zdecydować, za ile będziemy lalki sprzedawali, żeby zwróciły się pieniądze i żebyśmy zarobili coś, co będziemy mogli wysłać biednym dzieciom w Afryce. Trzeba rozwijać pasje dzieci, ich ciekawość świata, zachwyt istnieniem, a nie blokować pytania, bo czas leci, a lekcja trwa tylko 45 minut... I jeszcze jeden cytat, który mnie rozbawił, bo sama mam taką uczennicę:



"Niestety, wyjątkowe zdolności artystyczne niezbyt pomogły Stephanie w szkole. Poza plastyką szło jej bardzo słabo. (...) Co ciekawe mama nigdy nie próbowała wpłynąć na to, by córka lepiej się uczyła. Nie udawała, że problem nie istnieje (Stephanie z ledwością przechodziła z klasy o lasy, toteż byłoby to bardzo trudne), ale pozostawał optymistka. 
- Jeśli jest się do niczego w plastyce, nikogo to nie interesuje, ale kiedy jest się słabym z matematyki, wszyscy biegają i łapią się za głowę - powiedziała mi kiedyś. - Dlaczego tak jest? " (s.90)











Anna M.
Wracam do nauki... Za miesiąc egzamin z rachunku prawdopodobieństwa i z algebry... Dlaczego nie jestem geniuszem matematycznym???












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recent Posts