19 lutego 2015

"Krótka historia czasu" Stephen Hawking



 

  E = mc²


Muszę was zmartwić, nie chodzi mi o film z Pazurą i Lubaszenko w rolach głównych, swoja drogą - film rewelacyjny... Postać Andrzeja Nowickiego "Ramzesa", który po eksternistycznej (czytaj: kupionej) maturze zabiera się za doktorat z filozofii - powalająca. Dialogi miedzy Ramzesem, a uczącym do Maksem - bezcenne. Dawno nie śmiałam się tak na polskiej komedii i choć na forach jest raczej nisko oceniana, myślę jednak, że to widzowie nie poznali się na "naukowym" poczuciu humoru reżysera. Nie mogłam się powstrzymać, ale teraz już poważnie...



Dziś  o prawdziwej nauce...  Od kilku dni czytam książki Stephana Hawkinga i nadal nie mogę się uwolnić od podziwu dla nauki jako takiej. Kiedy po maturze decydowałam kim chcę być w przyszłości, zamiast ekonomii i matematyki (moja pierwsza miłość)) wybrałam teologię. Nie żałuję tego, choć po 10 latach znów wracam do korzeni, czyli studiuję matematykę. Teologia i filozofia pomogły mi spojrzeć na świat oczami wiary, odnaleźć swoje miejsce we Wszechświecie, pchnęły moje myśli na drogę teoretycznych rozważań, moralnych wyborów i prób zrozumienia Boga. Teraz wracam do punktu wyjścia - do matematyki, stąd chyba moje większe zainteresowanie książkami o naukach ścisłych (choć ostatnio pochłonęłam kilka książek Anny Świderkówny - uwielbiam, a stara miłość nie rdzewieje). Na szczęście na studiach teologicznych miałam bardzo mądrego profesora, dzięki któremu nie mam dziś problemów z łączeniem wiary i nauki. Przez pięć lat nauczyłam się czegoś najcenniejszego - mieć otwarty umysł na wiele możliwych dróg poznania prawdy. Mogę być teologiem, który uczy się o teorii Wielkiego Wybuchu, nie wiedzę sprzeczności w matematyce i filozofii, mogę nawet słuchać rocka i metalu, nie ma najmniejszego wpływu na moja relację z Bogiem, bo Go znam, choć nie rozumiem.  




 
Droga Mleczna


"Krótka historia czasu" Stephena Hawkinga to próba przekazania historii poszukiwań odpowiedzi na pytanie: jak powstał Wszechświat? Po książkę może sięgnąć każdy, autor bowiem unika języka nauki, raczej stara się przełożyć precyzyjny i hermetyczny język matematyki i fizyki na ten potoczny, zrozumiały dla przeciętnego człowieka. Unika wzorów, ścisłych pojęć i zbędnej teorii co sprawia, że nawet taki ignorant w sprawach astrofizyki jak ja, mógł zrozumieć teorię strun czy fenomen grawitacji przy założeniu, że czasoprzestrzeń się zakrzywia (choć zakrzywień akurat nie rozumiem). 




Gdy jechałam pociągiem do domu (dzięki Ci Boże za ferie), zaczęłam zastanawiać się nad tym, co mnie otacza. Zawsze żałowałam, że nie miałam więcej czasu na podróżowanie po świecie i poznawanie innych kultur nim dopadła mnie ponura dorosłość ze swoim ciągłym nakazem pracy. Dlaczego życie przelatuje mi przez palce? Czemu nie zauważam, jak pędzi czas?  Jak poznać świat, skoro nie mogę się ruszyć z miejsca? Niespodziewanie odpowiedź znalazłam już we wstępie do "Krótkiej historii czasu", na marginesie napisanym przez mojego ulubionego Carla Sagana"




atom

"Zajęci naszymi codziennymi sprawami nie rozumiemy niemal nic z otaczającego nas świata. Rzadko myślimy o tym, jaki mechanizm wytwarza światło słoneczne, dzięki któremu może istnieć życie, nie zastanawiamy się nad grawitacją, bez której nie utrzymalibyśmy się na powierzchni Ziemi, lecz poszybowalibyśmy w przestrzeń kosmiczną, nie troszczymy się tez o stabilność atomów, z których jesteśmy zbudowani. Z wyjątkiem dzieci (które nie nauczyły się jeszcze, że nie należy zadawać ważnych pytań) tylko nieliczni spośród nas poświęcają dużo czasu na rozważania, dlaczego przyroda jest taka, jaka jest, skąd się wziął kosmos i czy istniał zawsze, czy pewnego dnia kierunek upływu czasu się odwróci i skutki wyprzedzać będą przyczyny oraz czy istnieją ostateczne granice ludzkiej wierzy. Spotkałem nawet takie dzieci, które chciały wiedzieć, jak wyglądają czarne dziury, jaki jest najmniejszy kawałek materii, dlaczego pamiętamy przeszłości, a nie przyszłość, jak obecny porządek mógł powstać z pierwotnego chaosu, i dlaczego istnieje wszechświat. W naszym społeczeństwie większość rodziców i nauczycieli wciąż jeszcze odpowiada na takie pytania wzruszeniem ramion lub odwołuje się do słabo zapamiętanych koncepcji religijnych. Wielu czuje się nieswojo, borykając się z pytaniami tego rodzaju, gdyż niezwykle wyraźnie obnażają one ograniczenia naszej wiedzy. Ale nauka i filozofia w znacznym stopniu zawdzięczają we istnienie takim właśnie pytaniom. Stawia je coraz większa liczba dorosłych i niektórzy dochodzą czasami do zdumiewających odpowiedzi. Równie odlegli od atomów i gwiazd rozszerzamy granice poznania tak, by osiągnąć nimi i to, co najmniejsze i to, co najdalsze".                         Carl Sagan ze wstępu do "Krótkiej historii poznania"

                                           

Sięgamy coraz wyżej, szukamy i podglądamy odległe galaktyki, wysyłamy sondy, próbujemy zrozumieć skąd się zwieliśmy i dokąd zmierzamy? Kiedyś pewnie znajdziemy odpowiedzi na nurtujące nas pytania, jesteśmy zbyt uparci i ambitni, aby się poddać...  Ciekawa jestem jeszcze jednej odpowiedzi: co na to wszystko powie Bóg, gdy się już z Nim spotkam? To będzie dla Niego trudna rozmowa... Będę miała wiele pytań! A jak widać po złożoności tego świata, ma Bóg wyobraźnię i fantazję!











12 listopada 2014 po 10 latach lotu sonda Rosetta wylądowała na komecie w odległości 510 mln km od Ziemi i 448 mln km od Słońca. Jak długą drogę przeszliśmy od rozważań Galileusza, teorii Newtona, czy śmiałych planów Einsteina do podróży kosmicznych. A to jeszcze nie wszystko, na co nas stać, potrzebujemy tylko czasu. A ten, jak wiadomo, jest zakrzywiony....




Anna M.




2 komentarze:

  1. Czytałam i mimo, że nie zrozumiałam wszystkiego, to i tak mi się podobało :) i poczułam się mądrzejsza po lekturze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie wszystko rozumiem, zwłaszcza teorii strun... Ale nie poddaję się, teraz czytam "Teorię wszystkiego..."

      Usuń

Recent Posts