5 kwietnia 2015

"Łowca burz" Reed Timmer, Andrew Tilin







"Poza tym było jeszcze coś, o czym siedząca przede mną w tamten wtorek na meteorologii dziewczyna nie mogła wiedzieć: obaj mieliśmy kompletnego bzika na punkcie pogody. Dorastając, zarówno Rick, jak i ja oglądaliśmy Weather Chanel, kiedy tylko się dało, i wypadaliśmy z domu za każdym razem, gdy pogoda się psuła. W czasie naszej kiełkującej przyjaźni niemal zawsze rozmawialiśmy o pogodzie - zwłaszcza o przerażających zjawiskach pogodowych, takich jak grzmoty, błyskawice, huragany i tornada. Byliśmy zgodni co do tego, że im gorsza pogoda, tym bardziej hipnotyzuje nas jej piękno i chaos" (s.19)






Chyba już pisałam na blogu, że od wczesnego dzieciństwa fascynowały mnie burze, zwłaszcza uderzenia pioruna. Ku rozpaczy mojej mamy siadałam na tarasie przed domem i całymi godzinami je podziwiałam. Mama i  brat boją się burz i zawsze zasłaniają wszystkie okna. Ja wręcz przeciwnie, do dziś mam nawyk odsłaniania nocą rolet, aby rozbłyski swoją magią wypełniały pokój. Leżę wtedy i czekam na kolejne...  Przeczytanie książki Reeda Timmera było zatem czymś naturalnym, zwłaszcza, że regularnie oglądałam program "Łowcy burz" (gdy jeszcze miałam czas na telewizję). Co to były za czasy??? Ale nie jestem już zbzikowaną nastolatką, choć co do bzika - dyskutowałabym. W każdym razie znalazłam w książce to, co jest dla mnie nadal ważne -  człowieka z pasją. Nieistotne, co w życiu robisz, bo jeśli pochłania to całego ciebie, nie daje spokoju i nie pozwala zapomnieć, to znaczy, że warto to robić. Pasja określa każdego z nas, jest siłą, która nadaje sens naszym wyborom. Życie nie polega na szukaniu czegoś wielkiego, choć przyznaję, że tropienie tornad lub jak wcześniej czytałam, wspinanie się na najwyższe góry świata, do małych rzeczy nie należą. Tym niemniej każda pasja zaczyna się od pozornie niewielkiej rzeczy - miłości.  Jeśli  kochasz to, co robisz, nie będzie się liczyło, co o tym sądzą znajomi, ile zarabiasz i co dla swojej pasji jesteś w stanie poświęcić.








"Ucieczka przed tornadem, rozmyślałem nadal. Któż myśli o czymś takim? Załamanie Stefana przypomniało mi, że żyję w równoległym świecie, innym niż większość ludzi. Bardzo obcym, równoległym świecie". (s. 151)





"Nikt - ani stara gwardia łowców burz, ani wymagający profesor, ani nawet ukochana dziewczyna - nie odwróci mojej uwagi, kiedy mam przed sobą burzę" (s.135)





"Byłem w swoim żywiole. Nie obchodziło mnie, co myślą moi koledzy, ani nie przejmowałem się korkami tworzącymi się na drogach. Ten śnieg był taki piękny, był takim meteorologicznym cudem. Padał tak szybko, że nie tylko tłumił wszelkie dźwięki na zewnątrz, ale także uspokajał mój umysł i pomagał skupić myśli". (s.104)


 



Można rożnie oceniać Reeda Timmera, jest to bardzo kontrowersyjna postać. Sam siebie nazywa meteorologicznym celebrytą, ciągle przekracza granice bezpieczeństwa, poluje na tornada nawet wtedy, gdy inni się wycofują, no i sprzedaje swoje filmy największym stacjom telewizyjnym. Do tego nie polepszył swojego wizerunku ścigając huragan Katrina, co dla wielu Amerykanów było wręcz bluźnierstwem. Dlaczego? Reed od lat zachwyca się żywiołem, który przecież pustoszy miasta, zabija ludzi i powoduje niewyobrażalne klęski. On czeka wtedy z kamerą, by złapać tornado swego życia, zanim się wir rozwieje i wyjdzie słońce. Wyklęty przez innych łowców burz stara się za wszelką cenę podążać swoją własną drogą. Książka "Łowca burz" ukazuje jasne i ciemne strony tej pasji. Mnie zachwyca złożoność drogi ku realizacji dziecięcych marzeń. Dziś często narzekamy, że świat jest skomplikowany, na nic nas nie stać, a inni maja zawsze więcej możliwości i perspektyw. Wtedy warto sobie poczytać historię Reeda Timmera - obecnie chyba najsłynniejszego łowcy burz. Jednak nie zawsze było tak "kolorowo". Marzenia wymagają wielu wyrzeczeń, odwagi i ryzyka... Reed rzucił wszystko,  by studiować na uniwersytecie w Alei Tornad. Zanim wyruszył w swój pierwszy "pościg", całe dnie spędzał na monotonnych wykładach z matematyki, fizyki, meteorologii.





"W ciągu następnych kilku lat moje priorytety zaczęły się zmieniać. Coraz mniej interesowała mnie gra w kosza z przyjaciółmi i picie piwa ze współlokatorami, a coraz bardziej pociągała meteorologia i łowienie burz.  (...) To była nauka, przygoda i wolność w jednym. (...) Rzeczywiście, całe to studenckie życie (...) także stopniowo traciło blask, kiedy ostro zabrałem się do książek. Czułem się lepiej, gdy się uczyłem. Praktycznie unosiłem się w chmury i zaczynałem je rozumieć. (...) Uczyłem się do białego rana w swoim domu albo na kampusie, w sali w suterenie. Wkuwałem teksty pełne naukowej wiedzy tajemnej, takie jak newtonowska mechanika cząstki czy dynamika obracających się planet, i, co dziwniejsze, cieszyłem się każdą minutą" (s. 93-96)




Wbrew sugestiom promotora całe swoje oszczędności i czas inwestował wyłącznie w łowienie burz. Jeździł setki kilometrów, by obserwować wyładowania atmosferyczne, często wracał z niczym. Szybko uczył się na własnych błędach i nie poddawał się słysząc słowa krytyki. Ciągle był gotów wsiąść do samochodu i szukać... Internet wtedy raczkował, więc po drodze zatrzymywał się w publicznych bibliotekach, które miały darmowy dostęp do sieci i sprawdzał najnowsze doniesienia o pogodzie.  Nocami uczył się do egzaminów, w samochodzie rozwiązywał ćwiczenia z termodynamiki, równania wiatrów i próbował zapamiętać wszystkie wzory matematyczne, które mogły mu się kiedykolwiek później przydać. Brał kamerę i filmował tornada, później zatrzymywał się przy najbliższej budce telefonicznej (komórek jeszcze nie było) i obdzwaniał wszystkie znane stacje telewizyjne próbując sprzedać swój film. Nie robił tego dla sławy, ale aby zarobić na paliwo potrzebne do ścigania kolejnego tornada.  Jednak w dalszym ciągu przede wszystkim studiował, zrobił doktorat, chciał mieć mocne podstawy do profesjonalnego tropienia burz. Fascynował się nauką, starał się zrozumieć naturę schodzenia tornad. Zaczęło się od marzeń... Dziś prowadzi własny program, ściga tornada na całym świecie, ze swej pasji uczynił źródło dochodów, ma najnowszy sprzęt, profesjonalny samochód, a nawet helikopter z kamerami, i... nadal żyje marzeniami...



"Marzenie zaczyna się od powiewu. Kiedy wyobrażam sobie skomplikowany proces powstawania najgwałtowniejszego i najbardziej tajemniczego ze wszystkich zjawisk pogodowych - niszczycielskiego tornada o największej intensywności w skali Fujity, wirującego z prędkością 500 kilometrów na godzinę - zaczyna się on od kojącego powiewu" (s.7)










Anna M.




LINKI

Polscy Łowcy Burz - strona internetowa

Reed Timmer na Facebooku

strona domowa Reeda Timmera

Łowcy Burz USA







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recent Posts