11 lipca 2015

"Świat według Janki. Rozmawiała Marzena Zdanowska" Janina Ochojska-Okońska




W nocy przylecieli do Polski pierwsi uchodźcy - nareszcie! Wstyd mi za nasz kraj, że dopiero teraz przyjął uchodźców i że jest ich tak mało. Na świecie dzieją się rzeczy, o których nikt nie mówi głośno, a my, społeczeństwo już przecież bogate nie chcemy wyjść ze swojego bagienka. Na każdym kroku tylko rozpaczamy nad przeszłością, machamy szabelką i liczymy, jacy to jesteśmy biedni. Pora już zrozumieć - tak, na świecie jest gorzej niż u nas, tak ginie tam więcej ludzi niż w całej naszej historii, i tak, to im trzeba pomagać, nie nam... 






Właśnie skończyłam czytać książkę Janiny Ochojskiej "Świat według Janki". Polecam ją wszystkim, którzy nigdy nie wystawili nosa z własnego podwórka. Cenię i szanuję p.Ochojską za jej punkt widzenia, odwagę i siłę. Nie można spokojnie przeczytać tej książki, krew się w żyłach gotuje, ja, choć od kilku lat staram się wciągać dzieci do pomocy charytatywnej, to przy tej książce musiałam robić sobie przerwy. To trudna lektura, burzy masze wyobrażenia o świecie, ludziach a nawet o samej pomocy humanitarnej. Książka bardzo potrzebna, stawiająca pytania, szukająca najprostszych odpowiedzi, pozostawiająca czytelnika z decyzją o tym, kim chce tak naprawdę być. Można nigdzie nie wyjeżdżać, a mieć serce i umysł otwarte na to, co dzieje się za naszymi granicami. Ale uwaga: zbyt wiele prawdy dla tych, którzy wolą żyć w kłamstwach.




"Dzisiaj dwadzieścia cztery tysiące ludzi umrze z głodu, z czego trzy czwarte to będą dzieci poniżej piątego roku życia. Z powodu braku odpowiedniej opieki umrze tysiąc czterysta czterdzieści kobiet w ciąży, sześć tysięcy dzieci umrze z powodu braku dostępu do wody pitnej, a kolejne trzydzieści tysięcy dzieci umrze na uleczalne choroby. Takich strasznych liczb można by podać więcej, bo wiele krajów wyniszczają wojny i czystki etniczne, w innych z kolei ludzie cierpią z powodu systemów totalitarnych". (s.26)



Janina Ochojska z wielką szczerością i otwartością opowiada o swoim życiu, pracy, codziennych dylematach,  prawdzie o potwornych kosztach pomocy, tych osobistych, ale i tych społecznych. Nie boi się trudnych i niewygodnych tematów, nie unika pytań o kradzieże w konwojach, o rekwirowanie przez wojsko przesyłek. Pomaga mimo wszystko, pomimo czasem negatywnych opinii społeczeństwa, mimo braku pomocy ze strony państw czy innych organizacji. Pomaga, bo widzi w tym cel. Janina Ochojska nie jest jednak idealistką, zdaje sobie sprawę z absurdu tworzenia obozów dla uchodźców, którego koszty przewyższają normalne utrzymanie tych ludzi poza obozem, wie, że za tym stoją ogromne pieniądze państw, na terenie których dany obóz się znajduje, strach ludzi i polityka. Każdego innego człowieka taka wiedza by z pewnością załamała, ale nie Ochojską. Pomoc dotkniętym klęską humanitarną jest ważniejsza od osobistej dumy.


"Dzisiaj w porównaniu z przeszłością mamy większe możliwości, większą świadomość mechanizmów działających w świecie. Korzystajmy z tego. Jeśli będzie nas wielu, to uda nam się zmienić nawet wielkie instytucje. Ale musimy zacząć od samych siebie. To jest podstawa każdej pozytywnej zmiany w każdej dziedzinie życia. I pamiętajmy, że dobra jest jednak więcej" (s. 313).



Książka porusza wiele tematów, mnóstwo ognisk zapalnych w naszym świecie. Janina Ochojska mówi o sytuacji Palestyńczyków, o Strefie Gazy, o Libanie, o Kabulu. Polska Akcja Humanitarna kopie studnie w Sudanie, wspomaga budowę szpitali w Korei Północnej, czy buduje szkoły w Afganistanie. Autorka wspomina wiele innych miejsc, o których świat zapomniał, gdy tylko wyjechał ostatni fotoreporter, czy stacja telewizyjna. Opisuje też wspaniałych ludzi, których na swojej drodze spotkała, ale i wspomina również o tych, którzy nigdy nie powinni pracować w organizacjach humanitarnych. To nie jest idealny świat, może dlatego PAH jest jedną z nielicznych organizacji, które pracują w najbardziej niebezpiecznych rejonach, pomagają tym, z których już zrezygnowały inne organizacje.



I jeszcze jedno słowo dla nas, bardzo dziś aktualne...


"Zapomnieliśmy o tym, że sami kiedyś byliśmy uchodźcami, dostawaliśmy azyle polityczne w różnych krajach. Znam wielu ludzi, którzy wyemigrowali w 1968 roku, miałam szczęście poznać ich przez najróżniejsze środowiska. Są wykształceni i oddają swoją wiedzę i umiejętności państwom, które ich kiedyś przyjęły. My o tym albo nie pamiętamy, albo wydaje się nam, że polscy uchodźcy są kim zupełnie innym niż ludzie, którzy u nas szukają schronienia. Mimo że właściwie od czasów zaborów doświadczaliśmy wielokrotnie bardzo dobrego przyjęcia przez różne państwa, nadal nie chcemy w podobny sposób przyjmować innych u siebie. To jest smutne. Dziś siedemdziesiąt procent Polaków nie chce, żeby Polska przyjmowała uchodźców z Ukrainy. (...) Jesteśmy wciąż bardzo ksenofobiczni". (s. 71)

Janki nic już chyba nie zdziwi i nie zniechęci do niesienia pomocy. Niezwykła kobieta, niezwykła książka...


Anna M.




LINKI

Polska Akcja Humanitarna



4 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie swoją opinią. Chciałabym przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Przeważnie po tego typu książki nie sięgam, ale ta zapowiada się ciekawie, więc chyba się skuszę;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tego rodzaju publikację. Muszę koniecznie po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts