18 stycznia 2016

Dziś, własnie dziś zaczyman być sobą! / "Między światami" Beata Pawlikowska


Wracam do lektury ...





Przez lata uwielbiałam czytać książki Beaty Pawlikowskiej, ale potem nastąpił u mnie przesyt... Musiałam chyba trochę odpocząć, zwłaszcza, że czytając o kimś, komu się w życiu udało, wcale jakoś nie miałam ochoty postępować podobnie. Niby chciałam być równie szczęśliwa, a jednak miałam swój patent na życie. Kilka dni temu bez większego entuzjazmu zaczęłam czytać "Między światami" i... znów się zachwyciłam. Nie jestem już czytelnikiem, który przyjmuje wszystko, co inni wymyślą, ale kolejny raz przemówiła do mnie filozofia autorki. Do tego książka zbiegła się całkiem nieoczekiwanie z moimi zakupami - otóż zmęczona dotychczasowym trybem życia postanowiłam urządzić kuchnię z prawdziwego zdarzenia. Na początek nowa lodówka, mikrofala i zestaw garnków. CUDNIE!




Ale wróćmy do książki. Jest kilka fragmentów, które mnie zwyczajnie na tyle zaskoczyły, że nie mogłam zasnąć. Mój umysł ciągle przepracowuje to, że mogę zmienić w moim życiu wszystko cokolwiek zechce. Niby jakoś naturalnie wiedziałam, że o mózg trzeba dbać podobnie jak o ciało i stosowałam dietę, czyli "odstawiłam" telewizję, a przede wszystkim zbędne informacje, reklamy, newsy. Zaśmiecały tylko mój umysł, zabierały siły. Od kilku tygodni wolę posiedzieć w ciszy lub włączyć sobie cicho muzykę, niż ekscytować się kolejną reklamą środków na rozwolnienie. Może to starość? Chyba bardziej świadomość negatywnego wpływu natłoku bzdurnych informacji na mój spokój i wewnętrzną równowagę. Nie jest to łatwe, ponieważ przez lata przyzwyczaiłam się do "bycia na bieżąco". Tylko po co? Trudno jest też zupełnie "wyłączyć się" i odciąć od śmieciowych informacji. Reklamy są wszędzie, a ludzie często mówią tylko po to, żeby mówić. Każdy każdego musi o wszystkim poinformować. Tylko znów po co?




"Obudź się. Zastanów się co robisz i po co to robisz. Jaki to ma skutek i w jaki sposób wpływa na twoje życie. A potem podejmij świadome decyzje o tym, czym karmisz swoje ciało, swój umysł i swoją duszę. Bo to z tego własnie płynie nowa siła, której tak potrzebujesz. Z wartościowego paliwa, którym siebie napędzasz". (s.292)


"Szukaj pozytywnych komunikatów. Takich, które dają ci wewnętrzną siłę, nadzieje, inspirację. Dbaj o to, żeby twoje myśli były jasne i czyste. Karm je tym, co jest dobre, wartościowe, prawdziwe. Świadomie unikaj iluzji, agresji i kłamstw, nawet jeśli są atrakcyjnie opakowane i dają chwile przyjemności" (s.284) 



Zawsze lubię słuchać Beaty Pawlikowskiej, włączam sobie jej audycje, albo programy z jej udziałem. Mam poczucie, że wie, o czym mówi i pisze. Podziwiam jej upór w walce o siebie i konsekwencje w działaniu. Często "podkradam" jej gotowe patenty na życie. Nie we wszystkim się zgadzam, bo jak zawsze mawia moja mama - jestem uparta i mam własną wizję świata. Z drugiej strony, przecież nie chodzi o to, by być kopią Beaty, ale aby znaleźć swoją własną drogę do szczęścia. Dziwnym trafem, a może to właśnie jedyna droga, idę podobnym tropem.  Coraz częściej wybieram świadomie, jeszcze nie zawsze mi się to udaje, bo nawyki są okrutne, ale widzę dobrodziejstwo wolnej woli. Mogę wybrać z kim chcę rozmawiać, z kim chcę się przyjaźnić, co chcę robić wieczorem. Mogę sama zdecydować i decyduje, o czym rozmawiam i jakie informacje do mnie docierają. Na początku trudno mi było zdystansować się od tego, co mnie otacza. Pomogło wynajęcie własnego mieszkania, gdzie mogę odpocząć od zgiełku informacji i wydarzeń. Wybieram siebie, a książka Beaty Pawlikowskiej kolejny raz mi przypomniała, że warto!



"Wtedy zrozumiałam, że to, czego tak usilnie poszukiwałam na końcu świata, w gruncie rzeczy znajduje się - i zawsze się znajdowało - tuz obok mnie. Tyle tylko, że nie byłam w stanie tego zobaczyć. Wcześniej bez zastanowienia przyjmowałam to, co przynosi moja zachodnia cywilizacja. Cieszyłam się kiedy było mi wygodnie, narzekałam kiedy coś nie działało. Wierzyłam w to, że jesteśmy lepsi niż kraje trzeciego świata. Podobało mi się to, że mogę kupić trzy bluzki w cenie jednej, i wtedy w ogóle nie przeszło mi przez myśl, że ja tak na prawdę wcale nie potrzebuj trzech bluzek. Chciałam mieć dużo. Dużo wszystkiego. Bo w mojej podświadomości zasiano przekonanie, że ten, kto ma dużo, ma fajnie, jest bogaty i zadowolony. W ja nigdy nie poddałam tego w wątpliwość. Do czasu. A dokładnie do chwili, kiedy spotkałam ludzi, którzy nie mają prawie nic, a są znacznie bardziej bogaci i zadowoleni. I wtedy zaczęłam myśleć. Wtedy tez przestałam szukać ukrytych drzwi, które mogłyby mnie zaprowadzić do jakiegoś specjalnego, lepszego, bardziej niezwykłego świata. Wcześniej szukałam ich dookoła siebie. W ludziach, dalekich podróżach, nowych doświadczeniach, używkach, w książkach, religiach, świątyniach. (s.306-307)



fragment książki




POLECAM :)

Anna M.









4 komentarze:

  1. Ostanio widziałam tę książkę w księgarni i zastanawiałam się cóż to znowu jest. Teraz już wiem, dzięki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki Beaty Pawlikowskiej stanowią swego rodzaju przewodnik. Ja czytałam je w kolejności wydania, ale myślę, że jeśli czytać je w przypadkowej kolejności, to też nic nie tracą... Ze mną są od kilku lat, i choć nie kieruję się ślepo czyjąś filozofią życia, to często czerpię inspirację w mojej własnej drodze...

      Usuń
  2. Na informację o tej książce trafiłam tutaj: http://www.interaktywna.pl/kultura/ksiazki/beata-pawlikowska-postanowilam-sama-szukac-obiektywnych-informacji-o-swiecie/
    Nie byłam zdecydowana, czy ją kupić. Dzięki Twojej recenzji podjęłam decyzję. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że pomogłam. Mam nadzieję, że lektura książki przyniesie wiele dobrego... Ja powoli zmieniam najważniejsze rzeczy w moim życiu i staje się coraz szczęśliwsza :) Również tego życzę i pozdrawiam :)

      Usuń

Recent Posts