6 lutego 2016

W rytmie pozytywnych emocji :) / "Thirty Second To Mars" Adam Kisch






Życie pozbawione pasji jest jak kawa bez ciastka - niby da się wypić, ale po co? Tak to ujmę, dlatego ciągle szukam i kawy i ciastek...


"My philosophy in life is don’t regret anything you do, 'cause in the end it makes you who you are".

(Moja życiowa filozofia to nie żałować niczego, bo to w końcu czyni cię tym, kim jesteś")  cytat z "Closer To The Edge"





Muzyka od zawsze była częścią mnie. Wyrażała moje emocje, gdy nie chciałam o nich mówić, sprawiała i nadal sprawia, że przenoszę się w inne miejsce, mogę krzyczeć ze szczęścia razem ze słowami piosenki, mogę spadać w dół, iść przez mgłę i płakać samotnie w kącie pustego domu. Codziennie budzi mnie ulubiona piosenka, idąc do pracy często słucham inspirujących mnie utworów (jeśli akurat nie rozmawiam przez telefon z mamą). Pierwsze co robię po przyjściu do domu, to włączam CD. Otacza mnie moja własna strefa z brakiem dostępu innych... To tylko mój świat szczelnie i zazdrośnie przeze mnie broniony. Ale nie słucham wszystkiego, nie lubię szeroko pojętego popu, komercji i radia. Słucham tego, co w danej chwili sprawia, że mogę wyrazić swoje emocje. Zawsze wypowiadałam się przez muzykę, od zawsze tłumaczyłam sobie teksty piosenek i identyfikowałam się z ich przesłaniem... Dziś chcę na chwile zatrzymać się 30 sekund do Marsa... tyle zostało do rozbicia o planetę marzeń mojego dzieciństwa, codziennie zbieram okruchy i sklejam je jeden po drugim.. 











I tried to be someone else,

But nothing seemed to change.

I know now, this is who I really am inside.

Finally found myself.

Fighting for a chance,
I know now, this is who I really am.

Come, break me down.
Bury me, bury me.
I am finished with you, you, you.
Look in my eyes,
You’re killing me, killing me.
All I wanted was you.





Marsów słucham od dawna, jednym z moich ulubionych filmów to "Prefontaine" z Jaredem Leto w roli głównej...  Pasja to słowo odmieniane na moim blogu przez wszystkie przypadki, zdarte, do bólu nudne i oklepane. Dla mnie pasja to jedyne, co jeszcze pozwala mi żyć w świecie ogarniętym nijakością, tanią rozrywką, nieustannym wyścigiem szczurów i gonitwą za pieniędzmi. Podziwiam Jareda za wiele rzeczy - za bezkompromisowość, wizję, uparte dążenie do celu..., ale przede wszystkim za bycie sobą w trudnym świecie show biznesu. Ma swój styl (nie zawsze się z nim zgadzam, ale szanuję), wie, czego od życia chce i nie zgadza się na półśrodki.









Tell me would you kill to save a life?

Tell me would you kill to prove you're right?
Crash, crash, burn, let it all burn
This hurricane's chasing us all underground



No matter how many deaths that I die I will never forget
No matter how many lives that I live I will never regret
There is a fire inside of this heart and a riot about to explode into flames
Where is your God? Where is your God? Where is your God...





Jared fascynuje mnie też zmianą swojego wizerunku. Nie robi sobie nic ze swojego wyglądu, zmienia fryzury, stroje, charakter postaci, którą gra. Uważają go za "pięknisia" - farbuje sobie włosy na różowo i robi irokeza, chcą zaszufladkować go jako wesołka, wychodzi na scenę w mrocznym przebraniu z ostrym, czarnym makijażem. Zawsze jest sobą, nigdy nie ulega komercyjnym zachciankom świata. Zawsze ma gotowy pomysł na płytę, koncert, image. Niektóre jego stylizacje mnie przerażają i bulwersują, inne fascynują...




Pełen wachlarz emocji, a o to przecież chodzi, by w beznamiętnym świecie mdłych dni ktoś nami wstrząsnął i zmusił do myślenia...



Polecam książkę "Thirty Second To Mars" Adam Kicha. Wiele ciekawostek, kilka wywiadów, niesamowite zdjęcia i odrobina chaosu... A ja wracam do muzyki...





Anna M.

strona internetowa projektu










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Recent Posts