10 marca 2016

Gdy zewsząd otaczają Cię tylko ciemności... / "Ciemność" Hector Tobar




"Wbrew temu, co ludzie mówią, nie jesteśmy bohaterami. Jesteśmy tylko ofiarami. Nie jesteśmy gwiazdami filmowymi czy gwiazdami Hollywood" (s.363)


Książka, na którą czekałam, która kolejny raz otworzyła mi oczy na to, co jest prawdziwe. Niby przeczytałam wiele podobnych reportaży, przecież na bieżąco śledzę doniesienia z różnych części świata, staram się zrozumieć to, co mnie otacza i wpisywać moje własne emocje w szerszy kontekst społeczny. A jednak dałam się nabrać relacjom telewizyjnym, pseudo-reporterom, którzy 24 godziny na dobę relacjonowali wydarzenia z Chile. Wtedy, te 6 lat temu, nie widziałam kontekstu  ani politycznego katastrofy i akcji ratunkowej, ani nie dostrzegłam pozorności sloganów i napędzanej przez media komercjalizacji tragedii "los33". Oczy otworzyła mi dopiero książka "Ciemność" Hectora Tobara. 



Z jednej strony ogromna tragedia górnicza, nadludzka siła i odwaga zasypanych, determinacja i solidarność pod ziemią. Z drugiej strony polityczna farsa na górze, żerowanie na rozgłosie, komercja, sponsorzy i wyścig za sensacją. Do tego wszystkiego próba zarobienia na nieszczęściu innych i wykorzystanie spowodowanej przez zaniedbania władzy tragedii do politycznego umocnienia tejże władzy. A w tle wszystkiego skomplikowane historie samych zasypanych, ich wiara, dramaty i nieustanna walka z ciemnością, głodem, z sobą samym. 


Książkę przeczytałam podczas jednej nocy, potem odnalazłam w internecie filmy dotyczące tragedii, aby zobaczyć diametralną różnicę w opisach, podawaniu szczegółów i relacjonowaniu tego, czego na pierwszy rzut oka nie widać, bo media przemilczały.


Hector Tobar jako jedyny uzyskał zgodę wszystkich górników na opisanie ich historii, wielokrotnie rozmawiał z nimi i z ich rodzinami, poświęcił kilka lat swojego życia na podróże do Chile, aby zrozumieć kontekst wydarzeń, ale i aby być z "bohaterami" nawet po tym, jak ucichły medialne doniesienia, gazety zajęły się inną sensacją, wyjechali szukający newsów reporterzy, a firmy uznały, że nie da się już więcej zarobić. Tobar daje nam w swojej książce wyobrażenie o tym, co musieli przeżyć zasypani przez 69 dni niemal 700 metrów pod ziemią górnicy. To niezwykle poruszający reportaż, pełen faktów, emocji, prawdy i przemilczanych przez media kontekstów. Ja jednak skupiłam się głównie na tym, co działo się po transmitowanej na cały świat akcji ratunkowej, po tym, jak w ciągu jednej chwili zwykli ludzie, często z wieloma różnymi problemami i niejednokrotnie trudnymi charakterami, stali się gwiazdami telewizji i marionetkami w rękach władzy. Z drugiej strony zostali pozostawieni bez opieki psychologicznej, bez wsparcia, bez perspektyw...


"Zaczynasz być marionetką. Staliśmy się marionetkami. Jedziemy tutaj, jedziemy tam. Stań tutaj, stań tam, pod lampami. (...) Ten pierwszy rok... Nie umiem tego wyjaśnić, ale było ciężko. Spakuj się. Stań w kolejce. Zrób to. Zrób tamto. Zrób! Jeśli spojrzeć na to uczciwie, to można powiedzieć, że odebrano nam nasze życie" (s.366)



Górnicy zmagali się z syndromem stresu pourazowego, wracali do starych nałogów, rozpadały się ich rodziny, a świat nadal czerpał garściami i zarabiał na ich tragedii. Zawsze mnie porusza ten "mechanizm". Każdy z nas, ja również, żyjemy w tak skonstruowanym świecie. Im bardziej się na to zgadzamy, tym częściej stajemy się zakładnikami innych.  Mówimy to, co nam każą, robimy to, czego od nas oczekują, codziennie zdradzając siebie. Ufamy ludziom, dla których nie istniejmy, zależymy od tym, którzy wykorzystują nas do załatwiania własnych interesów. Wiem, wiem - przecież książka skupia się na człowieczeństwie, odwadze i determinacji górników, sile charakteru i nieustępliwości ich rodziny, nadziei kobiet czekających przy wejściu do kopalni. Dlaczego zatem mnie poruszył ten akurat aspekt owych wydarzeń?



Nadal staram się dopowiedzieć sobie na to pytanie i właśnie dlatego uwielbiam czytać literaturę non-fiction. Każda kolejna książka, każda historia wyrywa mnie z pokolorowanej przez innych rzeczywistości, pokazuje prawdziwy świat, porusza moje emocje, kształtuje światopogląd, staje się pytaniem, na które muszę sobie szczerze odpowiedzieć, nawet gdy przeczytam ostatnią stronę i odłożę książkę na półkę. I jeszcze jedno - za każdym razem, gdy patrzę na regały z przeczytanymi już dawno książkami, odżywają emocje związane z każdą z nich. To jak mapa moich myśli, wspomnień, kierunek rozwoju światopoglądu i droga do samej siebie. Brzmi jak slogan lub cytat z Paulo Coelho, ale te książki ratują mnie przez nicością, ułudą i szablonowością. Pokazują drogę i kształtują mnie jako człowieka...










Anna M.









Recent Posts