15 marca 2017

Belfer na diecie...



Na jakiejś diecie jestem chyba permanentnie od czasu studiów, zostałam nawet niedoścignionym przykładem efektu jo-jo ;) Chudnę, tyje, chudnę, tyję, tyje i potem znów chudnę... a lata lecą... Motywacja dla każdej próby była inna: rok 2004 - znaleźć faceta, 2006 - sprawić, żeby koleżanki pękały z zazdrości, 2010 - chciałam wyjechać na misje, 2016 - założyłam się z mamą o kasę (i wygrałam).


Obiecałam sobie jednak, że ten ostatni raz schudnę tak na stałe i tylko dla siebie. Mam jeszcze 20 kg do zrzucenia i chciałabym wreszcie wrócić do ukochanego niegdyś biegania. 



Dlaczego jem? Hmmm - bo kocham jeść, a chyba jeszcze bardziej uwielbiam gotować i piec ;) Nic tak nie poprawia mi humoru, jak muffinki, i nic tak nie cieszy, jak widok rosnącego ciasta drożdżowego. No i oczywiście nic tak nie dołuje, jak pękające na tyłku spodnie... Po długich przemyśleniach postanowiłam postawić na morderczy trening P90X i INSANITY, robiłam ten program kilka lat temu i jakoś przeżyłam, choć nie skończyłam go... Tym razem jednak jestem bardzo zdeterminowana i nie odpuszczę. Przeczytałam masę książek o zdrowym jedzeniu i ćwiczeniach (to właśnie robiłam, gdy mnie tu nie było... no może poza "szalonym" czasem w szkole), na Youtube widziałam chyba wszystkie filmiki z poradami ekspertów o P90X, zakupiłam potrzebny sprzęt (przy INSANITY nie był mi wcześniej potrzebny) i do dzieła ;)


zrobienie batoników na początku diety nie wróży może sukcesów, ale spokojnie, dam radę... 



Zrobiłam sobie m.in. domowe batoniki proteinowe, bo jedno jest super w tym programie - podczas jednej sesji traci się nawet 1000 kcal, zatem mogę jeść słodkości (oczywiście umiarkowanie)... i nadzieja na kawiusie z ciachem nie umiera...


Ciasto czekoladowe z czerwonej fasoli :)



Polecam też książki:

Roll Rich "Ukryta siła"

Jurek Scott  "Jedz i biegaj" 

Wellington Chrissie "Bez ograniczeń" 




Będziecie trzymać kciuki??? Jest tam kto???


Anna M.





4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Będę pisała o moich efektach (co jakiś czas) :)

      Usuń
  2. Oczywiście już trzymam kciuki za osiągniecie celu! I cieszę się ze pni wróciła z blogiem, i nie wiem jak skończyła się sprawa z książka wędrująca po Polsce i innych krajach ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, książkę mam u siebie, trochę powędrowała, ale jeśli Pani chce, mogę ją przesłać ;) Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń

Recent Posts