19 marca 2017

"Chata" William P. Young / czyli Kto się naprawdę z życiu liczy...



"Przez większość czasu twardo stoję przy nim, ale w inne dni - kiedy świat betonu i komputerów wydaje się jedynym realnym - tracę orientację i zaczynam mieć wątpliwości"




Identyfikuję się z tymi słowami w 100%. Dlatego sięgnęłam po "Chatę", zresztą ostatnio sporo czytam tego typu literatury. Wróciłam też do czytania Biblii - po kilku latach usprawiedliwiania się, że przecież nie mam czasu, że inne równie ciekawe książki czekają, że może jutro, bo dziś mam jeszcze do poprawienia sprawdziany. A czas mijał i ja sama zaczęłam odczuwać, że duszę się w świecie betonu i komputerów. 


Potrzebowałam swojej własnej chaty, miejsca w sercu, gdzie chowam wszystkie codzienne smutki, miejsca, które przeraża ogromem swojej historii i dramatu, ale może być miejscem na nowy początek.  


Nie będę opowiadała o książce, myślę, że historia jest dosyć znana, w końcu "Chata" znajdowała się przez 49 tygodni na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Timesa. Zresztą krótką notkę od wydawcy zamieszczę na końcu wpisu. Dla mnie ważna była sama lektura i stopniowe odkrywanie dawno już zapomnianych prawd. I nie mówię tu o różnych alegoriach, sposobie przedstawienia Boga, czy wyjaśniania trudnych kwestii dogmatycznych w sposób przystępny dla kompletnie "zielonego" czytelnika (choć jako teolog i biblista przyczepiłabym się do kilku uproszczeń). Pod tym pierwszym zachwytem kryje się prawdziwa wędrówka, do której zapraszają mieszkańcy chaty. 


"Uczysz się jak żyć kochanym. Ludziom nie jest łatwo to pojąć. Ty zawsze miałeś kłopoty z dzieleniem się. - Jezus zaśmiał się i mówił dalej: - Ta więc chcemy, żebyś wrócił do nas, a wtedy my przyjdziemy, urządzimy w tobie swój dom i zamieszkamy razem. To prawdziwa przyjaźń, a nie wyimaginowana. Będziemy wspólnie podróżować przez życie, twoje życie, prowadzić dialog. Ty zaczniesz czerpać z naszej mądrości, a my... będziemy wysłuchiwać twoich narzekań, gderania, pretensji i..." (s.198)


Taki obraz relacji z Bogiem jakoś do mnie zawsze przemawiał. Nie wciskanie się w pobożnościowe modlitewki i paplanie bezmyślnych formułek, ale wspólna relacja, fascynująca podróż i prawdziwa przyjaźń. Takie zaufanie, że można zwyczajnie usiąść wspólnie przy kawie z ciachem i pogadać, pośmiać się, ale i ponarzekać (to akurat częste u mnie). Zbyt daleko idące uproszczenie? Możliwe, ale przecież wiara jest zachętą do prostoty w tym dobrym tego słowa rozumieniu. Uważam, że w świecie, w którym jesteśmy zalewani ogromem niepotrzebnych informacji, a nasz umysł rozpraszany krzykliwymi bodźcami, potrzebna jest taka chata, gdzie w ciszy i spokoju możemy posłuchać siebie i Boga. Może rozmowa z Nim na początku będzie pełna pretensji, wyrzutów i zwykłej wściekłości, jak u naszego bohatera, ale później czas i miłość zacznie zmieniać naszą relację.


" - Gdy siedzę tutaj z tobą, nie wydaje mi się to wszystko takie trudne. Ale kiedy pomyślę o swoim normalnym życiu w domu, nie wiem, jak mógłbym spełnić twoją prośbę. Jak każdy dążę do tego, aby mieć nad wszystkim kontrolę. Polityka, ekonomia, system społeczny, rachunki, rodzina, zobowiązania... potrafią przytłoczyć człowieka. Nie wiem, jak to zmienić.
- Nikt tego od ciebie nie wymaga (...) Ja chcę jedynie, żebyś powierzył mi to, co masz, i zaczął obdarzać ludzi wokół siebie taką samą miłością, jaja nas łączy. Nie musisz ich zmieniać ani przekonywać. Masz ich kochać bez żadnych warunków czy planów" (s.204)


kadr z filmu "Chata"




Książka nie jest może najwyższych lotów, ale warto się w nią zagłębić, chociażby tylko po to, żeby sobie przypomnieć, co oznacza życie w harmonii, przyjaźni, czy prawdzie. Na jedną chwile można zapomnieć o troskach dnia codziennego, nieustannej bieganinie i gonitwie za czymś, co tak naprawdę wcale się nie liczy. A co jeśli powiem, że to prawda? Ciągle szukamy w życiu czegoś, co nie daje spełnienia: kolejne awanse, uznanie, pieniądze, inny samochód, nowe ciuchy. Kiedy wreszcie będziemy nasyceni? Nigdy, bo wszechobecny wyścig szczurów nie może nas wypełnić pokojem. Przeciwnie, kierowanie się opiniami i oczekiwaniami innych wprowadza tylko chaos w nasze życie. Sama tego ostatnio doświadczyłam. Zupełnie pogubiłam się w ludzkich osądach, w tym co mam robić, a czego nie, bo to podoba się lub nie komuś, kogo zdanie tak zwyczajnie nic nie znaczy w kontekście świata, życia, wieczności. Przestałam ufać sobie, a zaczęłam z lękiem patrzeć w przyszłość. Ale w porę zorientowałam się w jaką machinę zostałam wciągnięta. Powiedziałam sobie: dosyć! I wracam do tego, co się liczy...

"Mark, jeśli coś się liczy, wtedy wszystko się liczy. (...) Ponieważ ty jesteś ważny, wszystko, co robisz jest ważne. Za każdym razem, kiedy wybaczasz, świat się zmienia, za każdym razem, kiedy wkładasz w coś serce, świat się zmienia, każdy dobry uczynek, widoczny lub niewidoczny, jest spełnieniem moich celów i później już nic nie jest takie samo" (s.265)



Anna M.






OD WYDAWCY

Najmłodsza córka Mackenziego Allena Phillipsa Missy została porwana podczas rodzinnych wakacji. W opuszczonej chacie, ukrytej na pustkowiach Oregonu, znaleziono ślady wskazujące na to, że została brutalnie zamordowana, ale ciała dziewczynki nie odnaleziono. Cztery lata później pogrążony w Wielkim Smutku Mack dostaje tajemniczy list, najwyraźniej od Boga, a w nim zaproszenie do tej właśnie chaty na weekend. Wbrew rozsądkowi Mack przybywa do chaty w zimowe popołudnie i wkracza do swojego najmroczniejszego koszmaru. Jednakże to, co tam znajduje, na zawsze odmienia jego życie. 

W czasach, gdy religia staje się coraz mniej istotna, „Chata” zmaga się z ponadczasowym pytaniem: „Gdzie jest Bóg w świecie tak pełnym niewysłowionego bólu?”. Odpowiedzi, które dostanie Mack, zadziwią Was, i być może odmienią tak jak jego. 












5 komentarzy:

  1. O "Chacie" dowiedziałam się za sprawą reklam filmu, ale trafiła na moją listę książek do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jakoś nie znałam tej książki wcześniej (niestety). Postanowiłam ją przeczytać przed seansem filmowym - było warto. POLECAM...

      Usuń
  2. Myślę, że to nie przypadek, szukałam kogoś kto czytał " Jeść by żyć' a trafiłam na osobę, która jest tak uduchowiona, nie ustaje w poszukiwaniach i wytrwale szuka odpowiedzi na pytania, masę pytań. Już w tym tygodniu zamawiam "Chatę " w mojej bibliotece, chociaż trochę się boję mojej wrażliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę serduchem przy Tobie :) Odważ się żyć naprawdę :) Ja przez długi czas oszukiwałam siebie i teraz powoli wracam do tego, co najważniejsze :)

      Usuń
  3. Coś nie odpowiadało mi w tej książce, może wizja Boga? Ale zapewne do niej wrócę i może spojrzę inaczej. Bardziej mnie chwyci. Filmu nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń

Recent Posts