30 kwietnia 2017

Nowe dziecko w rodzinie :)




Kochani, znów mniej mnie tu było...



Kilka usprawiedliwień:

*  W szkole wchodzimy już na ostatnią prosta do wakacji, czyli szaleństwo wycieczek, wystawiania ocen proponowanych, poprawiania ocen, wywiadówek i tony dokumentacji...


* Powstaje własnie powolutku mój nowy blog (całkowicie o tematyce szkolnej... no prawie). Ale wiecie, coś w rodzaju "BELFER. Życie i twórczość..."   Nie oznacza to jednak rezygnacji z tego bloga, zwyczajnie muszę troszkę więcej czasu poświecić najmłodszemu dziecku....  Blog nosi dumna nazwę "MATMA  FOREVER"







Ale czytam, czytam... Ostatnio "Życie pasterza", "Szczęśliwy X" i "Mądrość pustyni". 

Pozdrawiam z zimnej i deszczowej Majówki :)

Anna M. 


















15 kwietnia 2017

"Wytrwać w biegu" R. Kałaczyński, R. Berkowska







Kilka dni temu naprawiłam moje stare i już mocno wysłużone buty do biegania - zwyczajnie w miejsce dziur naszyłam kolorowe motywy. Wczoraj po kilkuletniej przerwie wyszłam pobiegać - dziś chwilowo "umieram"..., ale tęsknię za bieganiem i wrócę do niego, choćby miało to bardzo długo trwać i równie bardzo boleć. Udało mi się w ostatnim roku schudnąć 27 kg, więc teraz pora powoli wrócić do tego, co kochałam. 









Kilka dni temu wpadła mi w ręce książka o bieganiu, a raczej o zmaganiu się ze sobą samym i o sile jaką daje sport. Książka niezwykła, bo napisana bardzo prosto, zwyczajnie, bez zbędnego idealizmu, bo napisana przez alkoholika, któremu bieganie uratowało życie. Ryszard Kałaczyński jest przykładem człowieka, który jeśli zechce może osiągnąć wszystko lub wszystko stracić. On wybrał pierwszą opcję, poprawka, był zmuszony wybrać ratowanie siebie, bo wcześniej  stracił siebie już bardzo mocno. Postawił zatem na bieganie, a były to lata, kiedy w Polsce raczej biegaczy wytykano palcami, a na małej wsi stał się wręcz obiektem kpin. Nie poddał się, biegał uparcie zamiast pić ze swoimi dawnymi kolegami spod sklepu z piwem. Biegał coraz więcej, choć pracował przecież ciężko w gospodarstwie, które zresztą ratował z długów.





Bieganie wycisza, uspokaja, pozwala spojrzeć na wszystko z dystansu. Przestają się liczyć kłopoty, a rozpoczyna się praca nad sobą, swoimi słabościami, które tylko pozornie są czysto fizyczne. W czasie biegu można poukładać sobie świat na nowo... Tęsknię za tym... Powrót do biegania nie jest taki prosty, mięśnie zapomniały jak się biega, mózg walczy o odrobinę lenistwa, a codzienne obowiązki wydają się zagłuszać wszystko inne. Dlatego cieszę się, że trafiłam na książkę "Wytrwać w biegu", ponieważ szybko zbiła argumenty mojego rozleniwionego ciała. Życie kanapowca może i jest łatwe, ale czy chcę tak spędzić życie? Mój mózg szybko zareagował walcząc o swoje: "przecież jesteś już za stara na bieganie". Hmmm, nastolatką nie jestem, to prawda, ale przecież biegać można w każdym wieku (pan Ryszard jest po 50-tce). Ok, ale mój niezawodny mozg wytacza kolejny argument, żebym dała sobie spokój: "nic ci to nie da, nie masz czasu na bieganie, nawet ze zwykłymi sprawami nie dajesz rady czasowo". Możliwe, ale przykład bohatera książki pokazuje, że jeśli dobrze poukładać sobie w głowie priorytety, to i te pół godzinki na bieg  na początku się gdzieś znajdzie. Ryszard Kałaczyński jest rolnikiem, codziennie ciężko pracuje, a mimo to, pobił Rekord Guinnessa - przebiegła 366 maratonów w 366 dni. Nie miał wielkich sponsorów, nie było telewizji, nie robił tego dla kasy. Ale miał cel - codziennie założyć buty i choćby nie wiem co się działo przebiec te 42 km. I udało się! Czego mnie to uczy? Nie ważne co robisz, gdzie jesteś, kim jesteś i jakie masz możliwości czasowe, finansowe - ważne, że chcesz, że robisz to, co kochasz i że robisz to tylko dla siebie.


Anna M.


LINKI

- oficjalna strona Ryszarda Kałaczyńskiego


- wywiad o bieganiu, życiu i motywacji do biegania





Recent Posts